Dzieło zegarmistrzostwa powstało we współpracy z włoską manufakturą Panerai. Jest to dość spory, 47-milimetrowy model typu "skeleton", czyli z widocznym automatycznym mechanizmem. To małe dzieło sztuki składa się z 341 części i zamknięte zostało w obudowie z węglowego materiału o nazwie Carbotech. Zegarek ozdobiony jest logo Brabusa m.in. na tarczy, bocznej osłonie, a nawet na pasku. Black Ops Edition cechuje się również wodoodpornością sięgającą 300 metrów. Czy to wystarczy, żeby skłonić klientów do wyłożenia 40 tys. funtów? Chyba tak, bo liczy się prestiż, a nie "dane techniczne". Od pokazywania czasu jest przecież telefon...

Panerai Submersible S Brabus Black Ops Edition Foto: Brabus / Auto Świat
Panerai Submersible S Brabus Black Ops Edition

Zegarek Brabusa to seria limitowana

Powstanie jedynie 100 sztuk, o których Brabus rozpisuje się, że są kwintesencją połączenia marynistycznego stylu Brabus Marine i klasycznego designu Panerai Submersible. Czy to faktycznie wystarczające uzasadnienie, żeby zapłacić 200 tys. zł za zegarek? Pamiętajmy, że ta oferta kierowana jest do bardzo specyficznego klienta. To symbol statusu oraz bardzo często po prostu inwestycja. Czy uda się sprzedać wszystkie egzemplarze? W tym celu należy śledzić stronę Panerai. Póki co produkt jest w ofercie.

Panerai Submersible S Brabus Black Ops Edition Foto: Brabus / Auto Świat
Panerai Submersible S Brabus Black Ops Edition

Tych, którzy chcieliby zobaczyć na swoim nadgarstku jeszcze droższy zegarek, zapraszamy do zapoznania się z naszym materiałem o czasomierzach sygnowanych logo Bugatti. Ich ceny zwalają z nóg.