Samotna matka wychowująca troje dzieci posiadała w sumie aż siedem kategorii prawa jazdy (m.in. na samochód osobowy, ciężarowy i autobus). W odwołaniu dowodziła, że pozbawienie jej wszystkich uprawnień do kierowania pojazdami uniemożliwi jej wykonywanie zawodu kierowcy, co jeszcze bardziej pogorszy sytuację materialną rodziny. Wskazywała ponadto, że koszt przystąpienia do ponownych egzaminów wyniesie ją ponad tysiąc złotych.

Samorządowe kolegium odwoławcze nie zaakceptowało takiej argumentacji i utrzymało decyzję starosty, który nie ma możliwości wzięcia pod uwagę sytuacji życiowej ukaranego kierowcy. Stosuje się on do wniosku komendanta wojewódzkiego policji, którego nie kwestionowano. Kobieta popełniła wiele wykroczeń drogowych, przekroczyła prędkość i nie zastosowała się do zakazu ruchu. Spowodowała też dwie kolizje – autobusem i ciągnikiem siodłowym. W sumie przez pół roku zgromadziła 25 punktów karnych.

W rezultacie kobieta skierowała skargę do Wojewódzkiego sądu Administracyjnego w Krakowie. Twierdziła, że konieczność zdania egzaminów na wiele kategorii stanowi znacznie surowszą karę, niż w przypadku kierowcy posiadającego tylko jedną kategorię, co według niej jest sprzeczne z zasadą równości i proporcjonalności.

WSA oddalił skargę, uznając, że nie naruszono konstytucji. Konieczność ponownego zdania egzaminów na wszystkie kategorie wynika z ustawy Prawo o ruchu drogowym. Nie ma podstawy prawnej, by naliczać punkty karne dla odrębnych kategorii. Sąd zauważył, że kierowca może odzyskać prawo jazdy dla wybranej kategorii pojazdów. Wyrok nie jest prawomocny.