O zdarzeniu poinformowała w piątek oficer prasowa Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku st. asp. Karina Kamińska. Wyjaśniła, że zdarzenie miało swój początek w pobliżu ścisłego centrum Gdańska - przy ul. Reduta Miś na Dolnym Mieście. Kryminalni z gdańskiej komendy próbowali tam zatrzymać do kontroli drogowej kierowcę bmw. „Policjanci mieli informację, że auto, którym jedzie mężczyzna, najprawdopodobniej jest kradzione, w maju zginęło z terenu Niemiec” – wyjaśniła Kamińska.Dodała, że osoba kierująca bmw nie zatrzymała auta mimo wyraźnych sygnałów świetlno-dźwiękowych. Kierowca przyspieszył, a policjanci ruszyli za nim w pościg próbując zablokować bmw drogę ucieczki. W pewnym momencie kierowca bmw uderzył z impetem w blokujący mu przejazd radiowóz, po czym – wycofując, uderzył w kolejne policyjne auto.

Kamińska poinformowała, że jeden z funkcjonariuszy, próbując unieruchomić bmw, oddał strzał w opony tego auta. Kierujący bmw zdołał jednak uciec. Zatrzymano go dopiero kilkaset metrów dalej - przy ul. Kamienna Grobla, gdzie mężczyzna porzucił kradziony samochód i próbował uciekać pieszo. Policjanci dogonili go i obezwładnili.

Jak poinformowała Kamińska, w czwartek mężczyźnie postawiono zarzuty paserstwa, uszkodzenia radiowozów oraz niezatrzymania się do kontroli drogowej. Za te przestępstwa grozi kara do pięciu lat więzienia. W piątek sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu 38-latka.Kamińska dodała, że podejrzany „związany jest ze środowiskiem złodziei samochodów”. Wyjaśniła, że skradzione bmw warte było ponad 70 tys. zł.