Logo

Sprzedawca mówi 200 tys. km. Ta Skoda ma 500 tys. i wygląda tak samo, jak te, co są kręcone

Dodaj w Google
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
  • Przykład Skody Octavii z przebiegiem 525 tys. km pokazuje, że auta mogą wyglądać dobrze pomimo dużego przebiegu.
  • Wiele samochodów z rzekomo niskim przebiegiem wykazuje znaki intensywnej eksploatacji.
  • Użytkowanie samochodów w Polsce, zwłaszcza diesli, może powodować, że nawet auta z wysokim przebiegiem są w dobrym stanie.
  • Przy zakupie używanego auta warto zwrócić uwagę na stan wnętrza, by ocenić prawdziwy przebieg.
  • Często rzeczywisty stan techniczny samochodu jest ważniejszy od samego przebiegu, który widnieje na liczniku.
Oto samochód, który przejechał 525 tys. km. Nie według komputera diagnostycznego, nie według domysłów mechanika, ale według rzeczywistego, znanego przebiegu. To Skoda Octavia 1.9 TDI, czyli model, który od lat uchodzi za jednego z rekordzistów trwałości. Jednocześnie jest to auto, które może być świetną lekcją dla wszystkich szukających używanego samochodu. Wystarczy spojrzeć na jego wnętrze.

Skoda z przebiegiem 525 tys. km obala największy mit rynku aut używanych

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google
Uszkodzony boczek fotela kierowcy, wyślizgana kierownica, mocno zużyty lewarek skrzyni biegów, zmęczony podłokietnik i ślady eksploatacji na hamulcu ręcznym. Do tego dochodzą ogniska korozji na niektórych elementach nadwozia. Auto nie jest idealne, ale nadal trzyma się zaskakująco dobrze. Nie rozpada się, nie wygląda jak wrak. Wygląda po prostu jak samochód, który przez wiele lat ciężko pracował i faktycznie pokonał ponad pół miliona kilometrów. I tu pojawia się pytanie: dlaczego jedno i drugie auto wygląda tak samo?

Dlaczego samochód z przebiegiem 200 tys. km wygląda tak samo, jak ten, który przejechał 525 tys. km?

To jeden z największych paradoksów polskiego rynku samochodów używanych. Wystarczy przejrzeć ogłoszenia, aby natknąć się na dziesiątki, jeśli nie setki kilkunastoletnich diesli z przebiegiem rzekomo wynoszącym 180-220 tys. km. Problem polega na tym, że bardzo często stan ich wnętrza wygląda niemal identycznie jak w prezentowanej Octavii mającej ponad pół miliona kilometrów. Są więc wytarte kierownice, przetarte fotele, zużyte gałki zmiany biegów, popękane podłokietniki i powycierane przyciski, a mimo to na liczniku widnieje magiczne 198 tys. km.
Oczywiście każde auto starzeje się inaczej. Znaczenie ma masa kierowcy, sposób użytkowania, jakość materiałów czy warunki eksploatacji. Nie da się więc ocenić przebiegu co do kilometra wyłącznie po stanie wnętrza. Jeżeli jednak samochód ma kilkanaście lat, był użytkowany przez długi czas i nosi ślady eksploatacji charakterystyczne dla aut z wysokimi przebiegami, deklarowane 180 tys. km powinno zapalić w głowie kupującego czerwoną lampkę.

Jak wygląda samochód, który naprawdę przejechał ponad 500 tys. km?

Mit mówi, że auto z takim przebiegiem musi być wrakiem, a w rzeczywistości dobrze serwisowany samochód, szczególnie z silnikiem diesla, może bez większego problemu przejechać pół miliona kilometrów. Silnik nadal może pracować poprawnie, zawieszenie można na bieżąco naprawiać, a karoserię chronić przed korozją. Efekt jest taki, że samochód pozostaje sprawny i użyteczny.
Mimo wszystko nie da się przez pół miliona kilometrów stale dotykać tej samej kierownicy, zmieniać biegów tym samym lewarkiem, opierać ręki o ten sam podłokietnik czy setki tysięcy razy wsiadać przez tę samą stronę fotela bez pozostawienia śladów. Właśnie dlatego najbardziej wiarygodnym świadkiem przebiegu jest często nie licznik, ale suma drobnych oznak wieloletniej eksploatacji.
Skoda Octavia z przebiegiem 525 tys. km
Auto Świat / Mateusz Pokorzyński
Skoda Octavia z przebiegiem 525 tys. km

Czy zużyte wnętrze przy przebiegu 180 tys. km powinno wzbudzić podejrzenia?

I z tego powodu zniszczone wnętrze auta z niskim przebiegiem od razu powinno wzbudzić podejrzenie. Nie oznacza to automatycznie, że licznik został cofnięty, bowiem istnieją samochody flotowe, które były wyjątkowo intensywnie eksploatowane, a także auta użytkowane głównie w mieście, gdzie kierowca nieustannie wsiada, wysiada i korzysta z elementów wyposażenia. Problem pojawia się wtedy, gdy wszystkie sygnały wskazują na znacznie większy przebieg niż deklarowany.
Jeżeli kilkunastoletni diesel ma mocno zużytą kierownicę, uszkodzony fotel kierowcy, wyślizgany lewarek skrzyni biegów, ślady eksploatacji na podłokietniku i hamulcu ręcznym, a sprzedający przekonuje o przebiegu wynoszącym 180 tys. km, warto zachować szczególną ostrożność.
Zwłaszcza że wiele takich samochodów przez lata pokonywało długie trasy w Niemczech, Francji czy Belgii. Tam przebiegi rzędu 300, 400 czy nawet 500 tys. km nikogo nie dziwią. Dziwne stają się dopiero po przekroczeniu granicy, gdy nagle okazuje się, że identyczny samochód ma na liczniku nieco ponad 200 tys. km.
Skoda Octavia z przebiegiem 525 tys. km
Auto Świat / Mateusz Pokorzyński
Skoda Octavia z przebiegiem 525 tys. km

Jak rozpoznać samochód z cofniętym licznikiem?

Oczywiście, nie da się na 100 proc. wyjaśnić, jaki samochód ma przebieg, choć często raporty o historii pojazdu mogą wiele powiedzieć o tym, co się z nim działo w przeszłości. Równie ważna jest historia serwisowa, raporty z przeglądów technicznych oraz zapisy z wizyt w warsztatach. Jeśli jednak auto już na pierwszy rzut oka wygląda jak pojazd po wieluset tysiącach kilometrów, a licznik pokazuje wartość typową dla samochodu użytkowanego sporadycznie, sceptycyzm jest jak najbardziej uzasadniony.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Dlaczego przebieg 500 tys. km nie jest problemem, a kłamstwo o przebiegu już tak?

Paradoks rynku samochodów używanych polega na tym, że wielu kupujących bardziej boi się liczby niż rzeczywistego stanu technicznego auta. Tymczasem uczciwy samochód z przebiegiem ponad 500 tys. km może okazać się znacznie lepszym wyborem niż egzemplarz "od Niemca", który rzekomo ma 190 tys. km, ale w rzeczywistości przejechał tyle samo. Zazwyczaj bowiem prawdziwym problemem nie jest wysoki przebieg, a brak wiedzy o rzeczywistym przebiegu.
Ta Octavia pokazuje coś jeszcze. Samochód po ponad pół milionie kilometrów nie musi wyglądać tragicznie. Ale jeśli auto nosi dokładnie takie same ślady zużycia, a ktoś próbuje przekonać nas, że przejechało tylko 180 czy 200 tys. km, warto bardzo dokładnie sprawdzić jego historię. W wielu przypadkach licznik może opowiadać piękną historię. Tylko że z rzeczywistością nie ma ona wiele wspólnego.

To jest materiałPremium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytajsłuchajskracaj

Dołącz do premium
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!