• Trabant to prócz Wartburga czy Barkasa jeden z najbardziej rozpoznawalnych motoryzacyjnych symboli komunistycznych Niemiec
  • Kilkadziesiąt lat po zjednoczeniu Trabant znów zyskuje na popularności - w ciągu ostatnich 10 lat przybyło ok. 3 tys. egzemplarzy popularnego modelu z NRD
  • Trabant staje się w Niemczech kultowym autem, prócz licznych zlotów miłośników Trabanty można spotkać także w firmach turystycznych oferujących wycieczki po wybranych miastach
  • Więcej takich informacji znajdziesz na stronie głównej Onet.pl

Niemieckie media wspominają o małym cudzie. Okazuje się, że u naszych zachodnich sąsiadów rejestruje się coraz więcej Trabantów. Dawny „cud techniki” z NRD znów staje się modnym autem. Według danych magazynu Automobilwoche w 2020 r. zarejestrowano ponad tysiąc egzemplarzy „Trabiego”. W ciągu ostatnich 10 lat odnotowano aż trzy tysiące nowych rejestracji.

Skąd taki powrót starego modelu? Jeszcze dwie dekady wcześniej Trabant stał się ucieleśnieniem motoryzacyjnego wstydu. Tuż przed upadkiem Muru Berlińskiego obywatele NRD masowo wyjeżdżali z kraju swoimi Trabantami (i nie tylko nimi rzecz jasna), by następnie je porzucić już w zachodnich Niemczech (to tzw. rewolucja Trabantów). „Enerdowskie” auta na tle ówczesnych zachodnich konstrukcji prezentowały się wówczas jak niechciane zabytki techniki. Po latach stają się z kolei kultowe - w końcu to charakterystyczny symbol komunistycznych Niemiec Wschodnich.

Trabant kontra Tesla - NRD wciąż górą!

Nie dość, że w statystykach przybywa kolejnych Trabantów, to znów łączą one ludzi, dzięki licznym zlotom miłośników wschodnioniemieckiej motoryzacji. Trabant doceniany jest także przez przemysł turystyczny (można kupić wycieczki Trabantem w ramach Trabi Safari czy Trabant Berlin), który chętnie przypomina o komunistycznej legendzie.

Wspomniany mały cud stał się okazją do nietypowego porównania. W Niemczech sięgnięto bowiem po… Teslę. Okazuje się, że u naszych zachodnich sąsiadów wciąż jest więcej Trabantów niż elektrycznych aut z Ameryki. Według danych Automobilwoche po niemieckich drogach porusza się obecnie ok. 34 tys. Tesli. Trabantów jest zaś o ok. 4 tys. sztuk więcej. To zapewne ostatnie chwile triumfu auta nazywanego w Polsce „zemstą Honeckera”. Coraz bliżej bowiem do rozpoczęcia produkcji Tesli w nowej fabryce nieopodal Berlina. Statystyki wówczas szybko się zmienią, ale czy po latach Tesla będzie miała podobny status jak dzieło inżynierów z NRD?