Zdjęcia

Opel Kapitan kontra Gaz Wołga M21 - klasyki z obu stron żelaznej kurtyny

Chińska marka BYD już w Polsce

Pierwsze modele chińskiej marki BYD otrzymały europejską homologację. Są to w pełni elektryczne modele: osobowy BYD E6 i autobus BYD K9. Otwiera to możliwość zakupu tych w pełni ekologicznych pojazdów już od dziś. Obecnie modele BYD E6 i K9 mogą być już swobodnie rejestrowane w Polsce i innych krajach Europy. Polska, będąca ważnym europejskim rynkiem, została wybrana jako jeden z pierwszych krajów, do którego trafił od połowy maja homologacyjny samochód BYD E6. Samochód będzie w Polsce do połowy czerwca, po czym trafi do kolejnych krajów Europy. W ciągu miesięcznej obecności modelu E6 Spółka Automotive Europe Corporation, generalny przedstawiciel marki BYD na Polskę, prowadzi  testy z potencjalnymi klientami. Pierwsze wrażenia testujących są bardzo pozytywne. Model BYD E6 osiąga zasięg ponad 300 km po jednym, pełnym cyklu ładowania. Czas ładownia uzależniony jest od stosowanej ładowarki i wynosi  6 godzin przy standardowej ładowarce o mocy 10 kW, 40 minut przy stosowaniu najmocniejszej stacji szybkiego ładowania (100 kW). Testowany obecnie samochód jest wyposażony w szybką ładowarkę o mocy 40 kW, która pozwala naładować w pełni baterie tego auta w czasie 2 godzin. Firma BYD jest producentem samochodów zarówno z napędem tradycyjnym, hybrydowym jak i elektrycznym. BYD posiada w swojej ofercie samochody różnych klas, począwszy od małych miejskich aut, aż po duże limuzyny i SUV-y. BYD jest również producentem nowoczesnych w pełni elektrycznych autobusów miejskich, które...

Opel Kapitan kontra Gaz Wołga M21 - klasyki z obu stron żelaznej kurtyny

Volkswagen Golf Variant już w Polsce!

W polskich salonach Volkswagena rozpoczęto przyjmowanie zamówień na nowego Golfa Varianta. Samochód ten miał premierę przed kilkoma tygodniami podczas salonu samochodowego w Genewie. Pierwsza generacja Golfa Varianta pojawiła się na rynku dokładnie przed 20 laty. Od tego czasu sprzedanych zostało ponad 1,8 mln egzemplarzy tej wersji Golfa. Nowy Golf Variant to sportowy i wszechstronny samochód, łączący niskie wartości zużycia paliwa z dynamiką i dużymi możliwościami aranżacji wnętrza. Po raz pierwszy w historii model ten (spektrum mocy 85 KM do 150 KM) będzie oferowany także jako oszczędna wersja TDI BlueMotion. W tym przypadku Golf Variant o mocy 110 KM, z manualną, 6-biegową skrzynią biegów zużywa średnio 3,3 litra paliwa na 100 km (emisja CO2: 87 g/km) i jest najoszczędniejszym Golfem Variantem w historii. W Genewie premierę będzie miał także napędzany na wszystkie koła Golf Variant 4MOTION. W porównaniu z poprzednikiem pojemność bagażnika wzrosła z 505 litrów do 605 litrów (do wysokości oparcia tylnej kanapy). W przypadku załadunku do oparcia przednich siedzeń i pod dach nowy Golf Variant pomieści nawet 1.620 litrów bagażu (poprzednik: 1.495 litrów). Na zewnątrz mierzący 4562 mm długości Golf Variant (plus 307 mm w porównaniu z wersją hatchback) do wysokości zakończenia przednich drzwi ma taką samą linię, jak tradycyjny Golf. Między słupkami B a D wyraźnie zaznacza się sylwetka typowa dla wszystkich Golfów Variantów. Stylistom udało się po raz pierwszy przenieść...

Opel Kapitan kontra Gaz Wołga M21 - klasyki z obu stron żelaznej kurtyny

Golf na bazie whiskey

Wraz z prawdziwymi koneserami smaku przepłynęła setki mil morskich z Irlandii i Szkocji do Stanów Zjednoczonych. Tu zyskała szlachetny i dostojny smak oraz głębia aromatu. Jednym z najbardziej rozpoznawalnych na świecie przedstawicieli tego trunku jest produkowany w amerykańskim stanie Tennessee Jack Daniel`s. To właśnie whiskey była główną inspiracją tuningowej metamorfozy GOLFa V autorstwa Adriana z Wrocławia. Bez wątpienia jest to samochód, który nie tylko świetnie wygląda, ale i doskonale smakuje! Auto na przestrzeni w ciągu 4 lat przeszło trzy metamorfozy, za każdym razem zachwycając i przykuwając uwagę nie tylko fanów tuningu. Punktem wyjścia zmian była whiskey - dokładniej rzecz ujmując: Jack Daniels, który jest ulubionym trunkiem właściciela. Dlatego pierwszym krokiem było przerobienie auta z wersji europejskiej na amerykańską. Doszedł przedni zderzak od VW Jetty oraz pełen chromowany grill bez charakterystycznego dla naszego kontynentu miejsca pod rejestrację. Następnie seryjnie montowane światła zmieniono na oryginalne bi-xenony z wersji r32. Gładki z założenia tył auta stracił wycieraczkę, ale zyskał efektowny zderzak z wersji GTI USA - pospawany w taki sposób, by zamaskować otwory na wydechy. Całość dopełnia blenda CARACTERE   w dolnej części klapy bagażnika oraz dyskretna lotka - także firmy CARACTERE. Tylne światła zmieniono na charakterystyczne dla VW Passata. Na boku karoserii zagościły oryginalne progi z wersji GTI/R32. Nie mogło także zabraknąć...

Opel Kapitan kontra Gaz Wołga M21 - klasyki z obu stron żelaznej kurtyny

Peugeot 308 na zdjęciach

Nowy Peugeot 308 stanowi uosobienie rozpoczętej kilka lat temu przez Peugeot strategii, która zakłada wejście do wyższych sektorów rynku. Podstawowe założenie konstrukcyjne modelu, które zdominowało wszelkie działania projektantów i konstruktorów, to zapewnienie najwyższych standardów jakości. Każdy element i podzespół Peugeot 308 został starannie opracowany i wykonany z należytą starannością. Jak zapewnia producent, nowy Peugeot 308 ma wszystkie cechy, jakich oczekuje się od pojazdu z segmentu C, czyli kompaktowe nadwozie (długość: 4,25 m oraz wysokość: 1,46 m), przestronne wnętrze oraz pojemny bagażnik (470 litrów mierzone do poziomu rolety). Model ten ma przyciągnąć do marki Peugeot nowych klientów. Dzięki kompaktowym wymiarom i atrakcyjnym proporcjom Peugeot 308 może się pochwalić wyrazistą, muskularną i dynamiczną sylwetką. Kolejnym elementem, który wyróżnia nowego Peugeota 308, jest oświetlenie. Przód pojazdu zdobią lampy wykonane w technologii LED, dostępne w standardzie w wyższych opcjach wyposażenia. W tylnej części nadwozia odnajdziemy charakterystyczny dla marki potrójny "ślad pazurów" świateł wykonanych w technologii LED, podkreślających nowoczesny i dynamiczny charakter pojazdu. We wnętrzu znajdziemy rozwiązanie, które sprawdziło się w mniejszym 208. Mowa o niewielkiej kierownicy, która potęguje wrażenie pełnej kontroli nad pojazdem oraz umieszczonych wysoko zegarach, umożliwiających odczyt danych o pojeździe bez konieczności odrywania wzroku od drogi. Innym...

Opel Kapitan kontra Gaz Wołga M21 - klasyki z obu stron żelaznej kurtyny

Ford Mondeo II - reaktywacja

Trudno uwierzyć, że ten nowocześnie wyglądający samochód o świetnej aerodynamicznej sylwetce podkreślonej przez zmodyfikowane nadwozie, które wzbogaciło się w subtelne spojlery, to zwykły Ford Mondeo. Co więcej, to nawet nie jest "ten lepszy" Ford Mondeo IV, produkowany od 2007 roku. Ba, nie jest to także Ford Mondeo III, którego lata świetności przypadły na okres między 2001, a 2007 rokiem. Niech nikogo nie zmylą te pozory. Mamy bowiem do czynienia z Fordem Mondeo II z 1998 roku. Tak, ten wóz ma piętnaście lat! Co prawda jest to wersja ST 24 z 2,5-litrowym, benzynowym silnikiem V6 o mocy 170 KM, ale zawsze to piętnaście lat! A jednak, jak on pięknie wygląda! Nadwozie auta ma metalizowany ciemnoczerwony lakier, a wszystkie plastikowe elementy, oprawy reflektorów, lusterka boczne wykończone zostały w jasnobeżowym kolorze, zbliżonym do kolorów wnętrza. Świetną prezentację auta dopełniają ulubione przez fanów Forda w Anglii felgi BK Racing. W samochodzie zastosowano wiele zmian, które wpływają na jego sylwetkę i czynią go autem wyjątkowym wśród Fordów. Posiada zawieszenie gwintowane, niespotykane w tym modelu i przerobione z Volkswagena. Zlikwidowane zostały klamki tylnych drzwi oraz listwy odbijające, a  seryjne lusterka i reflektory zastąpiły produkty firmy Morette znane z wyjątkowego designu. Zlikwidowane też zostały boczne światła kierunkowe, oznaczenie marki i modelu, a także wycieraczka na tylnej szybie. Lampy tylne zostały przyciemnione.  Z kolei wnętrze samochodu...

Opel Kapitan kontra Gaz Wołga M21 - klasyki z obu stron żelaznej kurtyny

Toyota GT-86 Orlen Teamu - 1000 KM mocy!

- Stworzyliśmy najbardziej konkurencyjny i najmocniejszy drifterski projekt w Polsce - mówi o nowej Toyocie GT86 Kuby Przygońskiego Leszek Kurnicki, Dyrektor Wykonawczy ds. Marketingu PKN ORLEN. Samochód w akcji będzie można zobaczyć już 17 i 18 maja w Kielcach, podczas drugiej tegorocznej eliminacji Driftingowych Mistrzostw Polski. Na tor w Kielcach zawodnik ORLEN Team wyjedzie nową Toyotą GT86 po raz pierwszy. To obecnie najmocniejsze drifterskie auto w stawce. Prace nad jego budową trwały przez ostatnie osiem miesięcy. W efekcie stworzono innowatorski projekt bazujący na najnowocześniejszych rozwiązaniach technologicznych. Konstrukcja powstała w Polsce, w stacji dealerskiej Toyota Marki. - Dla PKN ORLEN drift od kilku lat jest ważną dyscypliną, w oparciu o którą budujemy silną więź z kibicami w kraju. To jednocześnie sport, który cieszy się bardzo dynamicznym przyrostem fanów. Stworzyliśmy najbardziej konkurencyjny i najmocniejszy drifterski projekt w Polsce. Teraz czekamy na efekt bezpośredniej konfrontacji tego samochodu z konkurencją podczas zbliżającej się rundy Driftingowych Mistrzostw Polski - powiedział Leszek Kurnicki, Dyrektor Wykonawczy ds. Marketingu PKN ORLEN. - Idea budowy tak silnego auta zrodziła się podczas zawodów w zeszłym roku. Obserwowaliśmy jak szybko technologia idzie na przód i niestety okazało się, że mój poprzedni samochód - kultowa Toyota AE 86 - to za mało, by zwyciężać. Praca nad projektem trwała osiem miesięcy. Wyszliśmy od bazowej Toyoty...

Opel Kapitan kontra Gaz Wołga M21 - klasyki z obu stron żelaznej kurtyny

Kia Pride (test używanego)

Samochody rodem z Korei Południowej przez długie lata pracowały na to, by stać się synonimem tandety i wyrobu samochodopodobnego. Dziś koreańskie urządzenia do przemieszczania się z 90. lat możemy kupić w cenie przyzwoitego telefonu komórkowego. Jednym z powszechniejszych okazów azjatyckiej fantazji z ubiegłego stulecia jest Kia Pride. Miejski wehikuł zaprojektowany został wedle, wydawać by się mogło, najlepszych prawideł. Pudełkowate nadwozie Kii Pride, typowe dla ówczesnych konstrukcji (oferowany był trzy/pięciodrzwiowy hatchback, kombi oraz mało urodziwy sedan), zapewniało minimum funkcjonalności i komfortu. Wówczas żaden z azjatyckich producentów nie projektował samochodów z myślą o europejskiej, wymagającej klienteli. Wnętrze egzotycznego "koreańczyka" prezentuje przyzwoitą ergonomię, wszystkie przełączniki i suwaki zlokalizowano w zasięgu ręki prowadzącego. O jakości zastosowanych materiałów nawet nie warto wspominać, przeto lepszych tworzyw używa się do produkcji chińskich zabawek. Jednak nie o to chodzi w małym miejskim aucie, kosztującym około 2 tysięcy złotych. Najważniejszym argumentem "za" jest przestrzeń jaką oferuje wnętrze. Przy odrobinie dobrej woli i samozaparcia Kią pojadą cztery osoby - oczywiście do pobliskiego centrum handlowego. Dalsze eskapady przewidziane są tylko dla dwóch osób, zajmujących względnie wygodne przednie fotele. Niestety na tym kończą się atuty nadwozia, będącego powodem największych drwin. Pierwszą rzeczą, jaką winniśmy zweryfikować...

Opel Kapitan kontra Gaz Wołga M21 - klasyki z obu stron żelaznej kurtyny

Mercedes Klasy S W 140 (test używanego)

Luksusowe limuzyny minionych lat nawet dziś cieszą się ogromną popularnością wśród motomaniaków szukających nietuzinkowego wehikułu do czystej rekreacji. Takim modelem jest Mercedes Klasy S. Poszukując niegdysiejszego auta prezesa, prezydenta czy przeciętnego kościelnego dostojnika, na pierwszy plan wysuwa się BMW serii 7, arystokratyczny Jaguar XJ i ostentacyjny Mercedes klasy S. O ile wyroby Bawarczyków, jak i Brytyjczyków, przejawiają znamiona sportowego ducha, o tyle S-klasa już nie - przecież nie wypada. Ostatni pancerny, w kwestii konstrukcji i trwałości mechaniki, flagowy model Mercedesa w oficjalnej sprzedaży pojawił się w 1991 roku, schodząc ze sceny dopiero w 1998 roku. Wieloletnie prace nad W140 zaowocowały ociężałą sylwetką, pieszczotliwie porównywaną do bunkra i przez to wzbudzającą powszechny respekt. W ofercie znalazły się dwie wersje - standardowa SE z rozstawem osi 304 cm, oraz przedłużana SEL 314 cm. Kanciaste, pozbawione nieprzystających reprezentacyjnej limuzynie ozdobnych detali, nadwozie skrywało iście prezydencki przepych (oczywiście w zależności od życzenia klienta) i przestrzeń. O ergonomicznym miejscu pracy szofera nie można powiedzieć złego słowa, przeto gwarantuje niespotykaną w innych ówczesnych Mercedesach wygodę bez względu na rozmiary. Przedział pasażerski okupowany w 90. latach przez możnych tego świata zasłynął niemal nieograniczoną przestrzenią. Standardowo do dyspozycji była trzyosobowa kanapa, rzecz jasna pokryta wysokogatunkową skórą,...

Opel Kapitan kontra Gaz Wołga M21 - klasyki z obu stron żelaznej kurtyny

Skoda Octavia Kombi (pierwsza jazda)

Najnowsze kombi Skody zostało zaprezentowane po raz pierwszy zaledwie kilka tygodni temu podczas targów motoryzacyjnych w Genewie. Dzisiaj, podczas jazd testowych w Austrii mieliśmy okazję przekonać się, jak sprawuje się najmłodsze dziecko twórcy Bugatti Veyrona. "Volkswagen nie jest zadowolony" - to usłyszałem podczas kolacji prasowej od jednego z przedstawicieli Skody, który w luźnej atmosferze odpowiadał na nasze dociekliwe pytania. Pytanie dotyczyło rozwoju marki Skoda i pojawienia się nowej Octavii, która przestała już “usychać w cieniu Golfa i Audi" i staje się mocnym konkurentem tego pierwszego, czerpiąc pełnymi garściami z dorobku Grupy VAG. Linia nowej Octavii Combi jest dziełem zespołu stylistów pod wodzą Jozefa Kabana, twórcy wspomnianego Bugatti Veyrona. Octavia Kombi została przez producenta mianowana “mistrzem przestronności". Auto znacznie urosło stając się “maxi-kompaktem". Rozstaw osi jest dłuższy prawie o 11 cm niż w poprzednim modelu (2 686 mm w stosunku do 2 578 mm). Całkowita długość nowej Octavii kombi wynosi 4.659 mm. Trzecia generacja jest więc o 90 mm dłuższa niż poprzednia. Pojemność bagażnika zwiększyła się w porównaniu z dotychczasową Octavią Kombi o pięć litrów (teraz wynosi 610 litrów). Po złożeniu oparcia kanapy pojemność bagażnika kombi zwiększa się do 1740 litrów (dotąd 1655 litrów). Oparcie kanapy w nowej Octavii kombi można wygodnie złożyć do strony komory bagażnika, ciągnąc za uchwyt. Po dodatkowym złożeniu oparcia fotela pasażera można...

Opel Kapitan kontra Gaz Wołga M21 - klasyki z obu stron żelaznej kurtyny

Chevrolet Trax (pierwsza jazda)

Segment niewielkich SUV-ów już od jakiegoś czasu jest ważnym elementem strategii każdego, chcącego się liczyć producenta. Klienci chętniej wybierają bowiem mniejsze samochody, a wyniki sprzedaży tego segmentu nie poddają się ogólnemu spadkowi sprzedaży nowych samochodów. Podczas pierwszych jazd testowych mieliśmy okazję przyjrzeć się z bliska nowemu modelowi Chevroleta. Chevrolet Trax, mierzy 4,2 m długości, 1,7 m szerokości i 1,6 m wysokości. Bryła jest zgrabnie zarysowana, a wyraźne przetłoczenia podkreślają nadają niewielkiej bryle powagi, optycznie powiększając samochód. Wnętrze bez problemów pomieści czteroosobową rodzinę. Zadbano o wystarczającą ilość miejsca zarówno dla kierowcy, jak i dla pasażerów. Użytkownik ma do wyboru osiem różnych kombinacji ustawienia siedzeń, a z tyłu znajduje się gniazdko prądu o napięciu 230V, które pozwala na ładowanie laptopa oraz innych urządzeń elektronicznych bez konieczności stosowania adapterów. Wśród licznych schowków rozmieszczonych w kabinie pasażerskiej znalazły się m.in. specjalne szuflady pod fotelami oraz dwa schowki umieszczone przed pasażerem, z których jeden wyposażono w wejścia USB oraz Aux, pozwalające podłączyć iPody, smartfony oraz inne urządzenia elektroniczne. Przestrzeń ładunkowa w bagażniku może zostać powiększona do 1 370 litrów, a pod podłogą bagażnika umieszczono dodatkowy schowek. Tylna kanapa w Traxie jest dzielona w stosunku 60/40, natomiast w wyższych wersjach wyposażenia fotel pasażera siedzącego z przodu...

Opel Kapitan kontra Gaz Wołga M21 - klasyki z obu stron żelaznej kurtyny

Hyundai ix35 Fuel Cell (pierwsza jazda)

Hyundai ix35 Fuel Cell to pierwszy seryjnie produkowany samochód wykorzystujący technologię wodorowych ogniw paliwowych, która w praktyce łączy zalety pojazdów spalinowych i elektrycznych. Jako pierwsza redakcja w Polsce przetestowaliśmy ten samochód! Gdyby nie oznaczenie na klapie bagażnika oraz okleiny na nadwoziu seryjny Hyundai ix35 Fuel Cell jest niemal nie do odróżnienia od klasycznego odpowiednika z silnikiem spalinowym. Zasadnicze zmiany odkryjemy dopiero gdy zajrzymy do bagażnika i pod maskę. W okolicach tylnej osi i pod podłogą bagażnika zamontowano dwa zbiorniki na wodór o pojemności 144 litrów, które mogą pomieścić 5,64 kg tego gazu (pod ciśnieniem 700 bar, 70 MPa). Prowadzenie Hyundaia ix35 Fuel Cell nie różni się niczym od jazdy samochodami na prąd, ponieważ do wprawiania pojazdu w ruch służy motor elektryczny o mocy 100 kW (136 KM). Po ruszeniu towarzyszy nam więc głównie cisza lub niewielki szum toczących się opon i powietrza opływającego nadwozie. Z racji zastosowanych technologii samochód waży 1830 kg, czyli od 200 do 500 kg więcej niż klasyczny odpowiednik zasilany benzyną lub olejem napędowym. Mimo to Hyundai ix35 Fuel Cell okazuje się żwawy przy niskich prędkościach, w czym zasługa maksymalnego momentu obrotowego 300 Nm dostępnego natychmiast po naciśnięciu pedału gazu. Rzut oka w dane katalogowe: samochód rozpędza się do setki w 12,5 sekundy i osiąga maksymalnie 160 km/h. To w rodzinnym crossoverze w zupełności wystarczy. Zasięg pojazdu jest zbliżony...

Opel Kapitan kontra Gaz Wołga M21 - klasyki z obu stron żelaznej kurtyny

Ford Fiesta eWheelDrive

Ford Motor Company i Schaeffler zademonstrowały samochód eWheelDrive zbudowany w oparciu o Forda Fiesta. Ten w pełni sprawny pojazd testowy ma pomóc ekspertom w opracowaniu mniejszych i bardziej zwrotnych aut, które przyczynią się do zmniejszenia problemów związanych z mobilnością w mieście oraz z parkowaniem. Źródłem napędu modelu eWheelDrive są dwa niezależne silniki elektryczne montowane w każdym z tylnych kół. Taki układ pozwala zwolnić miejsce pod maską silnika, gdzie w przypadku konwencjonalnych samochodów znajduje się jednostka napędowa i przekładnia, a w autach elektrycznych centralnie umieszczony silnik elektryczny. W przyszłości technologia eWheelDrive przyczyni się do opracowania czteroosobowego pojazdu, który będzie zajmował na drodze tyle samo miejsca, co obecnie produkowane samochody dwuosobowe. Jednocześnie, układ kierowniczy tego modelu umożliwi poruszanie się pojazdu w bok podczas parkowania - cecha ta może się okazać przełomowym osiągnięciem w branży motoryzacyjnej, ponieważ obecnie w miastach notuje się coraz większe zaludnienie i natężenie ruchu. - Ten ekscytujący projekt realizowany przy współpracy z firmą Schaeffler może przyczynić się do rozwoju koncepcji zeroemisyjnych pojazdów poprzez tworzenie konstrukcji o mniejszych gabarytach i doskonałej zwrotności, - powiedział Pim van der Jagt, dyrektor ds. badań i zaawansowanej inżynierii w Ford of Europe.  - Na tym etapie możemy ocenić możliwości takiego pojazdu oraz określić wpływ zastosowanej...

Opel Kapitan kontra Gaz Wołga M21 - klasyki z obu stron żelaznej kurtyny

Smart ForJeremy na zdjęciach

Podczas salonu samochodowego w Shanghaju Smart prezentuje limitowaną wersję modelu ForJeremy, stworzonego we współpracy ze znanym projektantem Jeremym Scottem. Jego produkcja ruszy jeszcze w tym miesiącu. "Skrzydlaty" Smart dostępny jest jako coupe, w bezemisyjnych odmianach: electric drive o mocy 55 kW, Brabus electric drive (60 kW) oraz w wersji Brabus z benzynowym silnikiem o mocy 75 kW. Jeremy Scott dodaje Smartowi skrzydeł - znakiem rozpoznawczym nowej edycji Smarta ForTwo są pionowe skrzydła nad tylnymi lampami. - Chciałem stworzyć coś niezwykłego. Coś, co wyraża moje marzenia i przenosi modowe wizje do świata motoryzacji. Widzę siebie podczas jazdy tym autem i wyobrażam sobie ludzi z całego świata, którzy pokochają jego design - wyjaśnia Jeremy Scott. Tridion, obudowy bocznych lusterek i wlot powietrza limitowanego Smarta ForJeremy pokrywa lakier Alubeam. Kontrastują z nim panele nadwozia oraz obręcze Monoblock o średnicy 16 oraz 17 cali w kolorze śnieżnej bieli. Kąciki lusterek i tylną lotkę zdobią emblematy z podpisem "by Jeremy Scott". Biel dominuje również w kabinie - fotele i panele drzwi, gałkę zmiany biegów (wersja benzynowa), kierownicę oraz elementy konsoli środkowej obszyto białą skórą, na siedzeniach i drzwiach wzbogaconą o diamentowe przeszycia. Dla odmiany, górną część deski rozdzielczej pokrywa czarna skóra, kontrastująca z białą nicią. Elegancki wystrój podkreślają tworzywa w kolorze Alubeam oraz welurowe dywaniki z podpisem "Jeremy Scott". Wszystkie...

Opel Kapitan kontra Gaz Wołga M21 - klasyki z obu stron żelaznej kurtyny

Chiny - poza targami w Szanghaju

Chiny to w naszych kryteriach, bardzo dziwny rynek. Chłonny jak mało który na świecie. Właściwie, porównywalny jedynie z rynkiem amerykańskim, choć też nie do końca. Każdego roku powstają nowe marki, które pochłaniają tradycyjne, drogie i luksusowe marki europejskie (jak choćby Volvo należące do Geely). Dla wielu naszych marek, Chiny to obecnie miejsce, gdzie być trzeba, powinno się zaistnieć, bo w innym przypadku czeka stagnacja, spadek sprzedaży, bądź… bankructwo. Dla takich producentów jak Ferrari, Lamborghini, Aston Martin, Porsche, Rolls-Royce czy Bentley to miejsce, gdzie cały czas odnotowują rekordowe wzrosty sprzedaży! Ale nie tylko ekskluzywność się sprzedaje. Audi, BMW czy Mercedes, czyli auta premium, także przedstawiają specjalne wersje modeli - niekiedy są to po prostu wersje przedłużone (zamożni Chińczycy kochają być wożeni!), albo opracowywane są specjalne, absolutnie odmienne samochody tylko i wyłącznie dla Chin. A propos "bycia wożonym", nie jest to takie dziwne, i nie jest to wcale wymysł. Społeczeństwo - na przykład w takim Szanghaju - jest jak rollercoaster, część stanowią potwornie zamożni, rządzący tysiącami pracowników. A część to absolutna bieda, która żyje z dnia na dzień, nie tak rzadko stołując się w okolicznych koszach na śmieci, zamiast w restauracjach, w których danie kosztuje setki dolarów! Kolejna sprawa, to odległości. O jednej porze dnia trzypasmowe ulice (które wydają się tutaj absolutnym minimum) są puste niczym po apokaliptycznej...

Opel Kapitan kontra Gaz Wołga M21 - klasyki z obu stron żelaznej kurtyny

Supersportowe, luksusowe, najdroższe (Szanghaj 2013)

W Szanghaju nie zabrakło także przedstawicieli aut dla najbardziej wymagających - supersportowych, luksusowych i piekielnie drogich... Najważniejszą premierą jest bezapelacyjnie model Lamborghini Aventador LP720-4 50 Anniversario, czyli limitowana wersja powstała, aby uczcić 50 rocznicę marki Lamborghini. Wyprodukowanych zostanie tylko 100 sztuk tego modelu, z czego zapewne większość, jeżeli nie wszystkie, są już zarezerwowane, bądź sprzedane. Jak wskazuje sama nazwa, Anniversario otrzymało dodatkowy zastrzyk mocy, która wynosi teraz dokładnie 720KM, choć silnik pozostał ten sam - V12 o pojemności 6,5 litra. Osiągi właściwie także pozostały na tym samym poziomie, czyli pierwsza setka pojawia się po około 3 sekundach, a prędkość maksymalna ociera się o granicę 350 km/h. Wygląd zewnętrzny, w bardzo jaskrawym, żółtym kolorze, dopełniają nowe agresywne dodatki aerodynamiczne, które zainspirowane były przez pokazany w Genewie model Veneno. Jako ciekawostkę, dodać można, że wszystkie 100 sztuk będzie właśnie dostępne tylko i wyłącznie w kolorze żółtym (Giallo Magio), a to z tego prostego powodu, iż żółty, to najchętniej wybierany kolor przez klientów Lamborghini... Na azjatyckich targach obecni byli także inni producenci: Aston Martin, Rolls-Royce, który przedstawił model Ghost Alpine Trial Cenetenary - także limitowaną wersję. Co tym razem upamiętniającą? Ukończenie okrągłe 100 lat temu morderczej imprezy pod nazwą Alpine Trial (o dystansie 1820 mil, czyli 3000 kilometrów!)....

Opel Kapitan kontra Gaz Wołga M21 - klasyki z obu stron żelaznej kurtyny

Volkswagen Jetta Hybrid (test)

Z zewnątrz hybrydowa odmiana różni się kilkoma elementami od klasycznej Jetty. Na pierwszy rzut oka widać zmienioną atrapę chłodnicy, przemodelowany zderzak oraz nowość - biksenonowe reflektory. Ciężko zatem pomylić oba auta. Linia boczna pozostała niezmieniona. Inny wzór mają tylko aluminiowe felgi, których zadaniem jest zoptymalizowanie oporów powietrza - oczywiście opony również obniżają opory toczenia. Z tyłu zauważamy od razu delikatny spojler na tylnej klapie oraz brak końcówki układu wydechowego - schowana pod zderzakiem. Całość sprawia, że auto jest klasyczne, bez futurystycznych smaczków. Dodatkowo na błotnikach, klapie z tyłu oraz osłonie chłodnicy pojawiły się znaczki Hybrid, a emblematy marki mają delikatną otoczkę w kolorze niebieskim - pomysł zaczerpnięty z Toyoty. Prawdziwą rewolucję w klasie hybryd możemy spotkać pod maską. Konkurencja Volkswagena Jetty Hybrid oferuje skromne 136 KM. Pod maską niemieckiego auta nie mogło zabraknąć silnika oznaczonego literkami TSI. Jednostka benzynowa, wspomagana turbosprężarką, generuje moc 150 KM. Silnik elektryczny dokłada od siebie 27 KM. Pełny zakres mocy z którego może korzystać kierowca to 170 KM i 250 Nm momentu obrotowego. Napęd przenoszony jest za pomocą 7-biegowej skrzyni DSG. Całość rozpędza auto do pierwszych 100 km/h w czasie 8,6 sekundy, a prędkość maksymalna to ponad 210 km/h -  knockout dla hybryd Toyoty. Napęd hybrydowy Volkswagena jest dość prosty - pod maską znajdują się dwa silniki z wbudowanym...

Opel Kapitan kontra Gaz Wołga M21 - klasyki z obu stron żelaznej kurtyny

Hong Qi - Red Flag (Szanghaj 2013)

Chiny to nie tylko tanie, masowe auta "dla ludu". To również marka, która spełnia najwyższe oczekiwania najzamożniejszych obywateli tego ogromnego kraju - auta Hong Qi! Przechadzając się po prawie dwudziestu halach wystawowych szanghajskich targów motoryzacyjnych, w jednej z nich trafiliśmy na zaskakujące stoisko - to producent skrywający się pod nazwą Hong Qi (Red Flag, czyli Czerwona Flaga), czyli w wolnym tłumaczeniu... Bentley i Rolls-Royce w wydaniu chińskim! Firma jest częścią grupy FAW. Słynęła dotychczas z tego, że produkowała auta dla rządu. A jak wiadomo, możnowładcy nie lubią byle czego. To najbardziej wyjątkowa i luksusowa chińska marka produkująca samochody osobowe! Znaleźć w tym miejscu można tylko kilka samochodów i kilka modeli, ale za to jakich. Ogólnodostępne były zaledwie trzy, które sprawiają wrażenie aut po prostu luksusowych, nawet nowoczesnych, i o dość zwykłych kształtach. Z pewnością rozpoznacie je w galerii. Pozostałe, które dla Was sfotografowaliśmy, to... cóż, bardzo niecodzienne okazy motoryzacyjnego luksusu! Ukryte skrzętniej i z mniejszym dostępem do nich, niż można to było zaobserwować na stoiskach Rolls-Royce'a! Olbrzymie, potężne, oblane chromem, o tak niecodziennych kształtach i detalach, że sprawiały wrażenia aut koncepcyjnych, albo stworzonych dla potrzeb filmu. Niewiele więcej można o nich powiedzieć, przedstawiciele marki właściwie nie zdradzali żadnych informacji, zatem za ich wizytówkę niech poświadczą obrazy... Topowy, największy...

Opel Kapitan kontra Gaz Wołga M21 - klasyki z obu stron żelaznej kurtyny

Unimog U 500: jeszcze samochód czy już traktor?

Unimog U 500: jeszcze samochód czy już traktor? To pytanie jest jak najbardziej na miejscu, bowiem pojazdy mercedesa, których początek sięga jesieni 1945 roku, od samego początku zaprojektowano jako pojazdy wspierające prace rolnicze. Silnik o mocy 25 KM (czyli tyle ile w Maluchu), prędkość max 50 km/h i rozstaw kół równy dwóm zagonom w polu ziemniaczanego pola. Takie były początki. Obecnie, do Unimoga pasuje nazwa "nośnik osprzętu", bowiem osiągi trakcyjne (wcale nie małe), podporządkowane są zadaniom, które wypełnić musi auto w zależności od rodzaju dźwiganej na ramie zabudowy. U 5000 to największy przedstawiciel rodziny Unimoga. Silnik Prawie 5 litrowy silnik generuje moc prawie 220 KM, co jest zupełnie wystarczające nawet jeśli weźmie się pod uwagę, że DMC wynosi 13,8 tony, masa własna ponad 9 ton, a ładowność ponad 4,5 tony. Nie chodzi bowiem o wyścigi na drodze lecz zdolność pokonania ciężkiego terenu i napędzenie przystawek odbioru mocy, dzięki którym pracować mogą różnorodne narzędzia o napędzie hydraulicznym (wywrotka, żuraw zakabinowy, kosiarka, wyciągarka, pług śnieżny, pompa strażacka czy zamiatarka). Układ jezdny Skrzynia biegów z 8 przełożeniami (sterowanie elektropneumatyczne Telligent) oraz reduktorem i rewersem (możliwość uzyskania 8 biegów do do jazdy wstecz), skrzynia rozdzielcza, blokady mostów napędowych, mosty napędowe ze zwolnicami (redukuję naprężenia i obciążenia w układzie napędowym), typu portalowego (podwyższają prześwit nawet nawet do 0,5...

Opel Kapitan kontra Gaz Wołga M21 - klasyki z obu stron żelaznej kurtyny

Audi S3: sleeper z Ingolstadt (pierwsza jazda)

Gdzie jest granica mocy w kompakcie? Kiedy skończy się wzmacnianie silników? Po prezentacji Audi S3 są odpowiedzi na oba pytania - wydaje się, że bardzo daleko, i że nigdy! Jeździliśmy potwornie szybkim kompaktem, i niech nikt się z niego nie śmieje, bo ugryzie… Cała sytuacja miała miejsce tego samego dnia. W towarzystwie Audi RS6, niewielki, kompaktowy model S3 wygląda niczym 5-latek przy 16-latku. Jest po prostu dzieciakiem, jest śmieszny i nie traktujemy go poważnie, co chwilę poklepując i głaszcząc po głowie, i mówiąc "jak dorośniesz, będziesz mógł wracać tak późno jak Twój starszy brat". Otóż, nie! Audi S3 wcale nie musi się prężyć, udawać mocniejszego i szybszego niż jest, bo… po kilkudziesięciu kilometrach nie byłem w stanie z niego wysiąść. Z własnej woli. Dlaczego? Taki jest akuratny, taki rasowy, choć wygląda bardzo niepozornie. Ale, ale - czy niepozorne może być stado 300 koni mechanicznych, w samochodzie któremu do całkiem dynamicznego funkcjonowania wystarczyłoby jakieś 150KM? Czy przyspieszenie do pierwszej setki w 5 sekund z małym haczykiem to przeciętność? Właśnie. Amerykanie mają określenie "sleeper", Brytyjczycy "Q-car", to określenia aut, które wyglądają jak rozsądny ojciec rodziny, a jeżdżą jak gwiazda rocka. Są przeciętne, ale mają nieprzeciętną moc, i nieprzeciętne osiągi. S3-ka spełnia każdy warunek aby otrzymać takie miano. Poprzednik miał 265KM, a był napakowany jakby stał na środku ulicy i krzyczał "jestem potwornie szybki, tylko patrzcie na mnie...
Opel Kapitan kontra Gaz Wołga M21 - klasyki z obu stron żelaznej kurtyny

Syrena Sport w nowym wcieleniu

W Kanadzie zwana polską Corvettą, we Włoszech "najpiękniejszym autem zza żelaznej kurtyny". Mowa o Syrenie Sport, samochodzie legendzie, aucie które do dziś zadziwia i powala swoim nowoczesnym, odważnym i śmiałym designem jak na lata 60. To auto wyprzedzało swoją epokę i być może dlatego nigdy nie weszło do produkcji. Samochód owiany legendą, prezentujący najbardziej nowoczesny, elegancki i sportowy produkt z branży motoryzacyjnej powstały za żelazną kurtyną. Legenda Syreny Sport ma szansę na kontynuację w nowym wcieleniu. Klasyczna Syrena Sport była napędzana dwucylindrowym, chłodzonym powietrzem silnikiem o pojemności 700 cm3. Moc 35 KM nie była szokująco wysoka, ale przy masie auta wynoszącej około 710 kg osiągi były wystarczające. Dziś, po ponad 50 latach, na światło dzienne wychodzi nowe wcielenie legendy polskiej motoryzacji. Z założenia auto ma nie odbiegać wyposażeniem i osiągami od sportowych aut coupe klasy premium. A, co najlepsze, swoim designem nawiązywać do poprzedniczki. Nadwozie ręcznie wykonane z lekkich i wytrzymałych tworzyw sztucznych, minimalistyczne i ergonomiczne wnętrze wykończone najwyższej jakości materiałami. Sercem nowej Syreny Sport będzie silnik V6 o pojemności 3,7 litra, w dwóch wersjach - wolnossącej o mocy 330 KM oraz turbodoładowanej o mocy 450 KM, co przy masie poniżej 1300 kg pozwoli na rozpędzenie auta w około 4,5 sekundy do 100 km/h oraz rozwinięcie maksymalnej prędkości oscylującej w granicach nawet 290 km/h. "Syrena sport w latach...
Pokaż więcej