• Powiat wołomiński znany jest z prężnie działających grup kradnących samochody w Warszawie i w okolicach
  • Podwarszawscy przestępcy najczęściej kradną auta marek japońskich
  • Policja regularnie natrafia na złodziejskie dziuple, ale i tak w okolicznych lasach niemal codziennie pojawiają się kolejne sterty pozostałości po rozbieranych na części autach
  • Więcej takich tekstów znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Zaczęło się od "cynku", który dostali policjanci z grupy "Skorpion" z warszawskiej Pragi Północ – w okolicach Węgrowa widziano na drodze skradzioną dzień wcześniej Toyotę. Zamiast wszczynać obławę, funkcjonariusze "dokonali lustracji pobliskich terenów", czyli – przekładając z policyjnego na polski – zaczęli dyskretne patrolować okolice "złodziejskiego zagłębia" pod Wołominem.

W okolicznym lesie zauważyli auto dostawcze i inną Toyotę, które po chwili ruszyły i zatrzymały się na pobliskiej posesji. Policjanci postanowili sprawdzić, czy ich podejrzenia są uzasadnione – na ich widok wołomińscy miłośnicy Toyot rzucili się do ucieczki. Policjanci okazali się lepszymi biegaczami, po chwili zatrzymali 24 i 30-latka. Nie ma się jednak co dziwić ich kiepskim wynikom sprinterskim – mogli być po prostu bardzo zmęczeni.

Okazało się bowiem, że z widzianej dwie godziny wcześniej na drodze Toyoty Corolli została już tylko karoseria z wyciętymi numerami, wymontowane części przeznaczone do sprzedaży i kupa wywiezionych do lasu plastików i innych niechodliwych pozostałości. Jak informuje policja, 24 i 30-latek usłyszeli zarzuty za które grozi im kara pozbawienia wolności do lat 10. Teraz ich sprawą zajmie się sąd.