• Po latach Fisker wraca z nową firmą i nowym modelem. Elektryczny Fisker Ocean pojawi się na salonie samochodowym w Genewie
  • Fisker obiecuje kompaktowego SUV-a, który jest nieco krótszy od Jaguara I-Pace czy Mercedesa EQC
  • Producent stawia na ekologię, wspomina o wegańskim wnętrzu i materiałach z odzysku

Fisker tak łatwo nie daje o sobie zapomnieć. Jeszcze kilka lat temu kalifornijska firma produkowała w Finlandii hybrydowy model Karma z dwoma silnikami elektrycznymi. Niestety nie obeszło się bez poważnych problemów technicznych (ryzyko pożaru baterii), a ostatecznie wstrzymania produkcji i bankructwa firmy.

Po latach Fisker wraca z nową firmą i nowym modelem. Oto elektryczny Ocean, który został już pokazano za oceanem. Na europejską premierę trzeba będzie poczekać do najbliższego salonu samochodowego w Genewie. Producent zapowiada bowiem, że nowość będzie oferowana nie tylko w USA, ale także na naszym kontynencie. Samochód będzie można kupić (cena ok 37,5 tys. dolarów) lub wynająć za niespełna 380 dolarów miesięcznie (ok. 1450 zł). Co w zamian?

Fisker obiecuje kompaktowego SUV-a, który jest nieco krótszy od Jaguara I-Pace czy Mercedesa EQC. Auto mierzy 4,64 m długości (plasuje się pomiędzy Toyotą RAV4 a Skodą Kodiaq) oraz 1,93 m szerokości i 1,61 m wysokości. Pod oryginalnym nadwoziem skrywa napęd na cztery koła (we wszystkich wersjach prócz najtańszej) oraz akumulator o pojemności 80 kWh. Energii powinno starczyć na przejechanie do 300 mil, czyli ok. 480 km.

Jak wygląda ładowanie nowego elektryka? Fisker obiecuje, że w przypadku podłączenia do szybkiej ładowarki 150 kW energię uzupełnimy w tempie do 32 km na minutę. Pierwsze 200 mil (ok 320 km) powinniśmy zyskać po ok 30 minutach (ładowanie od 15 proc. do 80 proc. pojemności). Nie każde ładowanie będzie przy tym płatne. Firma obiecuje bowiem co najmniej 1000 mil (ponad 1600 km) za darmo, jeśli użytkownik będzie korzystać z dachu solarnego.

By przekonać potencjalnych klientów Fisker bardzo podkreśla kwestie ekologii. Wspomina zatem o wegańskim wnętrzu i materiałach z odzysku. Wnętrze wykończono bowiem materiałami z przetworzonych butelek plastikowych, zużytych koszulek i innych produktów z poliestru. Sięgnięto także po nylon z zużytych sieci rybackich i innych odpadów wyłowionych z morza oraz po przetworzone stare opony.

Na więcej szczegółowych danych technicznych oraz cen dla klientów w Europie trzeba będzie poczekać do premiery podczas marcowego salonu samochodowego w Genewie.