Końcówkę zeszłego, oraz początek obecnego sezonu, spędziłem testując skutery. Mniejsze, większe i te całkiem spore. I nie odkryję chyba Ameryki jeśli powiem, że jest to bezsprzecznie najlepszy środek lokomocji na zatłoczone miasto, a nawet na kilkudziesięciokilometrowe, codzienne dojazdy do pracy. Na większe zakupy również się nada. Pomyślmy, automatyczna skrzynia biegów, często ogromny schowek pod kanapą, dobra osłona przed wiatrem i deszczem oraz chłodem. Ale oczywiście nie każdy skuter można nazwać uniwersalnym, więc podobnie jak w każdej dziedzinie – również w klasyfikacji skuterów nastąpiła pewna – nazwijmy to – specjalizacja. No ale czy wśród skuterów można wyróżnić segment, który będzie najbardziej uniwersalny? 125 cm³ na miasto jest idealne, ale dojazd miejsca pracy oddalonego o 40 km, to już wyzwanie. Coś większego? Może 400 cm³? Szczerze powiem, że lubię tę pojemność, ale najczęściej silnik zamknięty jest w budzie porównywalnej do opasłej pięćsetki, czy sześćsetki, które do miasta nadają się tylko nieco lepiej niż Goldwing. Do mastodontów o pojemności 800 cm³ (sic!) ciężko nawet się odnieść. Jest jednak pojemność, którą można uznać za uniwersalną. Pojemność, która gwarantuje odpowiednią moc i moment, aby bez problemu poruszać się prędkościami autostradowymi oraz żwawo latać w korku. Pojemność, która często zamknięta jest w nadwoziu stanowiącemu idealny kompromis pomiędzy rozmiarem a funkcjonalnością. Pojemność, która nadal gwarantuje spalanie i eksploatację na poziomie skutera. Pojemność 300 cm³. Jaki zatem mamy wybór w tym segmencie, jeśli postanowimy kupić sprzęt nowy i z gwarancją?