Złodzieje jednak długo nie czekali i ukradzione auto z niemieckiego miasta nadgranicznego Goerlitz szybko zostało przetransportowane do Polski. Nad częściami tego samochodu cały czas czuwał system niewykrywalnych przez złodziei nadajników GPS. Wszystko było dokładnie monitorowane.

W ten sposób dziennikarze tygodnika Auto Bild ujawnili sposób dokonania kradzieży i całą drogę kilka tygodni po tym incydencie. Dzięki temu udało się namierzyć polską sieć dystrybucji gangu samochodowego.

Jak można było oczekiwać ukradziony w Goerlitz Volkswagen Caddy został rozebrany na części, które trafiły do sprzedaży. Dokładnie dziesięć dni po incydencie namierzono sygnał z dwóch nadajników, który pochodził z dwóch różnych miejscowości przygranicznych po polskiej stronie.

Jak się okazało części z ukradzionego pojazdu zostały wykorzystane do naprawy identycznego auta. Podczas policyjnej konfrontacji, właściciel zlokalizowanego przez GPS auta twierdził, że kupił te części na giełdzie w Lubinie.

Jak kradnie polska szajka?

Auto Bild ujawnił zasady funkcjonowania polskiego gangu działającego na terenie Niemiec w miejscowościach przygranicznych. Przygotowania polegają na stworzeniu programów komputerowych, które pozwolą za pośrednictwem laptopa unieruchomić system zabezpieczający samochód przed kradzieżą.

Policja

Rozpoznaniem terenu zajmuje się osoba mieszkająca w pobliżu upatrzonego terenu działania. Po namierzeniu auta nadającego się do kradzieży, ekipa udaje się na miejsce. Tam, jedna osoba włamuje się do auta, druga nim odjeżdża, przez granicę do Polski.

Kolejnym etapem jest ukrycie auta i szybkie rozebranie go na części. Czym zajmuje się już kolejna osoba. Wymontowane części sprzedawane są pojedynczo, a więc nie ma praktycznej możliwości jednoznacznej identyfikacji i stwierdzenia ich pochodzenia.