Nowe badania techniczne jeszcze w tym roku. Wyjaśniamy, co tak naprawdę się zmieni

Dodaj w Google
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
  • W 2026 roku nie przewiduje się znaczących zmian w badaniach technicznych samochodów, które mogłyby utrudnić ich przeprowadzanie.
  • Wzrosły opłaty za badania techniczne w 2025 roku, teraz wynoszą one od 76 zł do 269 zł w zależności od typu pojazdu.
  • Pomysł wprowadzenia karnych opłat za opóźnienia w przeglądach technicznych nie ma realnych szans na realizację w 2026 roku.
  • Istnieją obawy dotyczące nowego sposobu dokumentacji badań, który zakładałby robienie zdjęć samochodów, jednak ta koncepcja na razie upadła.
  • Maksymalna kara za brak ważnego przeglądu technicznego wynosi 1500 zł, a brak takiego przeglądu wiąże się z ryzykiem odholowania pojazdu.
Podobno wchodzi nowe badanie auta, a jak nowe badanie auta, to wiadomo: diagnosta sprawdzi i nie podbije dowodu. No i zdjęcia: diagności będą fotografować auta z każdej strony, żeby nie było możliwości przeprowadzania "przeglądów na telefon". Przeglądy będą droższe. Wyjaśniamy po kolei, jak jest.

Nowe przeglądy techniczne. Ile zapłacisz za badanie techniczne w 2026 r.?

Nowe urzędowe (takie same w każdej stacji kontroli pojazdów) stawki opłat za badania techniczne weszły w życie w 2025 r. Wbrew zapowiedziom, że było to 200 czy 300 proc. poprzednich stawek, które były niezmieniane przez lata, podwyżka wyniosła ok. 50 proc.
Opłata za badanie techniczne samochodu osobowego (które jest najczęściej wykonywane) wzrosła o 51 zł i obecnie wynosi 149 zł. Opłaty za badania innych pojazdów wynoszą:
  • motocykl, ciągnik rolniczy — 94 zł,
  • motorower — 76 zł,
  • samochód ciężarowy i specjalny, ciągnik samochodowy siodłowy o dmc od 3,5 t do 16 t — 234 zł,
  • samochód ciężarowy i specjalny, ciągnik samochodowy siodłowy o dmc powyżej 16 t — 269 zł,
  • przyczepa (naczepa) ciężarowa i specjalna o dmc do 3,5 t — 119 zł,
  • pojazd przystosowany do zasilania gazem (za badanie specjalistyczne 96 zł) — dla samochodu osobowego w sumie 245 zł.
I to z grubsza tyle — takie opłaty zostały wprowadzone podwyżką z 2025 r. Obecnie mówi się o corocznych minipodwyżkach odpowiadających inflacji, ale nie zapadły dotąd żadne decyzje w tej sprawie.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Karna opłata za opóźnione badanie techniczne? To już było

O tym, że jest taki projekt, pisaliśmy na pewno już w 2022 r. — bo rzeczywiście był wówczas taki projekt i była to pewna nowość. Co ciekawe, właściciele stacji diagnostycznych nie byli zachwyceni tym pomysłem, ponieważ dodatkowe pieniądze miały zasilać konto nie stacji, a TDT — Transportowego Dozoru Technicznego. Pomysł upadł, a teraz okazjonalnie wraca w różnych mediach, zwłaszcza w "sezonie ogórkowym", jako straszak dla kierowców.
Niektórzy sugerują, że jeszcze 2026 r. spóźnienie o tydzień miałoby skutkować wzrostem opłaty o 100 proc. (czyli 300 zł), po trzech tygodniach badanie zwykłego auta miałoby kosztować 450 zł, a karna stawka za spóźnienie dłuższe niż 90 dni miałaby wynieść 600 zł.
Jaka jest realna szansa na wejście w życie takich przepisów w 2026 r.? Mniej więcej zerowa.

Pięć zdjęć na badaniu technicznym, aby nie było przeglądów "na telefon"

Projekt stworzenia "bazy zdjęć z przeglądów" był już na pewno gotowy w 2022 r. Brzmiał tak:

Obecność pojazdu na badaniach technicznych, z wyłączeniem pojazdów służb, o których mowa w art. 86 ust. 1, podlega dokumentowaniu fotograficznemu. Dokumentacja fotograficzna zawiera wyraźne zdjęcia przedstawiające całą bryłę pojazdu z dwóch przekątnych z przodu i z tyłu oraz wskazanie drogomierza. Dokumentacja fotograficzna jest przechowywana na stacji kontroli pojazdów przez okres pięciu lat od dnia przeprowadzenia badania technicznego.

Pomysł upadł, nie ma takiej bazy, diagności nie biegają wokół auta z aparatem fotograficznym. I raczej taka baza nie powstanie, w każdym razie nie w 2026 r. Inna rzecz, że już od dawna — choć nieuczciwych diagnostów nie brakuje — nawet ci najbardziej otwarci na dopuszczanie do ruchu zepsutych samochodów wymagają, aby samochód przynajmniej pojawił się na stacji.
To rozsądne, bo jeśli auto ma stłuczoną szybę, to zawsze można powiedzieć, że w chwili badania technicznego szyba była cała; gdy samochód jest kompletnie zardzewiały, a diagnosta podbije przegląd, ryzykuje spotkaniem z prokuratorem. Diagności wolą widzieć, komu "podbijają" dopuszczenie do ruchu. Poza wszystkim na stacjach kontroli pojazdów działa normalny monitoring — czyli kamery przemysłowe.

Czy na przeglądzie sprawdzą, ile paliwa zużył samochód?

Prawdą jest, że od 2021 r. obowiązuje unijne rozporządzenie w sprawie monitorowania i raportowania danych dotyczących emisji CO2 z samochodów osobowych i lekkich pojazdów użytkowych. Zgodnie z rozporządzeniem w samochodach wyposażonych w odpowiednie systemy państwa członkowskie powinny sprawdzać emisję CO2 samochodów i dane powiązane z numerami VIN samochodów przekazywać wyspecjalizowanej agencji Komisji Europejskiej.
Dane dotyczące rzeczywistego zużycia paliwa i energii powinny być gromadzone przez państwa członkowskie w ramach badań zdatności do ruchu drogowego. "W ramach badań zdatności do ruchu" — czyli po naszemu: podczas obowiązkowych badań technicznych. Prawdą też jest to, czym straszą niektórzy dziennikarze, że dane te — powiązane z nr VIN samochodu — byłyby przechowywane nawet 20 lat. Tylko tak:
  • Niezależnie od wyników odczytu emisji CO2 (czyli w praktyce realnego zużycia paliwa i energii) samochód zalicza badanie techniczne, o ile tylko nie wykryto w nim poważnych usterek.
  • Takie badanie nie wykrywa emisji substancji toksycznych, ponieważ system pokładowy samochodu nie mierzy i nie przechowuje takich danych; chodzi tylko o zużycie paliwa i prądu.
  • Najważniejsze: na udostępnianie komukolwiek tego rodzaju danych właściciel auta czy też kierowca wcale nie musi się zgodzić. Przepis unijnego rozporządzenia brzmi: "Gromadzenie danych dotyczących rzeczywistych warunków jazdy i VIN powinno być w pełni przejrzyste, a zatem właściciele pojazdów powinni mieć możliwość odmowy udostępnienia tych danych producentom lub podczas badań zdatności do ruchu drogowego."
Czemu zatem w ogóle ma to służyć: otóż KE zbiera dane na temat rzeczywistego zużycia paliwa i energii, aby wiedzieć, jak w rzeczywistości wygląda zużycie paliwa np. przez hybrydy plug-in, co pozwala na sensowną politykę związaną z wprowadzaniem nowych ograniczeń emisji spalin pojazdów uzależnionych od rodzaju napędu; po ludzku: chodzi z grubsza o to, aby w przyszłości nie zdarzały się takie patologie, że średnia zużycia paliwa przez samochód, jaka pojawia się w danych technicznych, wynosi np. 1 l benzyny na 100 km. Tak było jeszcze niedawno, ale stopniowo takie patologie są eliminowane.
A w ogóle to zgodnie z unijnym rozporządzeniem takie dane już mogłyby i powinny być zbierane (za zgodą właścicieli aut) na stacjach kontroli pojazdów w Polsce, ale nie są.

Jaka kara za brak przeglądu?

Przy okazji warto sprostować nieprawdziwe informacje krążące w sieci na temat maksymalnych kar, jakie grożą za jazdę samochodem bez ważnych badań technicznych. Otóż maksymalna kara wynosi 1500 zł, a nie 5000 zł.
Oczywiście, mandat czy też grzywna nałożona przez sąd to jedno, a dodatkowe kłopoty — to drugie. Brak ważnego badania technicznego to nic innego jak brak dopuszczenia do ruchu, a zatem kierowca zatrzymany przez policję do kontroli, jeśli samochód ma nieważne badania techniczne, musi liczyć się z odholowaniem samochodu na parking. To wystarczający argument, że warto dbać o ważność badań technicznych.

Reasumując: co zmieni się w badaniach technicznych samochodów w 2026 r.?

Z dużym prawdopodobieństwem nic takiego, co mogłoby utrudnić właścicielom zwykłych samochodów uzyskanie pozytywnego wyniku badania technicznego. Nie będzie też drożej.
176
Autor Maciej Brzeziński
Pasjonat technologii, prywatnie także zapalony kolarz
Pokaż listę wszystkich publikacji
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak. Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI. Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!