Badania techniczne od lat budzą w Polsce sporo emocji. Z jednej strony są obowiązkowym elementem dopuszczenia pojazdu do ruchu, z drugiej obecny system jest przestarzały i niedostosowany do współczesnych realiów. Teraz może się to zmienić. Rząd wraca do planu, który wdraża rozwiązania wynikające z unijnej dyrektywy dotyczącej okresowych badań zdatności pojazdów do ruchu. Projekt przewiduje szereg zmian obejmujących zarówno kierowców, jak i diagnostów oraz stacje kontroli pojazdów. Niektóre propozycje mogą skutecznie ukrócić robienie badania technicznego na telefon.
Dlaczego rząd chce zmienić badania techniczne?
Jednym z głównych powodów przygotowania nowych przepisów jest uszczelnienie systemu badań technicznych. Od lat pojawiają się zarzuty dotyczące nierzetelnie wykonywanych przeglądów, a w skrajnych przypadkach nawet wydawania pozytywnych wyników bez faktycznego pojawienia się pojazdu na stacji kontroli.
Nowelizacja ma być odpowiedzią na tego typu praktyki. Ustawodawcy chcą zwiększyć przejrzystość procedur i stworzyć mechanizmy pozwalające skuteczniej kontrolować pracę stacji diagnostycznych. W założeniu ma to przełożyć się na poprawę bezpieczeństwa na drogach oraz ograniczenie liczby pojazdów znajdujących się w złym stanie technicznym.
Czemu podczas badania technicznego mają być robione zdjęcia?
Najgłośniejszą zmianą jest obowiązek wykonywania dokumentacji fotograficznej podczas badania technicznego. To rozwiązanie ma jednoznacznie potwierdzać obecność pojazdu na stacji kontroli. W praktyce diagnosta będzie musiał wykonać zdjęcia samochodu oraz udokumentować wskazanie drogomierza. W poprzednich wersjach projektu pojawiały się zapisy mówiące o fotografowaniu pojazdu z przodu i z tyłu po przekątnych, tak aby nie było wątpliwości co do jego tożsamości.
To może oznaczać definitywny koniec słynnych "pieczątek na telefon". Do tej pory zdarzały się przypadki, gdy badanie techniczne było wykonywane wyłącznie na papierze. Po wejściu w życie nowych przepisów każda kontrola pozostawi cyfrowy ślad, który będzie można zweryfikować nawet po wielu latach.
Równie ważny jest aspekt związany z przebiegiem pojazdu. Dokumentowanie drogomierza ma utrudnić proceder cofania liczników i manipulowania historią samochodów, szczególnie tych sprowadzanych z zagranicy.
Piotr Czypionka / Auto Świat
Zdjęcie samochodu na dowód obecności podczas badania. To jedna z ważniejszych zmian dla kierowców
Kto będzie kontrolował stacje kontroli pojazdów?
Duże zmiany mają objąć również nadzór nad stacjami kontroli pojazdów. Obecnie odpowiada za niego kilkuset starostów działających na terenie całego kraju. Zdaniem autorów projektu taki model nie zapewnia wystarczającej jednolitości i skuteczności. Nowy system zakłada przekazanie nadzoru Dyrektorowi Transportowego Dozoru Technicznego. To właśnie TDT miałby odpowiadać za sprawdzanie stacji jeszcze przed wydaniem zgody na ich działalność, a następnie monitorować ich funkcjonowanie.
Kontrole miałyby obejmować analizę losowo wybranych badań technicznych wykonanych w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Przewidziano również możliwość przeprowadzania niezapowiedzianych kontroli doraźnych oraz analizowania skarg i danych statystycznych. Jeżeli pojawią się nieprawidłowości, TDT będzie mógł szybko skierować kontrolerów do konkretnej stacji.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
- Przeczytaj tutaj: Nowa "ustawa fotoradarowa" to koniec unikania mandatów. Znamy szczegóły
Co zmieni się dla diagnostów w związku z nowymi badaniami technicznymi?
Projekt przewiduje nowe zasady dotyczące kształcenia kandydatów na diagnostów, wymagań dotyczących praktyki zawodowej oraz egzaminów kwalifikacyjnych. Mają się również pojawić obowiązkowe warsztaty doskonalenia zawodowego.
Dodatkowo nadzór nad procesem szkolenia miałby sprawować Dyrektor Instytutu Transportu Samochodowego. Obejmie to zarówno ośrodki szkoleniowe, jak i wykładowców prowadzących kursy. Ustawodawcy wychodzą z założenia, że jakość badań technicznych zależy przede wszystkim od wiedzy i kompetencji osób, które je wykonują.
Czy kierowcy zapłacą więcej za badanie techniczne?
Twórcy projektu przewidują mechanizm regularnej waloryzacji opłat za badania techniczne, zatem to może być ostateczny koniec problemu niskich opłat za przegląd, które były bardzo problematyczne dla SKP.
W planach znajduje się również dodatkowa opłata dla kierowców, którzy spóźnią się z wykonaniem obowiązkowego badania. Jednocześnie przepisy mają dopuścić możliwość wykonania przeglądu nawet 30 dni przed upływem jego ważności bez utraty ciągłości terminu kolejnego badania.
- Przeczytaj także: Kierowcy mają sposób na punkty z OPP. Nie wskazują sprawcy. MI chce za to nawet 7500 zł kary
Kiedy nowe przepisy mogą wejść w życie?
Planowana reforma będzie jedną z największych zmian w systemie badań technicznych od wielu lat. Fotografowanie pojazdów, silniejszy nadzór nad stacjami kontroli, dodatkowe szkolenia diagnostów oraz nowe zasady naliczania opłat mają stworzyć bardziej szczelny i wiarygodny system. Przewidywany termin wejścia w życie nowych przepisów to I kwartał 2027 r.