Przyczyną niebywałego sukcesu Forda Ka jest oczywiście bardzo atrakcyjna, obniżona w lutym tego roku, cena. 25 650 złotych, zamiast wcześniejszych ponad 33 tysięcy, robi swoje. Mimo niewielkich gabarytów ten konstrukcyjny bliźniak Fiata 500 idealnie nadaje się do codziennego użytkowania w mieście czy nawet weekendowego wypadu we dwoje.
Dla porównania, najtańszy Fiat 500 kosztuje obecnie od 42 000 zł - i to w ofercie promocyjnej. Oczywiście w obu przypadkach mówimy o roczniku 2014, a nie o wyprzedaży aut z 2013 roku, zalegających w magazynach.
Co ważne, za tak niską ceną wcale nie stoi bardzo ubogie wyposażenie. W podstawowym modelu dostaniemy silnik benzynowy 1,2 o mocy 69 KM, wyposażony w system Start-Stop. Oprócz tego m.in. przednie poduszki powietrzne, ABS, komputer pokładowy, immobiliser i lakierowane zderzaki. Niewiele, jak na obecne standardy, ale dla szukających taniego auta do miasta to wystarczy.
Dodatkowo importer proponuje pakiet złożony z klimatyzacji oraz radia z CD i MP3 za 2,5 tys. zł, czyli o połowę taniej, niż normalnie w cenniku. Z tymi dodatkami właściwie niczego więcej nie potrzeba. Dla chętnych system ESC z asystentem ruszania pod górę kosztuje dodatkowo 1,5 tys. zł, przednie światła przeciwmgielne 500 zł, a podgrzewana szyba przednia i fotele to dopłata 1,2 tys. zł.
Efekty obniżki cen widać w wynikach z marca, kiedy to Forda Ka kupiło 230 osób i kweitnia (172 sztuki). Przypomnę, że łącznie w ciągu dwóch ostatnich lat były to w sumie 262 egzemplarze! Jak widać, cena potrafi zdziałać cuda.
Ford
Ford Ka
Ford
Ford Ka
Ford
Ford Ka
Ford
Ford Ka
Ford
Ford Ka
Ford
Ford Ka
Ford
Ford Ka
Ford
Ford Ka
Ford
Ford Ka