Coraz częściej spotykane na naszych drogach mocne auta spowodowały, że o leciwych Polonezach służących do pościgu już zapomniano.W Warszawie i okolicach niepodzielnie królują teraz Ford Mondeo, Opel Vectra oraz, co może być zaskoczeniem, motocykl BMW K 1200 GT. Można się zastanawiać, czy te trzy maszyny są w stanie podjąć "równorzędną walkę" z piratami drogowymi. Okazuje się, że tak, o czym świadczą liczba nakładanych mandatów karnych na niesfornych kierowców oraz kwoty uzyskiwane tą drogą. Wstępne wyliczenia wskazują, że po upływie zaledwie dwóch miesięcy koszt radiowozu wraz z wymaganym wyposażeniem zwraca się, i to mimo kosztownej eksploatacji. Sęk w tym, że pieniądze z kar nie trafiają do kasy policji. Najnowszym nabytkiem stołecznej drogówki jest Opel Vectra. Ten dobrze znany samochód pod maską ma silniko mocy 280 KM! Zdaniem sierżanta Jana Siwickiego po niewielkiej ingerencji można uzyskać o 40 KM więcej. Ale nie ma takiej potrzeby. Na pytanie, czy sprzęt, którym dysponuje stołeczna drogówka jest wystarczający, policjanci mówią jednogłośnie - przydałyby się samochody z napędem na cztery koła. Moc jest wystarczająca, ale problemy pojawiają się podczas opadów deszczu i w czasie zimy. Vectra V6 Turbo ma nad używanym przez policję Mondeo przewagę nie tylko dzięki mocy. Jest nieco oszczędniejsza, ma lepsze parametry, a w sytuacjach ekstremalnych można skorzystać z przycisku Sport. Wtedy zmienia się charakterystyka silnika, dzięki czemu można sprawniej przyspieszać, a dodatkowo utwardza się i tak już dość twarde zawieszenie. Nieoznakowany Ford Mondeo to dobrze znana wersja ST 220 (oczywiście bez zewnętrznej stylizacji). Już sama nazwa sugeruje, że mamy do czynienia z autem o mocy 220 KM. A to wszystko z 3 litrów pojemności i sześciu cylindrów w układzie V. Godne uwagi osiągi powodują, że policja nie starała się nawet majstrować przy silniku i zwiększać jego mocy. Także zawieszenie pozostało seryjne. Nic dziwnego, w końcu każde Mondeo ST 220 ma usportowione nastawy. Jedyną ingerencją było zamontowanie ksenonowych reflektorów. Przy takich osiągach trudno się dziwić, że zużycie paliwa może przy szybkiej jeździe osiągnąć 30 l/100 km. Jeszcze większe wrażenie robi nietypowy nabytek warszawskiej policji - motocykl BMW. Ta turystyczna maszyna służąca do szybkiego i komfortowego podróżowania doskonale spisuje się w roli nieoznakowanego pojazdu pościgowego. Przede wszystkim dlatego, że mało osób zdaje sobie sprawę, iż widoczny w lusterku wstecznym motor może być prowadzony przez policjanta na służbie. A jest to bardzo groźna broń w rękach doświadczonej osoby. Po kilku sekundach strzałka szybkościomierza mija 100 km/h. Ostatnią wartością jest 260 km/h i - jak mówi nam sierżant Krzysztof Barcikowski - spokojnie można "zamknąć" licznik. Co ciekawe, mimo bardzo dobrych osiągów zdarzają się przypadki, że niektórym kierowcom (i to nie tylko motocykli) udaje się uciec. Sam sprzęt służący policjantom do rejestracji wykroczeń wygląda dość niepozornie - niewielka kamera umieszczona na desce rozdzielczej auta czy przedniej obudowie motocykla. Kamera podpięta jest do jednostki centralnej, wszystkimi funkcjami steruje się przy użyciu pilota. W bagażniku znajduje się dysk twardy, którego pojemność umożliwia zapis nawet blisko półtora miesiąca służby. Wszystkich policjantów, którzy mogą poruszać się mocnymi pojazdami, jest w Warszawie zaledwie kilkudziesięciu. "Grupa wideorejestratorów" liczy 20 osób, z czego 16 policjantów na co dzień przeważnie jeździ samochodami. Reszta stanowi grupę motocyklową. O tym, czy dany policjant trafi do tej elitarnej grupy, decydują m.in. badania psychologiczne (czy np. kierowca ma obawy przed bardzo szybką jazdą, niejednokrotnie na krawędzi ryzyka). Później każdy bierze udział w kursie. Motocykliści uczą się w Centrum Szkolenia Policji w Legionowie. Pierwsze szlify zdobywają na maszynach terenowych, dopiero z czasem mogą trafić na pojazdy szosowe, aby na koniec starać się o przydział do "grupy wideorejestratorów". Nieco inaczej wygląda szkolenie w przypadku kierowców aut. Część z nich, podobnie jak motocykliści, bierze udział w zajęciach TJS (Technika Jazdy Samochodem) w Legionowie. Pozostali szkolą się z funkcjonariuszami ABW. Tutaj nie tylko można doskonalić szybką jazdę, ale też nauczyć się, jak wpaść w kontrolowany poślizg. Nauka trwa tydzień. Niestety, nie ma możliwości doszkalania się policjantów, chyba że we własnym zakresie. O umiejętnościach swoich pracowników przekonana jest sama policja, która za zbędne uznała ubezpieczenia radiowozów, w przeciwieństwie do straży miejskiej, której auta są ubezpieczone. Dlatego też policjanci we własnym zakresie ubezpieczają się od ryzyka uszkodzenia czy zniszczenia pojazdów, które przecież w czasie wykonywanej przez nich pracy jest bardzo duże i niestety realne. Także sami policjanci starają się szczególnie dbać o stan techniczny nieoznakowanych maszyn z wideorejestratorami. Praca "grupy wideorejestratorów" to jednak nie tylko ściganie niesfornych kierowców i osób, które swoją jazdą stwarzają ogromne zagrożenie. Na pytanie o najpoważniejsze wykroczenie każdy z policjantów odpowiada, że codziennie zdarzają się skrajnie niebezpieczne przypadki, tym bardziej trudno wymienić jakąś jedną sytuację. Na porządku dziennym są przekroczenia prędkości o ponad 100 km/h. Ta tendencja nasila się szczególnie nocą. Niestety, wiele wykroczeń popełnianych jest również w niesprzyjających warunkach pogodowych. Wielu kierowców sądzi, że w czasie ulewy czy we mgle nie można dobrze zarejestrować obrazu. Nic bardziej mylnego. W przypadku sprzętu, którym dysponują policjanci, zawsze można skorzystać z funkcji rejestrowania w podczerwieni. Co prawda, kolory wtedy nie są oddane tak jak w trybie normalnym, ale bez kłopotu można nagrać wykroczenie i niezbędne dane potrzebne do zidentyfikowania samochodu i jego właściciela. Zdarzają się jednak sytuacje nietypowe. - Kiedyś otrzymaliśmy wezwanie i musieliśmy przedostać się z okolic ronda Wiatraczna do wjazdu do Warszawy od strony Legionowa. Okazało się, że wjazd do stolicy jest zakorkowany, a w jednym z aut kobieta zaczęła rodzić. Szybko dojechaliśmy na miejsce i rozpoczęliśmy wyścig z czasem. Ponieważ sytuacja była poważna, naszym zadaniem było prowadzenie auta, w którym znajdowała się rodząca kobieta i jej mąż. Muszę przyznać, że byłem pełen podziwu dla tego kierowcy. Jechał jak zawodowiec, mijając stojące obok samochody na milimetry. Finał był szczęśliwy, bowiem zdążyliśmy dojechać do szpitala - mówi sierż. sztab. Robert Bojarski. Sierż. Jan Siwicki wspomina inną ciekawą sytuację. Pewnego wieczoru policjanci w Vectrze rozpoczęli pościg za przekraczającym prędkość kierowcą. Inny użytkownik chciał być cwany i "przykleił się" do radiowozu. Miał pecha! Na trasie jeździło także opisywane przez nas Mondeo. Jakże wielkie było zdziwienie tego drugiego kierowcy, gdy został namierzony i ukarany. Pracę policji usprawnia CB-Radio. Policjanci są świadomi, że kierowcy wiedzą, gdzie w tej chwili pracują. Niejednokrotnie pomagają kierowcom w znalezieniu drogi. Nie mogą natomiast stosować CB-Radia do wprowadzania pozostałych uczestników ruchu w błąd.Francuzi mają 63 Imprezy WRX!Czasy, kiedy na niemieckiej autostradzie można było spotkać radiowóz Porsche już minęły (ostatni egzemplarz zakończył służbę w 2004 roku). Teraz w Europie prym wiodą Włosi z Lamborghini Gallardo oraz Francuzi, którzy mają aż 63 Subaru Imprezy! Żandarmi z Grupy Szybkiego Reagowania to elitarny oddział liczący zaledwie 156 osób. Zanim funkcjonariusze do niego trafią, są specjalnie selekcjonowani (przechodzą m.in.sprawdzian umiejętności prowadzenia auta, testy psychologiczne). W czasie służby odbywają wiele regularnych szkoleń ekstremalnego prowadzenia samochodu. Ich umiejętności porównywalne są do posiadanych przez kierowców rajdowych. Do obowiązków żandarmów należy przede wszystkim patrolowanie autostrad, ale zdarzają się im także zadania specjalne - przewożenie leków ratujących życie czy chorych (gdy pogoda nie pozwala na korzystanie ze śmigłowców). Imprezy żandarmerii mają oczywiście napęd 4x4 i silniki o mocy 225 KM (V maks. 250 km/h).