Podczas rywalizacji na austriackim torze nie brakowało jednak niespodzianek – były brawurowe pościgi i liczne przetasowania w stawce oraz dyskwalifikacje za niedowagę aut, a nawet… samochód z innej serii wyścigowej na torze.

W niedzielny poranek niebo nad Red Bull Ringiem było zachmurzone i wiał delikatny wiatr, który nad austriacki tor mógł przywiać zarówno rozpogodzenie, jak i deszcz. Na szczęście, przed pierwszym wyścigiem, który startował o godzinie 9:50, pogoda ustabilizowała się i nie zanosiło się na to, że w trakcie wyścigu zacznie padać.

Pierwszy wyścig zaczął się nietypowo, od dodatkowego okrążenia formującego. Z toru trzeba było usunąć auto Piotra Humańskiego, które zastrajkowało już drugi raz podczas tego weekendu. Ponieważ Kia Picanto prowadzona przez sympatycznego chirurga zatrzymała się tuż przed wjazdem na prostą startową pod koniec okrążenia formującego, dyrektor zawodów zadecydował o powtórzeniu procedury przedstartowej, żeby służby porządkowe miały czas na usunięcie samochodu w bezpieczne miejsce. Dystans wyścigu zmniejszył się w ten sposób z 12 do 11 okrążeń.

Gdy zgasły światła i zawodnicy ruszyli do wyścigu, Albert Legutko wykorzystał pierwszą pozycję startową i po zakręcie numer 1 przewodził stawce. Po pierwszym okrążeniu miał już nieco ponad 2 s przewagi nad Karolem Urbaniakiem, który startował z 4. pozycji, ale pod koniec pierwszego okrążenia był już drugi, bo gładko poradził sobie z Janem Antoszewskim i Damianem Litwinowiczem. Po kolejnym okrążeniu Legutko wciąż utrzymywał się na prowadzeniu, ale zwycięzca obydwu wyścigów na Hungaroringu tracił do niego jedynie 0,8 s. Podczas okrążenia nr 3 Karol Urbaniak odrobił 0,5 s do lidera wyścigu i czwartą rundę zaczynał już tylko 0,3 s za plecami Alberta Legutki. Za tą dwójką cały czas toczyła się walka o trzecią lokatę – między Kamilem Serafinem, Damianem Litwinowiczem i Jenem Antoszewskim. Przez następne okrążenie Albert Legutko wciąż pozostawał liderem wyścigu, a Karol Urbaniak cierpliwie czekał na okazję, aby go bezpiecznie wyprzedzić i objąć prowadzenie w wyścigu. Taka szansa pojawiła się na 6. Okrążeniu. Karol Urbaniak zaczął przewodzić stawce i nie oddał prowadzenia aż do mety. W trakcie kolejnych dwóch okrążeń systematycznie, metr po metrze, zwiększał przewagę na Legutką i 10. okrążenie wyścigu rozpoczął z 1-sekundową przewagą nad rywalem.

Pierwszy wyścig na Red Bull Ringu, podobnie jak 3 tygodnie temu na Hungaroringu, skończył się zwycięstwem aktualnego Mistrza Polski – Karola Urbaniaka, niecałą sekundę za nim metę wyścigu osiągnął Albert Legutko, trzeci był Kamil Serafin ze stratą 5,033 s. Po wyścigu dwóch zawodników – Jan Antoszewski i Max Zschuppe – zostało wykluczonych ze względu na niedowagę samochodów. Podczas wyścigu doszło do niespodziewanego wjazdu na tor samochodu z innej serii wyścigowej. Na szczęście, kierowca szybko połapał się, że popełnił błąd i incydent ten nie zakłócił rywalizacji Kia Picanto.

Drugi wyścig rozpoczął się o godzinie 13:50 przy jeszcze lepszej pogodzie niż pierwszy. Po starcie wyścigu Karol Urbaniak natychmiast zaczął przebijać się do przodu i bardzo szybko awansował z 6. pozycji na 3. Jeszcze większy progres zaliczył Jan Antoszewski, który wspiął się z miejsca 13. na 9. Po 2. okrążeniu Urbaniak był już liderem, a Antoszewski awansował o kolejne dwie pozycje. Na 4. okrążeniu Kamil Serafin wyprzedził Pawła Wysmyka i awansował na 3. miejsce, natomiast Jan Antoszewski wskoczył przed Tomasza Magdziarza i znalazł się na 4. Pozycji. Albert Legutko wyprzedził Aleksandra Olejniczaka i był 6. Po kolejnym okrążeniu Jan Antoszewski był już trzeci, a po 6. kółku awansował na 2. pozycję. Karol Urbaniak zwiększył przewagę nad nim na ponad 2 s. Na 7. okrążeniu Jan Antoszewski zmniejszył stratę do Karola Urbaniaka do 1,6 s, Tomasz Magdziarz wyprzedził Pawła Wysmyka i był 3., a Bartosz Paziewski Maxa Gunthera i awansował na 8. pozycję. Po 8. pętli Jan Antoszewski był już tylko 1,1 s za Karolem Urbaniakiem, a Albertowi Legutko udało się wygrać pojedynek o 3. miejsce z Tomaszem Magdziarzem i Pawłem Wysmykiem. Max Gunther odzyskał straconą pozycję i wyprzedził Bartosza Paziewskiego. Na starcie do 10. okrążenia sytuacja na torze wyglądała następująco – Karol Urbaniak utrzymywał bezpieczną przewagę nad Janem Antoszewskim, a Albert Legutko, Tomasz Magdziarz, Paweł Wysmyk, Aleksander Olejniczak i Kamil Serafin zaciekle walczyli o 3 pozycję, natomiast Max Gunther, Bartosz Paziewski i Marcin Ganowski o miejsce numer 8. Niewielki błąd Alberta Legutko na ostatnich metrach wyścigu sprawił, że tuż przed metą wyprzedził go Paweł Wysmyk.

Podobnie jak w pierwszym wyścigu, także w drugim triumfował Karol Urbaniak, który po dwóch rundach ma na koncie cztery zwycięstwa i 302 punkty. Drugi w klasyfikacji generalnej jest Albert Legutko, który do lidera traci 41 punktów. Na trzecim miejscu plasuje się Paweł Wysmyk z 234 punktami na koncie.

Kolejną rundą Mistrzostw Polski Kia Picanto będą wyścigi na rodzimym torze w Poznaniu, w dniach 4-5 czerwca 2016 r.

Po rundzie na Red Bull Ringu powiedzieli:

Karol Urbaniak: „Kolejne 2 zwycięstwa bardzo cieszą, ale… mój plan na ten sezon to poprawić wynik Bartka Mireckiego, który wygrał 9 z 12 wyścigów (śmiech). Rywale zaprezentowali na Red Bull Ringu bardzo dobre tempo. Wygrane tutaj wymagały ode mnie znacznie więcej wysiłku niż na Hungaroringu. Najlepszym czasem okrążenia w drugim wyścigu, o aż 0,8 s lepszym od mojego, Janek Antoszewski wjechał mi na ambicję”.

Albert Legutko: „Błąd na 3 zakręty przed końcem drugiego wyścigu kosztował mnie utratę miejsca na podium, za co jestem na siebie strasznie wściekły. Zaskoczył mnie nagły spadek przyczepności opon i samochód postawiło bardziej bokiem niż zakładałem”.

Katarzyna Sakowska: „Kolejne 2 wyścigi za mną. Dwa razy byłam na mecie i nie dojechałam do niej ostatnia, co daje mi ogromną radość. Także dlatego, że mam wspaniały zespół, doskonałych mechaników i znakomitego trenera, i – po prostu – nie chciałabym ich zawieść. Mam nadzieję, że z wyścigu na wyścig moje wyniki będą coraz lepsze. Na Red Bull Ringu straciłam do zwycięzcy 4 razy mniej czasu niż na Hungaroringu, co bardzo cieszy”.