Logo

Suzuki GSR: pogromca miasta

Szewczyk Łukasz
Szewczyk Łukasz
Suzuki GSR wyróżnia się z tłumu. Finezyjne mocowania tylnych podnóżków, zintegrowane kierunkowskazy, stacyjka na zbiorniku paliwa, tylny wahacz z poprzecznym żebrem i grzmiące spod kanapy wydechy budzą zainteresowanie. GSR wygląda bardzo podobnie do swojego większego brata - Suzuki B-Kinga. Na usta ciśnie się pytanie, czy jest równie brutalny, co maszyna napędzana silnikiem o mocy 184 KM?
Nie jest. GSR to lekka, zwinna i posłuszna kierowcy maszyna. Dzięki wyprostowanej pozycji za kierownicą jazda nie męczy. Kompaktowe rozmiary motocykla sprawiają, że także manewrowanie nim nie przysparza problemów. Sprawy mają się gorzej, gdy posiadacz GSR-a jest zmuszony do zatrzymania się. Elementy układu wydechowego poprowadzono pod kanapą. W rezultacie podczas postoju siedzenie potrafi mocno się nagrzać. Lekko basowy pomruk wydechu jest przyjemny dla ucha, jednak na wysokich obrotach niektórym może brakować bardziej donośnego dźwięku.
Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google
Czterocylindrowy silnik modelu GSR powstał przez zmodyfikowanie serca sportowego Suzuki GSX-R 600. Inżynierom Suzuki udało się opracować motor o bardzo korzystnej charakterystyce. Na niskich obrotach GSR ma wystarczająco pary, by żwawo wyrywać z miejsca i nie szarpać łańcuchem przy 50 km/h na szóstym biegu. Silnik nie straszy także nagłymi przyrostami mocy.
Do 5000 obr./min. jednostka napędowa pozostaje na tyle łagodna, że GSR-a można traktować jako alternatywę dla większych skuterów. Emocje rosną wraz ze wzrostem obrotów. Przy 8000 obr./min. GSR pokazuje pazury, a powyżej 10 000 obr./min. nie wypada blado nawet w konfrontacji z GSX-R 600. Na przyśpieszenie od 0 do 100 km/h produkt Suzuki potrzebuje 3,6 sekundy. Kto zrezygnuje z częstego sprawdzania dynamiki, będzie mógł cieszyć się spalaniem 4,5 l/100 km oraz zasięgiem przekraczającym 300 kilometrów.
W parze z możliwościami silnika idą ostre hamulce. Siłę wytracania prędkości można łatwo dozować, a dzięki systemowi ABS motocykl pozostaje stabilny nawet podczas awaryjnego hamowania. Japońscy inżynierowie optymalnie zestroili także zawieszenie - jest na tyle sztywne, by umożliwić bezpieczne wykorzystanie potencjału silnika, a jednocześnie wciąż przyzwoicie pochłania nierówności.
Suzuki GSR najlepiej sprawdza się podczas jazdy po mieście. W trasie wyprostowana pozycja w połączeniu z brakiem owiewki oznacza konieczność stawienia czoła intensywnemu pędowi powietrza. Zainteresowani maszyną będą musieli pogodzić się także z brakiem schowka oraz przeciętną jakością powłoki lakierniczej - w testowanej maszynie po przebiegu kilkunastu tysięcy kilometrów wykazywała już pierwsze oznaki zmęczenia.
O przyjaźń z Suzuki GSR nie trudno. Sprzęt ma wiele zalet, a jazda nim dostarcza dużej przyjemności. Fabrycznie nowy motocykl kosztuje 30 tysięcy złotych. Używane egzemplarze można kupić nawet o połowę taniej. W ich przypadku należy zwrócić uwagę na stan ramy. Odlewany z aluminium element potrafi pęknąć podczas kolizji, a nieuczciwi sprzedawcy podejmują próby jego naprawy.
Data utworzenia:
Autor Szewczyk Łukasz
Szewczyk Łukasz
Powiązane tematy:MotocykleTesty

To jest materiałPremium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytajsłuchajskracaj

Dołącz do premium
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!