Sprawdziliśmy także, ile bagażu każdy z podróżnych może zabrać ze sobą. Nasz odcinek testowy z Warszawy do Władysławowa przebiegał obciążoną w wakacje trasą nr 7. Piątka podróżnych skorzystała z różnych środków transportu. Adam i Janusz odbyli podróż - odpowiednio - samochodem i motocyklem. Kierowca auta przemieszczał się Skodą Fabią 1.4 z silnikiem o mocy 86 KM. Motocyklista zasiadł na Suzuki Bandicie 1.25 dysponującym mocą 98 KM. Kamil wsiadł do porannego ekspresu z Warszawy do Władysławowa. Podróż odbywała się bez przesiadek drugą klasą. Edyta wybrała trasę powietrzną do Gdańska. Resztę odcinka przejechała taksówką oraz autobusem PKS. Marcin pokonywał trasę nad morze autobusem PKS relacji bezpośredniej Warszawa-Władysławowo.By sprawdzić, jakie będą różnice w czasie dojazdu do celu,grupa spotkała się w Warszawie we wtorek 17 lipca 2007 r. o 7 rano. Po krótkiej odprawie każdy rozszedł się w swoją stronę. Adam i Janusz uruchomili od razu swoje maszyny i pojechali wspólnie na stację paliw, skąd ruszyli w trasę. Kamil udał się pieszo na pobliski Dworzec Centralny PKP. Edyta wsiadła do taksówki i przejechała na lotnisko Okęcie, by być na miejscu godzinę przed odlotem. Autobus Marcina ruszał o 8.30 z Dworca Zachodniego. Mając spory zapas czasu, na dworzec dotarł komunikacją miejską. Wrażenia każdego z podróżnych opisane są w poszczególnych rubrykach. Na stronie 49 przedstawiamy tabelę z wynikami podróży.Trudności na trasieDrogę z Warszawy do Władysławowa wytyczyliśmy popularną trasą krajową nr 7. Podróżnym utrudniały jazdę liczne korki spowodowane wypadkami lub remontami dróg. Pierwszy przymusowy postój odbył się 20 km za Nidzicą i wywołany był wypadkiem ciężarówki. Tu kierowca auta stracił 15 min w korku. Kolejne utrudnienie to ruch wahadłowy na 270 km trasy. Motocyklista stracił 10, a kierowca Skody 20 min. Podróżni napotkali utrudnienia powstałe przy budowie drugiego pasa jezdni na odcinku Elbląg-Jazowa oraz objazd w związku z budową wiaduktu 50 km przed Gdańskiem. Także dojazd do obwodnicy Trójmiasta wytyczony był objazdami.MotocyklTrzeba mieć twardy tyłek i być odpornym na wysokie temperaturyMotocykl to moje hobby. Superprzyspieszenia, pęd powietrza i ta zwinność. Ale wakacyjną podróż do Władysławowa będę długo pamiętał. Głównie ze względu na upał i ból pewnej części ciała.7.00-7.25 Po rozstaniu się z grupą udaliśmy się z Adamem na stację paliw BP mieszczącą się przy Al. Jerozolimskich tuż za Dworcem Zachodnim PKS. Dysponując jednośladem, pokonałem odcinek 3 km, zyskując w korku 5 min przewagi. Nadrobiony czas szybko utraciłem, bo nakładanie, zdejmowanie kasku i rękawic trwa kilka minut. Temp. powietrza o 7.20 - 26 stopni Celsjusza.7.25-10.45 Wyjeżdżanie z Warszawy odbyło się dość sprawnie. Po 1,5 h zmuszony byłem po raz pierwszy się zatrzymać. Szyba kasku zalepiona była owadami, tyłek zaczął pobolewać i chciało się strasznie pić (33 st. Celsjusza). Gdy po 20 min ruszałem w dalszą podróż, wyminął mnie kierowca Skody. Nie na długo, bo 20 km dalej (o godz. 9.30) spotkaliśmy się w korku spowodowanym wypadkiem. Omijając jednośladem ustawione rzędem pojazdy, nie zatrzymywałem się. Przejechałem kolejne 40 km trasy, gdy zapaliła się kontrolka rezerwy paliwa. O 10.05 wjechałem na stację BP w Ostródzie, gdzie zatankowałem i zjadłem posiłek w fast foodzie. Uff, klimatyzowana stacja i restauracja były dla mnie zbawienne. Tankowanie, posiłek, ponowne czyszczenie kasku oraz ubieranie zajęły pół godziny.10.45-11.30 50 km za Ostródą trafiłem na korek. Kolejne roboty na drodze, ruch odbywa się wahadłowo. W tym miejscu tracę 10 min. 45 km przed Gdańskiem natrafiam z kolei na silny wiatr boczny, który skutecznie zmusza mnie do obniżenia prędkości jazdy. 11.30-13.05 Dojazd do obwodnicy Trójmiasta wiódł przez liczne objazdy. Cel osiągam po 6 godz. i 5 min. Średnie spalanie 5,9 l/100 km. Mam serdecznie dość jazdy!JanuszSamochódKomfortowe warunki podróży, ale trzeba uzbroić się w cierpliwośćPonieważ z założenia uczestnicy mieli jechać zgodnie z przepisami,w naszym teście nie liczyła się moc silnika. O wiele przydatniejsza w trasie okazała się klimatyzacja. Na szczęście Skoda była w nią wyposażona. Niezbędny okazał się także klimatyzowany schowek na napoje.7.00-7.25 Dojazd na stację paliw w Al. Jerozolimskich w Warszawie mimo godzin porannych był utrudniony z powodu remontu torowiska na głównej arterii stolicy. Stojąc w korku, szybko poczułem zapach spalin mijającego mnie motocykla. Nie zapowiadało to sukcesu na trasie. Krótszy czas tankowania auta spowodował, że stację opuściliśmy o jednakowej porze.7.25-10.15 Zrywniejszy motocykl szybko wyprzedził mnie jeszcze na terenie Warszawy. Na obrzeżach miasta napotkałem jedyny patrol policji na całej trasie, który stał na przeciwnym pasie ruchu Wisłostrady. Od Łomianek na drodze zrobiło się zupełnie luźno. Widać było większy ruch na pasie przeciwnym. Dojeżdżając do Nidzicy, usłyszałem w CB-radiu ostrzeżenie o patrolu motocyklowym robiącym zdjęcia. Po kilku minutach okazało się, że sprawcą całego zamieszania jest Janusz ubrany w kamizelkę odblaskową, który podczas odpoczynku wykonywał zdjęcia do materiału. Machając na powitanie, minąłem go o godz. 9.00. Radość z tego faktu nie trwała jednak zbyt długo. 20 minut później utknąłem w korku spowodowanym wypadkiem TIR-a. W tym miejscu straciłem 15 min, podczas gdy motocyklista ominął korek wolnym tempem. Pół godziny później (218 km trasy) w Ostródzie wysunąłem się na prowadzenie, w czasie gdy Janusz posilał się i tankował motocykl. Moja radość z jazdy nie trwała zbyt długo. Zaledwie 45 min, w trakcie których pokonałem 50 km.11.00-12.00 Znowu korek na trasie. Tym razem utrudnienia z powodu remontu drogi. Dobrze, że Skoda ma klimatyzację, bo na termometrze zewnętrznym upał - 36 stopni Celsjusza. Wewnątrz auta temperatura 19 stopni. W dodatku mogę ochłodzić się zimnym napojem. Po 20 min w korku ruszam w dalszą drogę. Chwilę później mija mnie motocykl. Zajmuje mniej miejsca na drodze, a w dodatku ma lepsze przyspieszenie. Wyprzedzanie nie stanowi dla niego problemu. Jest godzina 11.20, śniadanie jadłem o 6 rano, w brzuchu zaczyna burczeć. W południe zatrzymuję się na obiad w przydrożnej restauracji.12.00-14.15 Po 45 min z pełnym brzuchem zasiadam w klimatyzowanym aucie i ruszam w kierunku Władysławowa. Ruch staje się coraz większy, w dodatku jazdę spowalniają roboty na drodze, zwężenie jezdni albo objazd z powodu budowy wiaduktu - średnia prędkość jazdy wyraźnie spada. W dodatku czuję, że zaczyna mnie ściągąć. No tak, pewnie złapałem "gumę". Teraz już nie mam szans z motocyklem. Zatrzymuję się, wszystkie koła całe. Okazało się, że wiatr był na tyle silny, że podczas jazdy musiałem kontrowaćkierownicą. Ciekawe, jak motocyklista poradził sobie w takich warunkach?W Gdańsku też nie jest łatwo jechać. Jak nie sygnalizacja świetlna, to zakorkowany dojazd do obwodnicy. Gdy już się na nią dostałem, wyraźnie przyspieszam, ale liczne fotoradary skutecznie temperują moje zapały do szybkiej jazdy. Z Redy, gdzie zjeżdżam z drogi dwupasmowej, do Władysławowa został mi już przysłowiowy rzut beretem. Niestety, na tym odcinku nie jestem w stanie przyspieszyć. Sznur ciągnących się samochodów, mnogość skrzyżowań i miejscowości z tabliczką "teren zabudowany" oraz skrzynki z fotoradarami nie pozwalają skrócić czasu dojazdu do celu. O 14.15 dojeżdżam do tablicy z napisem: "Władysławowo". Temperatura powietrza spadła do 25 stopni, zaczyna kropić deszcz. Od ponad godziny czeka na mnie mój towarzysz podróży - motocyklista. Cieszy się, że dojechał przede mną, ale widzę, że jest wykończony. Ja również po 7 godz. 15 min jazdy nie jestem w skowronkach, ale czuję się dobrze. Całą trasę pokonałem bez tankowania (spalanie 7,3 l/100 km), a po przejechaniu 420 km w zbiorniku pozostało ponad 1/4 stanu. AdamSamolotDość szybko, ale to podróż dla ludzi z zasobnym portfelemBilet zamówiłam wcześniej, dzięki temu koszt przelotu do Gdańska wyniósł 429 zł (cena przelotu w obie strony klasą ekonomiczną). Z lotniska w Gdańsku do Władysławowa musiałam dostać się kilkoma środkami transportu (taksówki, autobus PKS), co obniżyło komfort i wydłużyło czas podróżowania.7.00-9.45 Po wspólnej sesji zdjęciowej, wykonanej w centrum Warszawy, wsiadam do taksówki, którą przemieszczam się na lotnisko. Czas przejazdu prawie pół godziny, koszt - 30 zł. Na Okęciu jestem godzinę przed odlotem. Mam ze sobą dwie walizki. Ich waga nie przekracza dopuszczalnej wartości (20 kg w klasie ekonomicznej). Samolot wznosi się w powietrze o 8.30. Podróż odbywa się w przyjemnych warunkach - wewnątrz jest chłodno, a fotele są wygodne. Po osiągnięciu wysokości przelotowej stewardesy podają zimne napoje i batoniki. Po godzinnym locie udaję się do taksówki, by pojechać na dworzec PKS w Gdańsku. Uprzejmy kierowca pomaga zapakować bagaż i otwiera drzwi samochodu.9.45-12.50 Po 40 min jazdy (odległość 20 km, koszt 60 zł) docieram na dworzec w Gdańsku. Oczekuję 50 min na autobus, który odjeżdża o 11.15 (cena biletu 15 zł). W autobusie jest gorąco. Po ponad półtoragodzinnej podróży o 12.50 wysiadam na dworcu PKS we Władysławowie. Od momentu rozstania z grupą w Warszawie minęło 5 h 50 min. Jestem pierwsza!EdytaAutobusStrasznie długo, gorąco i z przygodami, ale przepisowo!Podróż autobusem zapowiadała się dość nudno. Wsiadam do pojazdu w punkcie A i po kilku godzinach wysiadam w punkcie B. Nie obyło się jednak bez przygód.7.00-8.30 Odległość od Pałacu Kultury do Dworca Zachodniego PKS to 3,5 km. Bilet kupiłem wcześniej (56 zł), a na pokonanie tego odcinka miałem 1,5 h. Zdążyłbym bez problemu piechotą, ale mając dwie walizki, postanowiłem pojechać komunikacją miejską. Oczywiście Adam, który jechał autem w tym kierunku, odmówił podwózki. Ruszyłem więc autobusem linii 127. Czas przejazdu wyniósł około 15 min. Koszt biletu2,40 zł. Po godzinnym oczekiwaniu wsiadłem do autobusu PKS relacji Warszawa-Władysławowo.8.30-14.00 Kierowcy przed odjazdem pytali, po co fotograf robi zdjęcia. Uprzejmie wyjaśniłem, że będzie to materiał do gazety, co zaowocowało jazdą zgodną z przepisami ruchu drogowego do samego Władysławowa. Autobus odjechał z dworca punktualnie. Wewnątrz znajdowało się 16 pasażerów. Pojazd nie miał klimatyzacji ani toalety. Po 2 h 45 min jazdy non stop zatrzymaliśmy się na postój na stacji paliw. Po 15 min ruszyliśmy w dalszą podróż. Temperatura w autobusie sięgała 31 stopni Celsjusza. Dalsza droga przebiegała spokojnie, nie licząc robót drogowych, które trzykrotnie spowolniły jazdę. Około godz. 14 dotarliśmy do Gdańska.14.00-16.30 Podczas jazdy wyszła na jaw usterka tylnego zawieszenia. Autobusem bujało jak na kutrze podczas sztormu. Kierowca podjechał na dworzec PKS w Gdańsku, by zasięgnąć porady, gdzie można naprawić auto. Skierowano nas do zajezdni w Gdyni. Naprawa trwała 15 min. O 16.30 dotarłem do Władysławowa. Opóźnienie w stosunku do rozkładu wynosiło 1 h 15 min.MarcinPociągGorąco i tłoczno, ale to najbardziej rozsądne rozwiązanieBilet na bezpośredni ekspres relacji Warszawa-Władysławowo kupiłem dzień wcześniej. Kosztował wraz z rezerwacją 84 zł. Pociąg rusza o 7.50 z Dworca Centralnego i zatrzymuje się na stacjach: Dw. Wschodni W-wa, Działdowo, Gdańsk Gł., Sopot, Gdynia Gł., Puck, Władysławowo (13.22). 7.00-12.00 Na Dworzec Centralny udałem się pieszo. Dojście potrwało 10 minut. Pociąg odjechał ze stacji z 8-minutowym opóźnieniem. Do przedziału weszło wraz ze mną czterech podróżnych, każdy z dużym bagażem. Na Dworcu Wschodnim dosiadły się kolejne cztery osoby. Od tego momentu w przedziale był komplet. Miejsca na bagaż nie starczyło dla wszystkich, część walizek stała na korytarzu. Z powodu ścisku i panującej duchoty w przedziale (temp. do 33 stopni) również i ja byłem częstym gościem na korytarzu. Kilka minut po 11 udałem się na kawę do warsu. Tu przynajmniej było luźno i można było wygodnie usiąść. Do Gdańska dojechaliśmy w południe.12.00-13.30 Przedział opuściły dwie osoby. W Gdyni postój trwał ok. 30 min. Przestój spowodowany był zmianą lokomotywy elektrycznej na parową. Na dalszej części trasy nie ma trakcji elektrycznej. Od Pucka z kolei ruch odbywa się jednym torem w obie strony, co powoduje, że odcinek Gdynia-Władysławowo pokonuje się w godzinę. Na miejsce docieram z 10-minutowym opóźnieniem. KamilPodsumowanie: nie jest łatwo!Wakacyjny wyjazd nad morze dla większości podróżnych okazał się koszmarem. Najbardziej doświadczył tego Marcin, który jechał autobusem PKS. Owszem, pokonał trasę najtaniej, ale spędził w rozgrzanym wnętrzu autobusu 8 godzin. Również z powodu wysokiej temperatury męczył się motocyklista, ale w jego przypadku czas przejazdu drogą lądową był najlepszy. Pasażer pociągu pół trasy przestał na korytarzu, ale jego czas i koszty są akceptowalne. Kierowca klimatyzowanego auta pokonał trasę w dłuższym czasie niż motocyklista, ale za to zabrał więcej bagażu. Najszybciej dotarła nad morze pasażerka samolotu. Wydała mnóstwo pieniędzy, a w dodatku miała stres, czy zdąży na czas z przesiadką.