Dziś na wojnie pickup jest bezpieczniejszy od czołgu. Wszystko przez drony

Dodaj w Google
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
  • Współczesna wojna w Ukrainie zmienia podejście do sprzętu wojskowego, gdzie drony stają się kluczowym elementem, a ciężki sprzęt, jak czołgi, traci na znaczeniu.
  • Pickupy i lekkie pojazdy terenowe są bardziej użyteczne na froncie, co potwierdzają wolontariusze dostarczający je ukraińskim żołnierzom.
  • Nowoczesne miny i drony zmieniają taktykę walki, a ciężki sprzęt staje się łatwym celem dla tanich dronów.
  • Czołgi i transportery są wycofywane z bliskiego otoczenia frontu, a ich użycie staje się coraz trudniejsze z powodu zagrożenia ze strony dronów.
  • Współczesne pole walki wymaga nowego podejścia do technologii i strategii, gdzie kluczowe są łączność satelitarna i wykrywanie dronów.
  • Współczesna wojna w Ukrainie zmienia tradycyjne podejście do sprzętu i taktyki
  • Drony odgrywają kluczową rolę, bo tani dron może zniszczyć czołg za miliony
  • Ciężki sprzęt wojskowy, jak czołgi i transportery, staje się mniej użyteczny na froncie. Jego "przeżywalność" liczy się często w minutach
  • Wolontariusze z Polski dostarczają ukraińskim żołnierzom lekkie pojazdy terenowe, które bywają bardziej użyteczne od ciężkiego sprzętu. Porozmawialiśmy z jednym z nich
— Jeszcze w ubiegłym roku, kiedy jeździłem do Ukrainy, na drogach mijałem mnóstwo czołgów, transporterów, wozów bojowych piechoty, jadących na lawetach w obszarze frontu. Teraz taki widok to rzadkość, ale wcale nie dlatego, że brakuje takiego sprzętu. Ten sprzęt stracił na froncie rację bytu — mówi Marcin Mizgalski, który wojnę w Ukrainie widział z bliska na własne oczy. Organizował wiele zbiórek, które wspierały wysiłki ukraińskich żołnierzy.
W pobliżu frontu czołgi i pojazdy opancerzone to coraz rzadszy widok. Obie strony nauczyły się skutecznie je niszczyć. Widać to dokładnie po publikowanych statystykach strat – od tygodni straty ciężkiego sprzętu są znacznie niższe niż w początkowej fazie wojny.
archiwum Marcina Mizgalskiego
W pobliżu frontu czołgi i pojazdy opancerzone to coraz rzadszy widok. Obie strony nauczyły się skutecznie je niszczyć. Widać to dokładnie po publikowanych statystykach strat – od tygodni straty ciężkiego sprzętu są znacznie niższe niż w początkowej fazie wojny.
Dziś Mizgalski regularnie podróżuje na Wschód podstarzałymi terenówkami i pickupami, z silnikami Diesla, a czasem i benzynowymi V8, czyli takimi autami, z jakimi niedawno walczył (Mizgalski jest też propagatorem aut elektrycznych). Sytuacja jest jednak wyjątkowa.

Wojna jest 500 km od nas. To tyle, ile z Warszawy do Koszalina

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak. Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI. Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!