Pomiędzy Warszawą a Wyszkowem, we wsi Małopole, znajduje się duża piekarnia. Jest widoczna z pobliskiej trasy ekspresowej S8. O tym, że powstają tu nie tylko pieczywo, ciastka i inne przekąski, może świadczyć szklany pawilon, w którym znajduje się kolekcja wyjątkowych samochodów i bolidów. Druga odnoga firmy, czyli profesjonalny zespół wyścigowy Inter Europol Competition, mieści się z drugiej strony fabryki. Funkcjonuje od 2010 r.
Wizyta w siedzibie Inter Europol Competition przed wyjazdem do Le MansŹródło: Auto Świat / Krzysztof Słomski
Centrum dowodzenia i świeże wypieki
Przez kilka godzin towarzyszyłem polskiej ekipie, choć jej członkowie to grupa specjalistów z wielu krajów, więc w garażu dominuje język angielski. Szefem zespołu jest Niemiec Sascha Fassbender. Było dosłownie jak w ulu, ponieważ zespół przygotowywał się nie tylko do wyjazdu na Le Mans, ale również do oficjalnej prezentacji specjalnego malowania jednego z dwóch bolidów. O tym jednak nieco dalej.
Mogłem zajrzeć dosłownie wszędzie — do magazynu skatalogowanych części, pomieszczenia ze stosami opon, zjeść w kuchni drożdżówki z pobliskiej piekarni oraz oczywiście obejrzeć z bliska samochody. Wszystko jest profesjonalnie zorganizowane, ale panuje raczej rodzinna atmosfera niż korporacyjna.
Jeden z samochodów był rozebrany prawie na części pierwsze, co pozwoliło zobaczyć, jak wygląda jego konstrukcja. Jajowaty monokok ledwie przypominał bolid. Drugi też nie był jeszcze kompletny, trwało oklejanie nadwozia.
Oreca 07 to najbardziej zaawansowany prototyp stworzony do rywalizacji w klasie LMP2 (swoje modele oferują jeszcze Ligier i Dallara). Samochód kosztuje ok. pół miliona euro. Bez silnika. Te dostarcza Gibson, a dokładnie to wynajmuje je prywatnym zespołom. Jednostka V8 o pojemności 4,2 litra generuje moc ok. 560 KM. Do teamu należy reszta, czyli wypracowanie optymalnych ustawień wszystkich podzespołów samochodu, oczywiście przestrzegając regulacji FIA, a także zatrudnienie kierowców, mechaników i cała obsługa.
Start w Le Mans to ogromne przedsięwzięcie i prestiż
Pod koniec maja do Francji wyruszy dziewięć tirów ze sprzętem Inter Europolu, a na miejscu na wspólny sukces będzie pracować ponad 60 osób. Skala jest ogromna — organizacyjna, jak i finansowa. Budżety najlepszych ekip są zawrotne, wielomilionowe. Jak się dowiedziałem, zgłoszenie tylko jednego auta w klasie LMP2 to koszt ok. 120 tys. euro. Podczas całego, przedłużonego weekendu wyścigowego samochody zużywają tysiące litrów paliwa i wiele opon. Średnio należy liczyć 24 komplety na bolid. Koszt jednego? Ok. 12 tys. zł.
Wygrana to coś niesamowitego, jednak — tak jak w przypadku Rajdu Dakar — nie oznacza wielkich pieniędzy. Zwycięzcy w klasie LMP2 nie otrzymują nawet zegarków Rolexa (jedne z partnerów 24h Le Mans). To przywilej tylko dla najlepszych w klasyfikacji generalnej, czyli Hypercar. Puchary w gablotach i takie wpisy w CV są jednak na wagę złota. Jedna z replik statuetki stoi w warsztacie Inter Europolu, każdy może ją potrzymać.
Nowe malowanie, czyli polski "Art Car"
Tegoroczna edycja najważniejszego wyścigu Długodystansowych Mistrzostwach Świata (WEC) będzie wyjątkowa, ponieważ jeden z bolidów "Turbopiekarzy" wystartuje ozdobiony polskim pejzażem z charakterystycznymi dla zespołu kolorami — żółtym i zielonym. Za koncepcję wizualną odpowiada duet Lange&Lange. Inspiracją były pola rzepaku.
Jak zaznaczają twórcy Aleksander i Gustaw Lange: "Art Car musiał spełniać wszystkie wymagania techniczne, od aerodynamiki po czytelność brandingową. W motorsporcie funkcja jest kluczowa. Projekt musi być zgodny z realnymi ograniczeniami technicznymi. Kiedy piękno spotyka się z funkcją, powstaje najlepszy efekt!".
Drugi samochód wystartuje bez artystycznej grafiki, ale o nim również może być głośno, ponieważ oba składy Inter Europol Competition na Le Mans będą mocne i doświadczone.
— Le Mans to miejsce, gdzie liczy się każdy detal i każda decyzja. Ten projekt pokazuje, że motorsport to nie tylko osiągi, ale też emocje i historia, którą możemy opowiedzieć w unikalny sposób. Jesteśmy dumni, że możemy być częścią czegoś tak wyjątkowego i nie możemy się doczekać startu — mówi Kuba Śmiechowski, kierowca i dyrektor Inter Europol Competition.
Premiera bolidu nr 43 ze specjalną grafikąŹródło: Auto Świat / Krzysztof Słomski
Cel na ten rok? Dwa pierwsze miejsca w klasie LMP2
Za kierownicą bolidu z numerem 43 zasiądą obecny na miejscu Śmiechowski, a także Tom Dillmann i Nick Yelloly. To zwycięska załoga z ubiegłego roku, która ponownie zamierza walczyć o najwyższe cele. Drugi samochód z numerem 34 będą dzielić Nico Müller, Bijoy Garg i Reshad De Gerus. Oba mają realne szanse na zwycięstwo.
24h Le Mans 2025Źródło: Auto Świat / Krzysztof Słomski
Oczywiście to wyścig, w dodatku trwający całą dobę, więc wiele może zdarzyć, jednak odpowiednia motywacja i zwycięskie nastawienie to podstawa. W przypadku "Turbopiekarzy" nie są to cele na wyrost. Polski zespół wyrósł na hegemona 24h Le Mans — w 2023 r. wygrał w LMP2, w 2024 był drugi, a w 2025 ponownie okazał się najlepszy.
Zwycięski bolid Inter Europolu z 2023 r. (wtedy obchodzono również stulecie Le Mans) stoi w widocznej z ulicy szklanej hali. Znajduje się w specjalnej gablocie na kółkach. Brudny, w stanie jak po wyścigu. To bezcenne trofeum dla całej firmy.
Trzymamy kciuki, aby na torze Circuit de la Sarthe kolejny raz wybrzmiał hymn Polski. Start wyścigu już w sobotę 13 czerwca o 16:00. Koniec 24 godziny później.