Wielu właścicieli aut zastanawia się, co będzie musiało się znaleźć w obowiązkowej apteczce samochodowej i czy na pewno apteczka, którą mamy, okaże się wystarczająca. A może trzeba będzie kupić nową? Ministerstwo odkryło karty, publikując projekt nowelizacji rozporządzenia o warunkach technicznych pojazdów. Jest zaskoczenie, które dotyczy nie tylko zawartości obowiązkowej apteczki samochodowej, lecz także tego, kto będzie musiał ją mieć, a kto nie.
Aleksey Matrenin / Shutterstock
Apteczka samochodowa
Od kilku miesięcy krąży informacja, że apteczki samochodowe będą obowiązkowe, bo "ministerstwo prowadzi prace". Pojawiały się nawet informacje o obowiązku apteczkowym od 1 czerwca 2026 r., co było prostowane przez Ministerstwo Infrastruktury. Teraz jednak MI opublikowało projekt rozporządzenia i przynajmniej wiemy, kto będzie musiał mieć apteczkę w samochodzie osobowym oraz co będzie musiało się w niej znaleźć. Powiedzieć, że jesteśmy zaskoczeni, to mało.
Apteczka obowiązkowa w samochodzie osobowym, ale nie w każdym
W Polsce apteczki — inaczej niż np. w Niemczech — dziś jeszcze nie są obowiązkowe w samochodach osobowych; muszą być w samochodach przeznaczonych do nauki jazdy, w taksówkach, a także w autokarach — w autobusach miejskich już nie. Ma się to zmienić i apteczki trafią do wszystkich samochodów. Ministerstwo infrastruktury przestraszyło się jednak niezadowolenia właścicieli samochodów, którzy ewentualnie musieliby wydać nawet kilkadziesiąt zł na apteczkę, i postanowiło obowiązek nieco rozmyć. Zgodnie z projektem apteczka będzie obowiązkowa w nowych samochodach. Przepis, który pojawił się w oficjalnym projekcie zmiany rozporządzenia w sprawie warunków technicznych pojazdów oraz zakresu ich niezbędnego wyposażenia, brzmi:
Pojazd samochodowy wyposaża się w apteczkę doraźnej pomocy; przepis stosuje się do samochodu osobowego zarejestrowanego po raz pierwszy po dniu 31 marca 2027 r.;
To nie pomyłka, potwierdzenie znajdujemy w uzasadnieniu projektu, w którym MI pisze:
W praktyce zatem regulacja ta będzie obejmowała pojazdy po raz pierwszy dopuszczane do ruchu drogowego i nie będzie skutkować koniecznością dodatkowego doposażania w apteczkę wielu milionów pojazdów dopuszczonych już w Polsce do ruchu drogowego, co mogłoby zostać uznane za nadmiarowe obciążenie wobec właścicieli od lat użytkujących swoje pojazdy.
Oto, co ma być w obowiązkowej apteczce samochodowej. To kolejne zaskoczenie
Ministerstwo przyznaje, że jedną z norm, które mówi o optymalnym wyposażeniu apteczki samochodowej, jest niemiecka normaDIN 13164. To taki dobry standard uznawany w wielu krajach UE. W apteczce zgodnej z tą normą jest dużo materiałów opatrunkowych, w tym bandaży i plastrów, są nożyczki z zaokrągloną końcówką, ustnik, koc termiczny, rękawiczki jednorazowe, itp.
Raczej jednak nie jest prawdą to, o czym mówi MI, że większość apteczek dostępnych na rynku jest zgodna z tą normą. Jest pewne, że na rynku jest mnóstwo pseudoapteczek sprzedawanych po kilkanaście zł, które składają się z plastikowego pudełka, a w środku mają dwie małe rolki bandaża, kawałek plastra, kompres gazowy oraz instrukcję udzielania pierwszej pomocy.
Wróćmy jednak do pytania: co ma być w apteczkach, które będą obowiązkowe w Polsce w autach rejestrowanych po raz pierwszy po 31 marca 2027 r.? Otóż nic. Ministerstwo nie stawia żadnych wymagań – cytowany wyżej projekt przepisu to już wszystko. Ma być apteczka – kropka. Pomyłka, niedopatrzenie? Zacytujmy więc MI:
(...) należy przyjąć, że brak ustalenia wymagań normatywnych dla apteczki wpłynie na ograniczenie kosztów związanych z wprowadzeniem nowego wymogu. Dzięki temu osoby dokonujące zakupu apteczki będą miały wybór z gamy gotowych produktów, w tym apteczek zgodnych np. z normą DIN 13164.
Obowiązkowe apteczki w samochodach osobowych? W praktyce nie
To wszystko wygląda jak zwykły klikbajt: miały być obowiązkowe apteczki, właściciele aut już zastanawiali się, jaką kupić, ale ostatecznie nie muszą nic kupować – coś z napisem "apteczka" znajdą w nowych samochodach; ci, którzy nie kupują nowego samochodu, mogą o temacie zapomnieć. Spodziewaliśmy się konkretnych wymagań wobec zawartości apteczki – skoro apteczka ma być obowiązkowa, to niech będzie apteczką, a nie ściemą. Ministerstwo infrastruktury zażartowało sobie jednak z kierowców.
Zamiast porządnej apteczki, która faktycznie może się na coś przydać, polscy kierowcy dalej będą wozić kilogramowe gaśnice, których nie wymaga się w innych krajach, bo i tak wiadomo, że nie nadają się do gaszenia samochodów.