Dane dotyczące Omegi 1 są faktycznie imponujące. Kompaktowa jednostka napędowa generuje 160 KM i 231 Nm przy masie własnej na poziomie 16 kg. Jest też maleńka, przez co łatwo będzie można łączyć ją w moduły. Np. dwie Omegi stworzą jeden 320-konny silnik. Teoretyczne dane mówią, że Omega 1 osiąga obroty jałowe przy 1000 obr./min, ale potrafi efektywnie rozpędzić się nawet do 25 tys. obr./min. Na dodatek Omega 1 może być zasilana różnymi rodzajami paliw. Konstrukcja jednostki napędowej determinuje, że powietrze, które trafia do komory spalania, jest skompresowane. Różnica pomiędzy zwykłym silnikiem z doładowaniem a Omegą jest taka, że w amerykańskim projekcie ciśnienie jest ok. 10 razy większe.

Omega 1 to silnik o nowatorskiej konstrukcji

Wynalazcy pokazali światu wirtualną koncepcję działania mechanizmu. Omega 1 składa się z trzech sekcji. W pierwszej z nich powietrze jest silnie kompresowane, po czym trafia do komory pośredniej, gdzie jest wtryskiwane paliwo. W następnej kolejności mieszanka trafia do ostatniej komory i tam dochodzi do spalania. Cały proces oparty jest na dwóch zsynchronizowanych ze sobą wałach. Konstruktorzy twierdzą, że Omega 1 jest mocniejsza, lżejsza, wydajniejsza i prostsza niż silnik turbinowy.

Czy Omega 1 ma szansę dokonać rewolucji, którą zapowiadają materiały marketingowe na stronie firmy Astron Aerospace?

Śmiem twierdzić, że póki co Omega 1 istnieje jedynie wirtualnie. Na nagraniu przez kilka sekund widzimy jakieś działające urządzenie, ale fragment jest bardzo krótki i nieopisany. Trudno niestety przewidzieć, co się dalej wydarzy, bo inwestowanie w technologie zasilanie nieodnawialnymi źródłami energii nie jest ostatnio modne i wiele firm zaprzestaje rozwoju silników spalinowych, na rzecz elektrycznych. Aby udowodnić słuszność tego projektu, musi powstać działająca jednostka napędowa zdolna napędzać jakiś pojazd. Poczekamy do tego czasu z wyrażaniem entuzjazmu na temat fascynującej Omegi 1.

  Foto: Astron Aerospace