• Od 2019 r. naukowcy z Uniwersytetu Stanforda prowadzą prace nad samodzielnie driftującym autem na bazie słynnego modelu DeLorean znanego m.in. z filmu „Powrót do przyszłości”
  • Uczelnię wsparła Toyota wraz z zespołem inżynierów z fabrycznego instytutu badawczego
  • Inżynierowie pracują nad nowym układem wspomagającym, w którym wykorzystano nawyki profesjonalnych kierowców

Drifting to nie tylko zabawa i doskonalenie umiejętności. Z perspektywy naukowców czy inżynierów umiejętność kontrolowania poślizgu może okazać się nieoceniona do tego, by uniknąć wypadku i ofiar śmiertelnych. Wystarczy tylko autonomiczne auto, które poradzi sobie w sytuacji, z którymi na co dzień zmagają się profesjonalni kierowcy. W teorii proste, a jak z praktyką?

DeLorean, Marty i automatyczne driftowanie

Z projektem nauczenia auta perfekcyjnej jazdy bokiem i lepszej kontroli pojazdu w różnych warunkach drogowych zmagają się badacze na całym świecie. Od 2019 r. prace prowadzą m.in. naukowcy z uczelni Stanforda, korzystający z dość niezwykłego samochodu – słynnego DeLoreana. Ich wysiłki dostrzeżono m.in. w Japonii. Wsparcie zapewniła Toyota, a ściślej zespół inżynierów z Toyota Research Institute.

Przed nowym zespołem naukowców i inżynierów postawiono ciekawe zadanie. Analizując jazdę profesjonalnych kierowców z całego świata, pracują oni nad prototypowym układem kontroli tylnonapędowego samochodu działającym podczas driftingu. Innymi słowy, próbują nauczyć automatykę radzenia sobie z driftingiem oraz co równie ważne – jak najlepszym wybrnięciem z poślizgu.

Toyota analizuje umiejętności kierowców

„Każdego dnia dochodzi do śmiertelnych wypadków drogowych wskutek nagłych, ekstremalnie trudnych sytuacji na drodze. W takich okolicznościach kierowcy musieliby mieć nadludzkie możliwości, żeby uniknąć kolizji. Trzeba liczyć się z tym, że każdy kierowca ma swoje słabości, a często się zdarza, że aby zapobiec wypadkowi, kierujący musiałby wykonać manewr, który przekracza jego umiejętności. W nowym projekcie badawczym naukowcy Toyota Research Institute będą analizowali umiejętności najlepszych kierowców na świecie, by opracować zaawansowane algorytmy kontroli nad samochodem, które pomogą zwykłym kierowcom i zapewnią większe bezpieczeństwo na drodze. To realizacja głównej idei, która stoi za systemem Toyota Guardian” – wyjaśnia dr Gill Pratt, dyrektor naukowy Toyota Motor Corporation oraz szef Toyota Research Institute.

Jednym z przejawów wsparcia będą samochody. Po DeLoreanie czas zatem na tylnonapędową GR Suprę. Toyota zapewnia, że GR Supra będzie jednym z testowych aut. Co zatem jeszcze trafi do floty? Tego już Japończycy nie zdradzają. Jednego jednak możemy być pewni. Toyota obiecuje, że gdy układ już zostanie dopracowany, to wówczas trafi do szerokiej gamy aut japońskiej marki oraz innych firm. Kiedy? Pozostaje uzbroić się w cierpliwość.