Do wypadku doszło we wtorek przed godz. 9 na autostradzie A1 w kierunku Gliwic, w okolicach Mykanowa. 32-latek wjechał ciężarową Scanią w auta stojące na prawym pasie ekipy remontującej drogę. W wypadku ucierpiało aż ośmiu pracowników firmy budowlanej — na miejscu zginęły cztery osoby w wieku od 20 do 62 lat, a cztery kolejne w stanie ciężkim trafiły do szpitala. Mężczyzna jadący tirem nie odniósł poważnych obrażeń i został zatrzymany przez policję. Z badań wykonanych na miejscu wypadku wynikało, że jest trzeźwy, ale i tak pobrano jego krew do badań.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Przyznał się, ale nic nie pamięta
Z wcześniejszych doniesień wynika, że domniemany sprawca tragicznego wypadku przyznał się do spowodowania katastrofy, ale twierdził, że nie pamięta, jak do niej doszło.
Podczas przeszukania ciężarówki policjanci znaleźli karty innych kierowców, co może wskazywać na próby manipulacji przy dokumentowaniu czasu pracy kierowcy — karty te są wykorzystywane do identyfikacji konkretnego kierowcy w cyfrowym tachografie; jadąc z cudzą kartą, kierowca może ukrywać swój rzeczywisty czas pracy.
Dzień po wypadku, czyli w środę drugiego września prokuratura postawiła kierowcy dwa zarzuty: zarzut nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym, zagrażającej życiu lub zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach oraz zarzut związany z ukrywaniem w kabinie dwóch dodatkowych kart kierowcy wystawionych na inne osoby.
Sąd zgodził się z prokuratorem. Dominik D. zostaje w areszcie
Dwa dni po wypadku do prokuratury trafiła opinia toksykologa. Rzecznik Sądu Okręgowego w Częstochowie Dominik Bogacz przekazał Polskiej Agencji Prasowej, że sąd podczas posiedzenia aresztowego uwzględnił wniosek prokuratury o zastosowanie najsurowszego środka zapobiegawczego. Dominik D., który kierował Scanią, ma pozostać w areszcie do 30 listopada i nie będzie odpowiadał z wolnej stopy. Powodem takiej decyzji sądu jest grożąca podejrzanemu surowa kara oraz ryzyko ukrywania się i ucieczki. Kluczową rolę w sprawie odegrała też opinia toksykologiczna, zaprezentowana przez prokuratora podczas posiedzenia aresztowego.
Monika Gruszewicz / Shutterstock
Badanie domniemanego sprawcy alkomatem wykazało, że był trzeźwy. Prawdę o jego stanie ujawniło dopiero badanie krwi na obecność substancji psychoaktywnych.
Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Częstochowie Tomasz Ozimek poinformował, że badania wykazały obecność w organizmie kierowcy substancji psychotropowej — klefedronu. Zdaniem biegłych mogło to mieć bezpośredni wpływ na zdolność prowadzenia pojazdu przez domniemanego sprawcę tragicznego wypadku.
Ze względu na treść opinii toksykologicznej można się spodziewać, że prokuratura postawi kierowcy kolejne zarzuty, co wpłynie też na wysokość grożącej mu kary łącznej.
Prokuratura bada też, czy miejsce wykonywania robót drogowych było należycie zabezpieczone.
Klefedron – co to za narkotyk i jak działa na kierowcę?
Klefedron to stosunkowo nowy, syntetyczny narkotyk, który pojawił się w Polsce kilkanaście lat temu jako tzw. dopalacz. Jest znany także jako Klef lub 4-CMC, a oficjalna nazwa to 4-chlorometkatynon. To narkotyk o działaniu zbliżonym do amfetaminy, ale działający szybciej i bardziej intensywnie. Silnie pobudza, likwiduje poczucie zmęczenia, powoduje często złudne wrażenie większej czujności i koncentracji. Działa euforyzująco, zwiększa pewność siebie i odwagę, przez co może popychać do ryzykownych zachowań — u kierowcy po zażyciu takiego środka może "włączyć się nieśmiertelność". Po fazie euforii i pobudzenia w przypadku tego narkotyku stosunkowo szybko następuje faza "zejścia", objawiająca się nagłym atakiem skrajnego zmęczenia, aż do możliwej chwilowej utraty przytomności. Klefedron jest substancją silnie uzależniającą, na dłuższą metę może powodować stany lękowe, paranoję, ataki agresji — wyniszczająco wpływa też na organizm.
Wśród zawodowych kierowców narkotyki z tej grupy bywają stosowane jako środki stymulujące, pozwalające dłużej pracować, bo maskują zmęczenie. Pod wpływem amfetaminy lub substancji do niej zbliżonych byli m.in. kierowca autobusu, który w 2020 r. spadł z mostu Grota-Roweckiego w Warszawie.