To miała być zwykła rutynowa kontrola Inspekcji Transportu Drogowego. Inspektorzy z Kielc oraz z oddziału w Jędrzejowie prowadzili swoje zwyczajowe działania na ekspresowej siódemce. Ich uwagę zwróciła jedna z ciężarówek, która wydała im się podejrzana — wyglądała, jakby jednak przekraczała dopuszczalne przepisami gabaryty.
Na drodze ekspresowej S7 w miejscowości Mnichów, 20 maja inspektorzy transportu drogowego przeprowadzili kontrolę tego bułgarskiego zestawu pojazdów. Wspólna akcja inspektorów z Kielc i Jędrzejowa ujawniła szereg poważnych nieprawidłowości. Jak się szybko okazało, brakowało tutaj np. wymaganego zezwolenia na przewóz. Wyszło na jaw także, że mamy do czynienia z naruszeniem unijnych przepisów dotyczących tachografów. Przewoźnikowi grożą wysokie kary finansowe.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Inspektorzy zatrzymali tira z Bułgarii. Zestaw trzeba było zmierzyć i zważyć
Zatrzymany zestaw składał się z ciągnika siodłowego oraz pięcioosiowej naczepy niskopodwoziowej. Bułgarski przedsiębiorca przewoził nowo zakupiony samochód ciężarowy z Polski do Bułgarii. Był to — dokładnie rzecz ujmując — międzynarodowy transport drogowy ładunku niepodzielnego.
Inspektorzy WITD, podejrzewając przekroczenie dopuszczalnych wymiarów pojazdu, skierowali zestaw na stanowisko do ważenia. Pomiar długości wykazał 16,94 m, a analiza masy i nacisków osi potwierdziła, że pojazd spełnia kryteria nienormatywnego, wymagającego zezwolenia kategorii II.
Kierowca nie posiadał odpowiedniego dokumentu, co skutkowało wszczęciem postępowania administracyjnego wobec przewoźnika. Za to naruszenie grozi kara w wysokości 5 tys. zł.
Transport z Bułgarii był nie tylko nienormatywny
Podczas kontroli urządzenia rejestrującego inspektorzy stwierdzili, że w pojeździe zamontowany był tachograf cyfrowy pierwszej generacji, aktywowany w maju 2017 r. Zgodnie z unijnym Pakietem Mobilności, od 1 stycznia 2025 r. wszystkie pojazdy wykonujące międzynarodowe przewozy poza krajem rejestracji muszą być wyposażone w inteligentny tachograf drugiej generacji. Brak wymiany tachografu uznawany jest za poważne naruszenie, za które przewoźnikowi grozi kara administracyjna w wysokości 10 tys. zł, a zarządzającemu transportem w firmie — 2 tys. zł.
Dodatkowo kierowca przekroczył maksymalny czas prowadzenia pojazdu bez wymaganej przerwy o 3 godziny i 41 minut oraz skrócił dzienny okres odpoczynku o 2 godziny i 21 minut.
Ze względu na brak stałego miejsca zamieszkania lub siedziby przewoźnika w Polsce, kierowca został zobowiązany do wpłacenia kaucji w wysokości 19 tys. zł, odpowiadającej sumie przewidywanych kar. Obecnie wobec przewoźnika oraz osoby zarządzającej transportem w przedsiębiorstwie prowadzone są postępowania administracyjne.