Przyjechał po mnie pan Marcin i już podczas przejazdu chętnie odpowiadał na pierwsze pytania. Kurs był jednak zbyt krótki, żeby poruszyć choćby tylko najważniejsze kwestie związane z codzienną eksploatacją "chińczyka". Umówiliśmy się na dogrywkę kilka dni później, już bez presji spływających zleceń i odlatujących samolotów.
Czy hybryda plug-in sprawdza się jako taksówka?
W ramach strategicznej współpracy we flocie FreeNow pojawi się łącznie kilkaset chińskich aut marki BYDŹródło: Auto Świat / Krzysztof Grabek
Krzysztof Grabek: Kiedy po raz pierwszy pomyślał pan: "biorę chińczyka"?
Marcin Zawodzian: Właśnie szukając samochodu na taksówkę. Zobaczyłem, że jest opcja wynajęcia BYD Seala U DM-i i zacząłem czytać o tym, co to w ogóle za auto [śmiech]. Zdecydowałem się, mimo że było wtedy nowością na polskim rynku.
Nie bał się pan, co powiedzą koledzy na postoju taxi?
Nie miałem takich wątpliwości, bo nie mam się czego wstydzić. Nie dość, że to nowe auto, to jeszcze wypada lepiej pod względem gabarytów od innych popularnych taksówek. Do tego to hybryda plug-in, więc jeździ też na prądzie.
Wybór tego auta to efekt chłodnej kalkulacji czy jednak ciekawości?
Początkowo chciałem elektryka, ale nie ufam jeszcze obecnej sieci ładowarek. Codziennie dojeżdżam około 50 km do Warszawy i później z niej wracam, więc postawiłem na hybrydę plug-in. To była słuszna decyzja, bo co jakiś czas czytam o problemach z publicznymi ładowarkami.
Ma pan gdzie ładować auto z gniazdka?
Mam, dlatego rzadko korzystam z miejskich ładowarek. Jest co prawda kilku operatorów, którzy oferują nam zniżki, ale jak jestem po drugiej stronie Wisły, to albo ich nie ma w okolicy, albo są zajęte, albo zepsute... W domu ładowanie ze zwykłego gniazdka od 25 do 100 proc. trwa pięć godzin. Korzystam z nocnej taryfy i wtedy rzeczywiście jazda na prądzie wychodzi taniej od jazdy na paliwie.
Jakie spalanie w mieście ma BYD Seal U DM-i?
Średnie zużycie paliwa w hybrydowym chińskim SUV-ieŹródło: Auto Świat / Krzysztof Grabek
Co najbardziej pana zaskoczyło w pierwszych dniach jazdy?
To, że tak naprawdę w ogóle nie muszę pamiętać o tym ładowaniu. Nie byłem świadomy, że to tak zaawansowany technologicznie układ, że sam nie pozwala baterii rozładować się poniżej 20 proc. i automatycznie odpala silnik spalinowy. Jeśli trzeba, to nie tylko podczas jazdy, ale też na postoju. Motor elektryczny jest tutaj napędem, a silnik spalinowy generatorem energii i może doładować akumulator do około 70 proc.
"Pali" wtedy astronomiczne ilości paliwa?
Właśnie nie, bo nawet z tym automatycznym podtrzymywaniem naładowania zamykam się podczas jazdy po Warszawie w 5-6 l benzyny na 100 km. Na drogach szybkiego ruchu spalanie wzrasta o 2-3 l, ale uczciwie powiem, że to zależy od pogody i stylu jazdy. Staram się jeździć ekonomicznie, ale też nie przesadzam.
Ile kilometrów dziennie pan pokonuje?
Trochę ich "trzepię", bo — tak jak mówiłem — codziennie dojeżdżam spod Warszawy. Wychodzi mi tak od 200 do 300 km. Wiadomo, że każdy dzień się trochę różni, więc czasami jest mniej, a czasami więcej tych kilometrów. Staram się zrobić przynajmniej 100 kursów w tygodniu na aplikacji FreeNow, bo wtedy mam dużą zniżkę na wynajem auta od mojego partnera flotowego, firmy MOWJ.
Naklejki na taksówkarskim chińskim SUV-ieŹródło: Auto Świat / Krzysztof Grabek
Opłaca się wynajmować?
Wykonując 100 kursów, zamiast 1250 zł, płacę 750 zł za tydzień. Dla mnie to świetne rozwiązanie, bo serwis, opony i ubezpieczenie — wszystko poza paliwem i prądem — mam już w cenie. To wygodne, że korporacja bierze resztę na siebie i można liczyć na jej wsparcie na każdym etapie. Nie żałuję tej decyzji.
Ile przebiegu ma teraz pana chiński SUV?
Ponad 40000 km, a odbierałem go, jak miał 200 km. Można już chyba powiedzieć, że całkiem dobrze znam to auto [śmiech].
Czy chińskie auta się psują?
Kierownica w SUV-ie BYD Seal U DM-iŹródło: Auto Świat / Krzysztof Grabek
I właśnie dlatego pana zaczepiłem. Kiedy wystąpiła pierwsza usterka?
Jak dotąd nie przerabiałem żadnej awarii. Dopiero teraz coś zaczyna się odzywać — chyba końcówka drążka kierowniczego w lewym kole. Nie jest to nic zaskakującego w kontekście częstej jazdy po warszawskich wybojach. Jak się wpadnie w dołek, to coś tam "gada", więc chcę to skontrolować w serwisie.
Czyli nie powie mi pan za dużo na temat działania serwisu...
W ASO byłem w zasadzie tylko na standardowym serwisie olejowym. Nie było problemów, tylko czas oczekiwania jest trochę wydłużony. Z tego, co wiem, to teraz w Warszawie najlepiej umawiać się z miesięcznym wyprzedzeniem. W innych miastach nie ma aż takich kolejek.
To przez ograniczoną dostępność części?
Części są, tylko obłożenie duże. Może być tak, że po Warszawie jeździ dużo egzemplarzy i nie wyrabiają się z typowymi przeglądami związanymi z przebiegiem. Interesuję się tym tematem, więc śledzę różne grupy w social mediach i nie natrafiłem tam na problemy z częściami. Dostępność jest taka sama jak w zachodnich markach.
BYD Seal U DM-i pana MarcinaŹródło: Auto Świat / Krzysztof Grabek
Śledzi pan ten temat z powodu obaw co do samochodu?
Mam do niego pełne zaufanie. Nawet kiedy były te rekordowe mrozy, wszystko grało i dobrze sprawdzał się ten układ hybrydowy w takich warunkach. Moja wersja ma napęd tylko na przód, ale i tak radziła sobie całkiem nieźle na śniegu i zawsze "odpalała" rano.
A do samej marki?
Jak wiele chińskich marek, tak i ta miała dobry start w Europie dzięki gigantycznym dotacjom z chińskich władz. Zobaczymy, jak to będzie, ale nie sądzę, żeby BYD zniknęło z rynku. Problemem może być spora utrata wartości za — powiedzmy — dwa do pięciu lat, ale to się dopiero okaże. Niektórzy mówią, że grubość lakieru nie zawsze jest taka, jaka powinna być.
I blacha będzie rdzewieć?
Może nie, bo zabezpieczenie antykorozyjne jest moim zdaniem bardzo dobre. Samochód jest ocynkowany. Jak podczas przeglądu auto było na kanale, to z ciekawości sam zajrzałem pod spód i nie widziałem żadnego rdzawego nalotu, a to było już po tym ostrym sezonie zimowym. Auta BYD są dodatkowo zabezpieczane jakąś masą bitumiczną w newralgicznych miejscach. Zobaczymy za parę lat, jak im to wyszło.
Ile kosztuje eksploatacja chińskiego auta?
Taksometr zamontowany w aucie pana MarcinaŹródło: Auto Świat / Krzysztof Grabek
Widzi pan realne oszczędności z powodu przesiadki do tego auta?
Nie mam porównania kosztów eksploatacji, bo to moja pierwsza taksówka. Właśnie od niej zacząłem, mimo że — z tego co się orientowałem — nadal najtaniej wychodzi korzystanie z hybrydy w gazie. Sprawdzałem, czy mojego SUV-a można przerobić na gaz, ale jest problem z butlą, bo jest za mało miejsca z tyłu pod autem.
To uśredniając — ile kosztuje pana przejechanie 100 km?
Przy tym spalaniu i takim ładowaniu przyjmijmy, że jakieś 35 zł. Więcej niż samochodem hybrydowym z instalacją gazową, ale komfort, jaki zapewnia to auto, jest tego wart. Naprawdę solidnie jest zrobiony ten wóz.
Tak? Raz odebrał mnie kierowca takim samym Sealem U i skrzypiał mu fotel...
Wie pan, u mnie w środku nic nie trzeszczy nawet po takim przebiegu. Muszę tylko pojechać z tym drążkiem na kontrolę do BYD, a poza tym wszystko dalej dobrze działa, samochód przyjemnie resoruje.
Jak działa elektronika w aucie z Chin?
Obsługa dotykowego ekranu w chińskim aucieŹródło: Auto Świat / Krzysztof Grabek
System multimedialny się panu nie wiesza?
Działa tak samo płynnie, jak wtedy, kiedy odbierałem to auto. Ma bardzo dobre nagłośnienie Infinity by Harman i oczywiście kilka chińskich gadżetów, takich jak oświetlenie ambientowe pulsujące w rytm muzyki czy obracany ekran.
A jak pan ocenia pracę asystentów jazdy?
Na co dzień najbardziej przydatne są kamery z widokiem 3D, dzięki którym np. uniknąłem wjechania w duży kamień, którego nie wykryły czujniki. Ma też inne przydatne systemy jak wyświetlacz HUD (na przedniej szybie, przed oczami kierowcy — red.), monitorowanie martwego pola, aktywny tempomat, asystent pasa ruchu, rozpoznawanie znaków...
Ale takie rzeczy ma sporo nowych samochodów...
Tylko że u innych producentów trzeba za to często dopłacać, a tu jest to w standardzie. I dość dobrze działa, bo systemy nie narzucają swojego zdania. Nawet sygnał o przekroczeniu prędkości czy niezapięciu pasów jest subtelny. Czasami wyłączam sobie asystenta pasa ruchu, a resztę zostawiam.
Naprawdę nic pana nie irytuje w tym aucie?
[Cisza]. Przepraszam, że tak długo się zastanawiam. Skoro muszę nad tym tyle myśleć, to chyba najlepsze potwierdzenie, że nie ma takiej rzeczy. Nic nie przychodzi mi teraz do głowy.
A może czegoś panu brakuje w codziennej jeździe?
Znowu musiałbym się zastanowić... O, może masażu w fotelach. Nie obraziłbym się, gdyby go miał, ale to już taki typowy kaprys [śmiech].
Czy BYD Seal U DM-i jest wygodny?
Pan Marcin na swoim stanowisku pracy, czyli za kierownicąŹródło: Auto Świat / Krzysztof Grabek
Ile godzin dziennie spędza pan za kierownicą?
Zazwyczaj około ośmiu, ale czasami potrafię nawet 15, jeśli chcę nadrobić jeden dzień luzu. Nie mam sztywnych godzin, więc sam decyduję, kiedy i jak długo jeżdżę.
Jak się pan czuje po tych kilkunastu godzinach? Zmęczony, wypoczęty?
Wiadomo, że nie zrelaksowany, bo wielogodzinna praca za kierownicą jednak robi swoje. Jeżdżąc po mieście, trzeba być niesamowicie skoncentrowanym, zwłaszcza przy wzmożonym ruchu. Ale pyta pan w kontekście samochodu?
Jestem ciekaw, czy jakoś wpływa na komfort pracy.
Na tyle, na ile może, poprawia mój komfort pracy. Fotel jest dosyć wygodny i nie nudzi mi się to auto. Nawet po długim dniu pracy kolejnego dnia znowu chce mi się wsiąść do auta i pracować. Nie myślę sobie: "o nie, znowu ta padaka…", bo Seal U jest bardzo przyjemny i wygodny w codziennej jeździe.
Zawieszki w samochodzie pana MarcinaŹródło: Auto Świat / Krzysztof Grabek
To kwestia układu hybrydowego?
Zestrojenia zawieszenia i na pewno też płynnie działającego układu hybrydowego. Praca silnika spalinowego jest bardzo ograniczona, a nawet, kiedy się załącza, to praktycznie go nie słychać i nie czuć żadnych wibracji. Nie wkręca się na wysokie obroty jak zwykły silnik benzynowy. Zresztą o tej ciszy często sami z siebie wspominają moi pasażerowie.
Właśnie miałem zapytać, czy często pana pytają "co to za wynalazek?".
Czasami wsiądą tylko jedną nogą i już się pytają o samochód. Wzbudza bardzo duże zainteresowanie i to raczej w pozytywnym sensie. Raz trafił mi się pasażer, który miał do mnie pretensje i dopytywał: "Dlaczego chińskie auto?! Przecież my z tego nic nie mamy, chińska gospodarka nam nic nie daje!". Z innej strony trafiają mi się pasażerowie, którzy się cieszą, że w tę stronę jadą za tę samą cenę ze mną BYD, a nie Toyotą jak w poprzednią.
Ci, którzy mają w głowie stereotypowy obraz produktów z Chin, muszą być w szoku.
Niektórzy są bardzo zaskoczeni jakością użytych materiałów i tym, jak to wszystko jest dobrze poskładane. Kiedyś się mówiło, że Chiny "klepią" tylko tandetną "masówkę", a ten samochód temu przeczy. Oczywiście, nie wszystkie chińskie auta takie są i nadal o niektórych krążą różne opinie.
Czy chińskie marki zostaną w Europie?
Pan Marcin na tle swojej taksówkiŹródło: Auto Świat / Krzysztof Grabek
Myśli pan, że boom na chińskie auta jest chwilowy? A może rozgoszczą się na polskim rynku?
Rozgoszczą, bo jeśli ktoś ma przeznaczoną pewną sumę na zmianę samochodu, to teraz będzie grubo zastanawiał się nad tym, czy kupić nowe chińskie auto z salonu czy używane, kilkuletnie, ale zachodnie albo japońskie. Myślę, że z biegiem czasu coraz częściej decyzja będzie padać na nowy samochód z Chin.
Ma w tym pomóc ta karteczka z kodem QR i zachętą do wizyty w salonie?
To taki program, w ramach którego pasażer zainteresowany obejrzeniem lub zakupem samochodu marki BYD może za darmo zamówić w naszej korporacji kurs do salonu tej marki. Jeśli podejmie decyzję na podstawie przejażdżki ze mną, dostanę za to bonifikatę w wysokości 1 proc. ceny transakcyjnej.
Auto Świat / Krzysztof Grabek
Auto Świat / Krzysztof Grabek
Co pana zdaniem chińskie marki robią lepiej od innych?
Lepiej konstruują cenniki [śmiech]. A tak poważnie, to mam wrażenie, że w chińskich autach łatwiej można spotkać miękkie plastiki i przyjemne w dotyku materiały wykończeniowe. Największym plusem jest chyba właśnie stosunek ceny do jakości.
Co pana najbardziej zaskoczyło w chińskim SUV-ie?
Nie ukrywam, że był to trochę eksperyment, ale wyszedł pozytywnie. Nie spodziewałem się, że nawet po pół roku użytkowania nie będę w stanie powiedzieć o wadach, które wykluczałyby to auto.
Czy poleciłby pan chińskie auto innemu taksówkarzowi?
Jak najbardziej, bo zapewnia duży komfort. I tak jak mówiłem, to nie jest tylko moja opinia, ale też pasażerów, których wożę. Oni naprawdę doceniają ilość miejsca z tyłu i wygodę podczas przejazdów.
Auto Świat / Krzysztof Grabek
Auto Świat / Krzysztof Grabek
Epilog
Zaledwie kilka dni po naszej rozmowie siedziałem w innym taksówkarskim BYD. Znów przez przypadek. Tym razem algorytm przydzielił do mojego zlecenia kierowcę, który postawił na tańszy i mniejszy model z nadwoziem sedan — Seal 5 DM-i. Byłem ciekaw, co powie użytkownik tego modelu, więc zacząłem drążyć.
Panie, najlepszy wóz, jaki miałem, a to 10. w mojej karierze. Jeżdżę nim od grudnia i jeszcze mi się nie znudził. Ma ponad 20000 km nalotu, a w serwisie byłem tylko zmienić olej. Komfortowy, płynnie działający, cichutki i ma grube blachy. Z naładowaną do 70 proc. baterią zużywa mi w trybie hybrydowym 3,8 l na 100 km. W trybie ładowania spalanie rośnie do 5,1 l. Tankuję go tak rzadko, jak kiedyś diesla.
— usłyszałem.
Czy Toyota ma powody do obaw? To jeszcze nie ten moment, bo w międzyczasie odbyłem jednak wiele kursów sprawdzonymi na służbie hybrydowymi Corollami i Priusami z dołożoną instalacją LPG. Nie da się jednak nie zauważyć, że na polskim rynku taksówkarskim wyrasta nowa siła. Oprócz BYD w barwach FreeNow, w innych korporacjach jeżdżą przecież modele Geely (iTaxi), a na stołecznych ulicach da się też już zauważyć taksówki marek BAIC czy Bestune. Najbliższe lata mogą nas naprawdę zaskoczyć.