Logo

Wjazd do centrum z opłatą czy wcale?

Dodaj w Google
W powszechnym mniemaniu to, co grozi kierowcom w miastach, to zakaz wjazdu do centrów miast. Nic bardziej błędnego – projekt ustawy nie wspomina słowem o „centrach”. Mamy za to „strefy czystego transportu” ustanawiane na obszarach zwartej zabudowy mieszkaniowej z koncentracją budynków użyteczności publicznej.
A co to jest budynek użyteczności publicznej? To szerokie określenie obejmujące: urzędy, teatry, kina, muzea, restauracje, biura, itp. By zobrazować sytuację, można powiedzieć, że stolica mogłaby się składać z wielu stref czystego transportu, zaś darmowa jazda (czy w ogóle jazda) po mieście autem spalinowym byłaby możliwa tylko pomiędzy strefami. A np. do warszawskiego zagłębia biurowego, tzw. Mordoru na Służewcu, można by dojechać jedynie autem na prąd albo komunikacją publiczną.
Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google
Wstępnie rząd, by promować samochody niskoemisyjne, wymyślił, że do stref mogłyby swobodnie wjeżdżać jedynie auta elektryczne, napędzane wodorem i na gaz ziemny (nie mylić z LPG). Reszta mogłaby wjechać za opłatą, jednak nie wyższą niż 30 zł dziennie. Licząc tylko dni robocze to „zaledwie” 600 zł na miesiąc, a rząd łaskawie przewidział możliwość sprzedawania wjazdów do stref w abonamencie, czyli taniej. Gdyby ktoś się pomylił i wjechał bez opłaty, dostałby 500 zł kary.
Ma się rozumieć, przewidziano wyłączenia: dotyczyć mają one mieszkańców stref (logiczne jednak jest, że będąc mieszkańcem, wjedziemy gratis tylko do swojej strefy, do sąsiedniej już nie), a także wszelkich pojazdów rządowych i urzędowych, m.in. policji, ITD, ABW, SKW, SWW, CBA, BOR, SW, Krajowej Administracji Skarbowej, zarządów dróg, służb ratowniczych i pożarniczych, aut Kancelarii Premiera. Wiadomo: ten, kto ustanawia zakaz, tego ów zakaz czy opłata nie dotyczy, to chyba oczywiste.
Na przedostatniej prostej przyjęto jednak poprawkę posła Kukiz '15 wykreślającą punkty o opłatach za wjazd do stref – jak należy się domyślać – dla dobra nas, kierowców. Tyle, że wykreślenie tych artykułów w praktyce oznacza jedynie zastąpienie płatnego wjazdu do stref całkowitym zakazem wjazdu do stref. Autor poprawki kwitnie z dumy, bo nie rozumie sytuacji.
Jest jednak nadzieja: nie jest wcale trudno zostać strażakiem-ochotnikiem. By ominąć zakaz, będziemy jeździć do pracy w kasku i z toporkiem, za to w aucie – jak należy – z silnikiem spalinowym. Nie ma bowiem takiej głupoty, której nie da się obejść.

Naszym zdaniem

Ustawę uchwali rząd, a samorządy wykorzystają – jakoś tym razem nie mam wątpliwości. Tyle, że to nie pomoże na smog, bo ten pojawia się (przypadkiem?) głównie w chłodniejsze dni, gdy ludzie zaczynają ogrzewać domy.
Autor Maciej Brzeziński
Pasjonat technologii, prywatnie także zapalony kolarz
Pokaż listę wszystkich publikacji

To jest materiałPremium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytajsłuchajskracaj

Dołącz do premium
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!