Światła awaryjne stały się dla kierowców narzędziem do wszystkiego: podziękowań, przeprosin, a czasem także prób zalegalizowania postoju w miejscu, gdzie zatrzymywać się nie powinno. To wygodne, więc chętnie z tego korzystamy. Chciałbym jednak, żeby równie powszechne było używanie kierunkowskazów. Tymczasem wielu kierowców zachowuje się tak, jakby ich samochody w ogóle nie były w nie wyposażone, przez co w codziennym ruchu miejskim nieraz mam wrażenie, że jestem celowo wprowadzany w błąd. I kierowcy nie widzą w tym niczego złego, ba! Czasem nawet nie rozumieją, dlaczego inny kierowca może mieć pretensje.
Dlaczego kierowcy nie używają kierunkowskazów odpowiednio wcześnie?
Często sam przekonuję się, jak potrafi to irytować. Dojeżdżałem do świateł na jezdni z trzema pasami: prawym tylko do skrętu w prawo, środkowym do jazdy na wprost i lewym przeznaczonym zarówno do jazdy prosto, jak i skrętu w lewo. Chciałem jechać prosto, ale środkowy pas był całkowicie zapchany. Na lewym stał zaledwie jeden samochód. Ponieważ nie miał włączonego kierunkowskazu, uznałem, że pojedzie na wprost, więc ustawiłem się za nim. Kiedy sygnalizacja zmieniła się na zieloną, kierowca nagle uruchomił lewy kierunkowskaz i skręcił. Zostałem zablokowany, a mój plan ominięcia kolejki błyskawicznie spalił na panewce.
Można powiedzieć, że niepotrzebnie kombinujemy i zamiast próbować zyskać kilka miejsc, powinniśmy po prostu stanąć na końcu kolejki. Problem w tym, że gdyby kierowca przede mną odpowiednio wcześnie włączył kierunkowskaz, od razu wiedziałbym, jakie ma zamiary. Owszem, bywa, że decyzja o skręcie zapada w ostatniej chwili albo nawigacja niespodziewanie zmienia trasę. Nie przeczę, takie przypadki się zdarzają. Tyle że podobne sytuacje obserwuję na tyle często, że trudno uznać je za zbieg okoliczności. Najczęściej wygląda to raczej na zwykłe niedbalstwo i lenistwo.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
- Przeczytaj także: Jak używać kierunkowskazu na pierwszeństwie łamanym? Tutaj błąd popełniają miliony kierowców
Jak brak sygnalizowania skrętu wpływa na korki i płynność ruchu?
W ten sposób sami sobie tworzymy korki i działamy na nerwy. Kierowcy doskonale wiedzą, że ten przed nim może w każdej chwili włączyć kierunkowskaz, dlatego nie korzystają ze wszystkich pasów. W dodatku jak już ktoś się odważy tak zrobić i zostanie "oszukany", próbuje wjechać na pas obok, by ominąć auto skręcające, przez co powoduje zatrzymanie kolumny aut. I spirala złości oraz korków się nakręca. Naprawdę w porannym szczycie musimy to sobie robić? A może jest to sposób na szybkie rozbudzenie?
Czy my nie wiemy, po co są kierunkowskazy?
Opisana przeze mnie sytuacja zdarza się wyjątkowo często, ale to tylko jeden z wielu przykładów. Weźmy kierowcę, który rozgląda się za miejscem parkingowym i z tego powodu jedzie wyraźnie wolniej niż reszta ruchu. Osoby jadące za nim nie mają pojęcia, co jest przyczyną takiego tempa, bo nie zostały wcześniej poinformowane o jego zamiarach. Kierunkowskaz pojawia się dopiero w chwili, gdy wolne miejsce zostaje znalezione i samochód zaczyna manewr parkowania. Gdyby sygnał został włączony wcześniej, inni kierowcy mogliby odpowiednio zareagować, choćby bezpiecznie wyprzedzić pojazd, który od dłuższego czasu porusza się bardzo wolno.
Podobnie wygląda sytuacja podczas skręcania w boczną ulicę. To zjawisko występuje nieco rzadziej, ale nadal można je obserwować na drogach. Kierowca zaczyna hamować, zwalnia ruch za sobą, a kierunkowskaz włącza dopiero wtedy, gdy niemal wykonuje już manewr. Tymczasem wystarczyłoby zasygnalizować zamiar skrętu jeszcze przed rozpoczęciem hamowania. Dzięki temu pozostali uczestnicy ruchu od razu wiedzieliby, czego się spodziewać. Bez takiej informacji pozostaje jedynie zgadywanie, co za chwilę zrobi kierowca jadący przed nami.
kryzhov / Shutterstock
Wystarczy ruszyć tę manetką w górę lub w dół i już wszyscy wiedzą, jakie mamy zamiary
- Przeczytaj także: Moja ciotka skręcała w prawo na zielonym. Kierowca busa zignorował S-3 i... stłuczka
Prawidłowe używanie kierunkowskazu to po prostu kultura
Chodzi tu o płynność ruchu i lepszą komunikację między kierowcami. Kierunkowskaz pozwala osiągnąć oba te cele, pod warunkiem że korzystamy z niego we właściwy sposób. Traktujmy go więc nie tylko jako obowiązkowy element wyposażenia samochodu, ale również wyraz szacunku dla innych uczestników ruchu. Nauczyliśmy się już jeździć bezpieczniej i bardziej przewidywalnie niż jeszcze kilkanaście lat temu. Teraz pora dopracować kolejne szczegóły. Bo im lepiej informujemy innych o swoich zamiarach, tym rzadziej sami będziemy zaskoczeni zachowaniem kierowcy jadącego przed nami.