Po latach wygaszania kultowych modeli i przestawiania fabryk na elektryczną przyszłość Ford wraca do gry z planem, który ma być jednocześnie odważny i pragmatyczny. Jak podaje Autocar, w ciągu najbliższych czterech lat na Starym Kontynencie zobaczymy pięć zupełnie nowych modeli. Wszystkie celują w serce rynku, czyli segmenty B i C, które odpowiadają za zdecydowaną większość sprzedaży.
Czy Ford naprawdę wraca do gry w Europie?
Jeszcze niedawno mogło się wydawać, że Ford oddaje pole konkurencji. Zniknęły Fiesta i Focus, czyli auta, które przez dekady definiowały markę w Europie. W ich miejsce pojawiły się elektryczne SUV-y oparte na technologii Volkswagena. To był ruch strategiczny, ale jednocześnie ryzykowny, bo klienci przyzwyczajeni do klasycznych Fordów zostali bez naturalnych następców.
Teraz producent mówi jasno. Nie chodzi o samo uczestnictwo w rynku, ale o walkę o zwycięstwo. I widać to w nowej strategii. Kluczowe będą auta o długości od około czterech do 4,6 m, czyli dokładnie takie, jakie Europejczycy kupują najczęściej. Ford chce wrócić do gry tam, gdzie kiedyś był liderem.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
- Przeczytaj także: Słynna nazwa Forda wreszcie w Polsce. Pierwszy model ma dużego diesla
Jakie nowe modele Forda pojawią się do 2029 r.?
Najciekawszym projektem jest europejski SUV inspirowany legendą Bronco. To nie będzie kopia amerykańskiej terenówki, ale model, który zachowa jej charakter i jednocześnie zostanie dopasowany do europejskich realiów. Produkcja ruszy w Walencji, a bazą techniczną będzie znana platforma C2, wykorzystywana już choćby w Kudze.
Równolegle powstają dwa auta opracowane wspólnie z Renault. Mowa o elektrycznym hatchbacku oraz crossoverze bazującym na platformie znanej z nowych Renault 5 i Nissana Micry. Ford podkreśla jednak, że nie będzie to tylko proste "przebrandowanie". Kluczowa ma być własna charakterystyka jazdy i stylistyka inspirowana rajdami.
Na tym nie koniec. Do 2029 r. dołączą jeszcze dwa hybrydowe crossovery, które powstaną przy współpracy z Geely. To pokazuje, jak bardzo zmienia się podejście marki. Partnerstwa stają się fundamentem rozwoju.
Auto Świat / Krzysztof Słomski
Niektóre samochody Forda mają być oparte na platformie Renault 5, ale mają wyglądać i jeździć zupełnie inaczej
Czy Ford przywróci kultowe nazwy, takie jak Fiesta?
Ford oficjalnie nie potwierdza powrotu Fiesty, ale jednocześnie nie zamyka tej drogi. Szef europejskiego oddziału, Jim Baumbick, podkreśla, że historia i dziedzictwo modelowe są ważne i nie zostały zapomniane.
Nowy elektryczny hatchback aż prosi się o wykorzystanie tej nazwy. Segment miejskich aut przeżywa dziś renesans w elektrycznej formie, a powrót Fiesty mógłby być mocnym sygnałem dla rynku. Z drugiej strony Ford ostrożnie podchodzi do takich decyzji, wiedząc, że legenda zobowiązuje.
- Przeczytaj także: Jest Panda, będzie Grizzly. Niedźwiedź Fiata zaczai się na Dacię Duster i VW T-Roca
Dlaczego Ford stawia na partnerstwa?
Nowy plan Forda to nie tylko modele, ale też sposób ich tworzenia. Współpraca z Renault i Geely ma zapewnić skalę, której pojedyncza marka coraz częściej nie jest w stanie osiągnąć samodzielnie. To również sposób na ograniczenie kosztów i szybsze reagowanie na zmieniający się rynek.
Jednocześnie producent zapewnia, że fundamentem pozostanie "fordowe" DNA. Chodzi o coś więcej niż logo na masce. Klient ma poczuć różnicę za kierownicą, w prowadzeniu i w odbiorze auta. To właśnie ten element ma odróżnić nowe modele od bliźniaczych konstrukcji partnerów.