Wpadka związana z odcinkowym pomiarem prędkości na autostradzie A6 w okolicach Szczecina okazała się impulsem do prześwietlenia dokumentacji fotoradarów działających w całym kraju. Efekty analizy mogą budzić zdziwienie, bo okazało się, że ponad sto urządzeń miało w swojej historii przerwy w ważności świadectw legalizacji.
Dlaczego awaria odcinkowego pomiaru prędkości na A6 wywołała tyle emocji?
O sprawie zrobiło się głośno na początku maja, gdy wyszło na jaw, że odcinkowy pomiar prędkości na autostradzie A6 działał nieprawidłowo. Problem wynikał z błędnej konfiguracji wprowadzonej podczas procesu legalizacji. W praktyce oznaczało to, że system nieprawidłowo obliczał średnią prędkość przejazdu, więc kierowcy, którzy poruszali się zgodnie z obowiązującymi limitami, mogli otrzymywać wezwania sugerujące przekroczenie dozwolonej prędkości.
Po wykryciu nieprawidłowości Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) zdecydowało o umorzeniu wszystkich postępowań prowadzonych w związku z pomiarami wykonanymi między 29 kwietnia a 4 maja. Jednocześnie podkreślono, że żaden kierowca nie został ukarany mandatem na podstawie błędnych danych. Pozostało jednak pytanie, czy inne urządzenia są dobrze skonfigurowane i działają prawidłowo?
Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym
Fotoradar w Zegrzu
Ile fotoradarów w Polsce miało problemy z ciągłością legalizacji?
Jak czytamy na Money.pl, serwis Nomando.pl sprawdził, jak wygląda sytuacja z innymi miejscami pomiaru prędkości. W ramach analizy wykorzystano dane pochodzące m.in. z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, Ministerstwa Finansów, Ministerstwa Sprawiedliwości, Komendy Głównej Policji oraz Ministerstwa Cyfryzacji.
Prześwietlono dokumentację aż 701 fotoradarów funkcjonujących na polskich drogach. Wyniki pokazały, że 107 urządzeń miało odnotowane przerwy w ciągłości świadectw legalizacji. Łącznie wykryto 117 takich przypadków, które trwały w sumie ponad 2200 dni. Co więcej, w dniu prowadzenia badania 27 urządzeń nie posiadało aktualnego świadectwa legalizacji.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
- Przeczytaj także: Kierowcy coraz mocniej kontrolowani. Nie wszyscy dostają mandaty
Czy każda przerwa w legalizacji oznacza nieprawidłowe działanie fotoradaru?
Nie jest jednak tak, że fotoradary na polskich drogach działają bez aktualnych dopuszczeń. Autorzy raportu podkreślają, że sama informacja o przerwie w ciągłości świadectwa nie musi oznaczać, iż urządzenie faktycznie pozostawało bez ważnej legalizacji, a bardziej wskazuje na opóźnienia proceduralne. Innymi słowy, dokument mógł już istnieć, ale nie został jeszcze uwzględniony w publicznie dostępnych rejestrach.
To tym bardziej prawdopodobne, że z danych wynika, że mediana długości przerwy wynosiła zaledwie trzy dni. Jednocześnie raport wskazuje również na przypadki znacznie bardziej niepokojące. W siedmiu sytuacjach przerwy przekraczały 120 dni, a więc trwały ponad cztery miesiące.
Który model fotoradaru najczęściej pojawiał się w analizie?
Z raportu wynika, że aż 85 spośród 117 stwierdzonych przerw dotyczyło fotoradarów MultaRadar CD, czyli najczęściej pojawiającego się urządzenia na polskich drogach. Nie oznacza to automatycznie wadliwości samego sprzętu, jednak tak wyraźna nadreprezentacja jednego modelu z pewnością zasługuje na dokładniejszą analizę. Z drugiej strony, duża liczba wykorzystywanych egzemplarzy może częściowo tłumaczyć skalę zjawiska.
CANARD
Fotoradar Multaradar CD
- Przeczytaj także: Jeśli policjant zaprasza na film do radiowozu, koniecznie się zgódź. Na to zwróć uwagę
Co wyniki analizy oznaczają dla kierowców?
Dla przeciętnego kierowcy najważniejsza wiadomość jest taka, że pojedyncze błędy lub luki w dokumentacji nie oznaczają automatycznie nieważności wszystkich pomiarów wykonywanych przez fotoradary, zatem szansy na odwołanie się od mandatu raczej nie będzie. Jednocześnie ujawnione dane pokazują, jak istotna jest regularna kontrola zarówno samych urządzeń, jak i procedur administracyjnych związanych z ich funkcjonowaniem.