Dyskusja o licznikach czasu przy sygnalizacji świetlnej regularnie powraca, ale tym razem sprawa może nabrać większego znaczenia. Chodzi nie tylko o komfort kierowców, lecz także o bezpieczeństwo i ograniczenie sytuacji, w których uczestnicy ruchu są zmuszeni do nagłych manewrów tuż przed skrzyżowaniem. Szczególnie przy systemie Red Light, który co prawda ma poprawiać bezpieczeństwo, ale może też generować niebezpieczne sytuacje, gdy kierowca ostro hamuje zaskoczony, że zmieniło się światło.
Czy sekundniki na światłach powinny być obowiązkowe przy systemie Red Light?
Najnowsza propozycja senatora Krzysztofa Kwiatkowskiego zakłada wprowadzenie obowiązkowych sekundników na wszystkich skrzyżowaniach wyposażonych w system Red Light. To rozwiązanie, które automatycznie rejestruje kierowców wjeżdżających za sygnalizator po zapaleniu się czerwonego światła.
Według autora pomysłu samo egzekwowanie przepisów nie powinno być jedynym celem. Równie ważne jest stworzenie kierowcy warunków do podjęcia właściwej decyzji odpowiednio wcześnie. Gdy osoba zbliżająca się do skrzyżowania widzi, że za kilka sekund światło się zmieni, może płynnie dostosować prędkość i przygotować się do zatrzymania. W efekcie maleje ryzyko gwałtownego hamowania, które bywa niebezpieczne zwłaszcza przy dużym natężeniu ruchu.
Senator podkreśla, że ideą nie jest zaskakiwanie kierowców, lecz przekazywanie im czytelnej informacji. W jego ocenie właśnie przewidywalność jest jednym z fundamentów bezpiecznego poruszania się po drogach.
- Przeczytaj także: Zielone dla jadących zgodnie z przepisami. W USA testują nową broń na piratów. U nas jest od lat
Dlaczego sekundniki na światłach nie są montowane wszędzie?
Choć liczniki czasu są w Polsce legalne, wciąż nie należą do powszechnych elementów infrastruktury drogowej. Można je spotkać na wybranych skrzyżowaniach, jednak w wielu miastach praktycznie nie występują. Obowiązujące przepisy pozwalają na stosowanie sekundników, ale nie nakazują ich montażu. Ostateczna decyzja należy do zarządców dróg, którzy każdorazowo analizują potrzeby konkretnej lokalizacji oraz koszty związane z instalacją dodatkowych urządzeń.
Co ważne, na pytania, dlaczego sekundniki nie są montowane na skrzyżowaniach, miasta wyciągają argument o problemach z ich synchronizacją na nowoczesnych skrzyżowaniach, zmieniających czas świecenia zielonego w zależności od natężenia ruchu. W jednych miastach sekundniki są więc dobrze znane, w innych pozostają rzadkością.
Krzysztof Kwiatkowski uważa jednak, że w przypadku skrzyżowań kontrolowanych przez system Red Light decyzja o ich montażu nie powinna zależeć wyłącznie od lokalnych władz. W jego opinii powinien to być standard obowiązujący w całym kraju.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
- Przeczytaj także: Oznakowanie pomiarów odcinkowych do wymiany, bo jest niebezpieczne. Zmian ma być więcej
Czy sekundniki na światłach pojawią się także na ruchliwych skrzyżowaniach?
Propozycja senatora wykracza poza miejsca objęte automatycznym nadzorem przejazdu na czerwonym świetle. Polityk sugeruje również, aby zarządcy dróg otrzymali rekomendację montowania sekundników na najbardziej obciążonych ruchem skrzyżowaniach. Szczególne znaczenie mogłyby mieć także na drogach, gdzie obowiązuje limit wyższy niż 50 km na godz. Im większa prędkość pojazdu, tym dłuższy dystans potrzebny do bezpiecznego zatrzymania. W takiej sytuacji wcześniejsza informacja o zbliżającej się zmianie sygnału może pomóc kierowcy odpowiednio wcześniej zdjąć nogę z gazu i uniknąć gwałtownych reakcji.
Senator zwrócił się również do Ministerstwa Infrastruktury z pytaniem, czy prowadzone są analizy dotyczące wpływu sekundników na bezpieczeństwo ruchu drogowego i jego płynność. Niewykluczone, że wyniki takich badań mogłyby stać się argumentem za szerszym wykorzystaniem tego rozwiązania.
Maryia_K / Shutterstock
Sekundnik na sygnalizacji świetlnej
Czy sekundniki na światłach mają również przeciwników?
Jak niemal każda zmiana dotycząca organizacji ruchu, także sekundniki mają swoich krytyków. Część ekspertów wskazuje, że odliczanie czasu do zmiany świateł może zachęcać niektórych kierowców do przyspieszania, gdy zobaczą, że zielony sygnał wkrótce się skończy.
To argument, który pojawia się w debacie od lat. Zwolennicy liczników odpowiadają jednak, że na skrzyżowaniach wyposażonych w system Red Light takie zachowanie wiąże się z dużym ryzykiem. Kierowca, który błędnie oceni sytuację i wjedzie za sygnalizator po zapaleniu się czerwonego światła, może zostać zarejestrowany przez kamery i ukarany.
W efekcie wielu obserwatorów uważa, że ewentualne negatywne skutki montażu sekundników są w takich miejscach znacznie mniej prawdopodobne niż korzyści wynikające z większej przewidywalności ruchu.