Auto z Anglii na polskich drogach. Przekładamy kierownicę w prawej strony na lewą

Podziel się
X-TYPE
Wyposażenie: Skórzana tapicerka, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ABS, Układ ESP, ...
G35
Wyposażenie: Skórzana tapicerka, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ABS, Układ ESP, Serwisowany, ...
QX56
Wyposażenie: Skórzana tapicerka, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ABS, Układ ESP, Serwisowany, ...
ELEMENT
Wyposażenie: Skórzana tapicerka, Szyberdach, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, ABS, Układ ...
Sonda
kanał RSS

Trzy problemy nurtują najczęściej czytelników pytających o możliwość przebudowania auta przystosowanego fabrycznie do ruchu lewostronnego tak, by można było zarejestrować je i używać w Polsce.

Trzy problemy nurtują najczęściej czytelników pytających o możliwość przebudowania auta przystosowanego fabrycznie do ruchu lewostronnego tak, by można było zarejestrować je i używać w Polsce.

 

  • Czy jest to możliwe?

  • Czy to bezpieczne?
  • REKLAMY GOOGLE

  • Czy jest to opłacalne?


Jeśli chodzi o możliwości, to sprawa jest prosta:  tak, jest to możliwe, a w przypadku wielu aut nawet niespecjalnie trudne.

Prosta jest również odpowiedź na pytania związane z bezpieczeństwem. Otóż choć zakres prac związanych z przebudową „anglika” jest dość znaczny, to nie ma żadnego powodu do obaw. Przebudowa ściany grodziowej to dużo mniejsza ingerencja w konstrukcję nadwozia niż na przykład wymiana przednich podłużnic po wypadku. Podobnie przebudowa układu kierowniczego nie niesie ze sobą żadnych zagrożeń większych niż naprawa tego układu. 



Uwaga: tak jak podczas wszystkich pracach przy samochodzie obowiązuje zdrowy rozsądek. Przebudowa „anglika” nie jest zadaniem dla mechaników amatorów!



Najtrudniej odpowiedzieć na pytanie dotyczące opłacalności, bowiem jednoznacznej recepty po prostu nie ma. Wszystko zależy od tego, o jakie auto chodzi i w jakim stanie się ono znajduje. Koszty przebudowy i rejestracji mogą zamknąć się sumą kilku tysięcy złotych, ale są też i auta (np. z cyfrową instalacją elektryczną), których nie da się przerobić za 20 tys. zł. Pytani przez nas fachowcy zajmujący się przeróbką „anglików” potwierdzili, że w wypadku większości popularnych aut operacja jest nadal opłacalna. Na aucie kosztującym w Polsce 50-60 tys. zł zaoszczędzić można co najmniej kilkanaście tysięcy złotych (wliczając koszty administracyjne). Jest więc o co walczyć, a tym bardziej przebudową mogą być zainteresowane osoby, które zamierzają wrócić z Wysp do kraju i chcą po prostu przywieźć używane tam auto. By jednak nie przechytrzyć, trzeba zawsze starannie rozpoznać możliwości i koszty.



Uwaga: koszty przebudowy mogą być zupełnie inne nawet w przypadku tego samego modelu, ale z innym silnikiem czy wyposażeniem.



Bardzo ważną sprawą jest wybór firmy, która przebuduje auto. W redakcji słyszeliśmy już o nitowaniu (!) ściany grodziowej, a także o klimatyzacji, która miała odpływ wody do… wnętrza kabiny. Najlepiej skorzystać z oferty warsztatu, o którego kompetencjach przekonali się już krewni czy znajomi.



Miny i pułapki, czyli co wymaga przeróbek


  • Prace blacharskie i lakiernicze to niezbędny element procesu przebudowy samochodu, w większości aut trzeba bowiem modyfikować ścianę grodziową (oddzielającą komorę silnika od kabiny). Wszelkie złącza blach muszą być wykonane i zabezpieczone podobnie do fabrycznych.

  • Boczki drzwi niemal zawsze trzeba wymienić, a dość często zdarza się, że modyfikować trzeba również konstrukcję samych drzwi. Powód jest prosty – drzwi kierowcy nie są takie same jak pasażera. W tych pierwszych często znajdują się przyciski sterujące szybami w innych oknach i lusterkami, sterownik zamka centralnego itd. Różne są także elementy zamka centralnego (w drzwiach kierowcy może być np. tzw. siłownik matka), a niekiedy też lusterka.

  • Dźwignia hamulca ręcznego nie zawsze umieszczona jest centralnie na tunelu. Jeśli przysunięta była do fotela kierowcy, trzeba ją przenieść w lewo. Oczywiście – jeśli ktoś machnie na to ręką, to może jeździć z dźwignią znajdującą się bliżej siedzenia pasażera. Jednak pozostawienie jej w tym miejscu świadczy o tym, że przeróbki auta nie wykonywali profesjonaliści. Oczywiście, przeniesienie dźwigni wymaga też zmiany obudowy tunelu centralnego.

  • Tylko nieliczne auta z Wielkiej Brytanii mają prędkościomierze z podwójną skalą. Doraźnie niezłym sposobem wybrnięcia z sytuacji jest naklejenie taniej tarczki tuningowej skalowanej w km/h. To tylko rozwiązanie tymczasowe, bowiem drogomierz będzie pokazywał dane w milach.

  • Wycieraczki w samochodach z Wysp ustawione są odwrotnie niż w tych z kontynentu. Potrzebny jest nie tylko nowy, kompletny mechanizm (często z silnikiem) – przeróbki wymaga także pas podokienny, bowiem otwory na osie wycieraczek znajdują się w zupełnie innych miejscach.

  • Na ścianie grodziowej (również na pasie podokiennym) nabity jest często numer VIN. Przy przeróbkach ściany grodziowej musi on pozostać nienaruszony, a co więcej – nie może sprawiać wrażenia, że został przespawany z innego pojazdu, bo auto będzie traktowane jako „przeszczep”.

  • Pod maską nowoczesnych aut jest zazwyczaj bardzo ciasno, więc kiedy pompa hamulcowa i serwomechanizm muszą powędrować na lewą stronę, często okazuje się, że przekładać trzeba skrzynkę bezpieczników i komputer, a zatem i całe wiązki elektryczne.


Skala trudności bywa bardzo różna

Koszty przebudowy „anglika” zależą od ceny części, które trzeba będzie kupić, oraz od wymaganego nakładu pracy. W zależności od samochodu bywa z tym bardzo różnie. Są auta jakby stworzone do przeróbki – np. ściana grodziowa jest prawie gotowa do montażu elementów w układzie stosowanym w pojazdach z kierownicą po lewej stronie, a układ wentylacyjno-klimatyzacyjny pasuje do kontynentalnej deski – ale są też i takie, w których trzeba całkowicie przebudować przednią część samochodu, wymieniając prawie wszystko oprócz silnika i skrzyni biegów. Przed zakupem „anglika” trzeba koniecznie zorientować się, czy przebudowa danego auta będzie opłacalna.



Lepiej nie być zbyt chytrym


  1. Nigdy nie napalaj się na przebudowę auta z kierownicą po prawej stronie tylko dlatego, że ładnie wygląda i ma korzystną cenę. Może tanie jest właśnie dlatego, że przeróbka jest nieopłacalna! Zanim zaczniesz jakiekolwiek rozmowy o kupnie takiego samochodu, starannie rozpoznaj, jakie będą koszty dostosowania go do ruchu prawostronnego.

  2. Nie licz na to, że przebudowa samochodu potrwa kilka dni i można ją będzie wykonać za tydzień. Kolejki w solidnych, sprawdzonych firmach są długie – czas oczekiwania wynosi nawet kilka miesięcy.

  3. Nie próbuj samodzielnie gromadzić części koniecznych do przebudowy. Jeśli nie jesteś fachowcem, to najprawdopodobniej sprzedadzą ci wiele niepotrzebnych podzespołów, a i tak zabraknie tych najtrudniejszych do zdobycia. Najlepiej, jeśli części załatwia firma, która będzie przerabiać auto – ich koszt należy ustalić przed rozpoczęciem prac.

  4. Jeśli to możliwe, wykonanie przeglądu i rejestracji w kraju pozostawmy firmie wykonującej przebudowę. Załatwią to bez problemu, a my zaoszczędzimy mnóstwo czasu. A do wydziału komunikacji pójdziemy już z polskim dowodem i kartą pojazdu.

  5. Przed rozpoczęciem prac spisz umowę z firmą, która będzie prowadzić prace. Solidne firmy idą na to chętnie, bo większość trafiła już na klientów, którzy nagle się wycofali, pozostawiając „rozgrzebany” samochód. Z tych samych powodów nie dziw się, że warsztat będzie żądał zaliczki na niezbędne części.


Jest tak, jak zarządzi starosta

Chcieliśmy podać prostą instrukcję rejestrowania auta po przebudowie, ale jest to po prostu niemożliwe. Można powiedzieć, że co powiat, to inne przepisy. W najłagodniejszej wersji po przeróbce jedziemy autem do Okręgowej Stacji Kontroli Pojazdów, wykonujemy (z pomyślnym wynikiem) pierwsze badanie techniczne pojazdu sprowadzonego z zagranicy, a następnie udajemy się do wydziału komunikacji, który samochód rejestruje.



Niektórzy diagności, gdy zauważą, że mają do czynienia z byłym „anglikiem”, żądają przedstawienia opinii rzeczoznawcy, że przebudowa pojazdu wykonana została „zgodnie z obowiązującym stanem wiedzy i techniki oraz Prawem o ruchu drogowym”. To dokument stosunkowo łatwy do uzyskania, jeśli tylko auto przerobiono solidnie, a koszty całej operacji wzrosną wtedy jedynie o kilkaset złotych.

Gorzej, kiedy diagnosta żąda świadectwa homologacji na przebudowane auto i nie trafia do niego argument, że  nie trzeba go przedstawiać przy imporcie jednego pojazdu. Wtedy pozostaje postarać się o takowe (możliwe do uzyskania np. w Fordzie, Oplu

i Volkswagenie, ale już np. Renault takich dokumentów nie wydaje) albo poszukać innej stacji diagnostycznej…



Gdy wykonamy przegląd, musimy zarejestrować auto w wydziale komunikacji. Bywa z tym różnie, często zdarza się np., że wymaga on wymienionych wyżej dokumentów, choć diagnosta potwierdził już, że stan techniczny auta jest właściwy. Wydziały komunikacji potrafią też żądać faktury na użyte do przebudowy części związane z bezpieczeństwem jazdy oraz faktury (rachunku) z warsztatu zajmującego się przebudową (tak jak w przypadku usuwania „kratki” z „ciężarówki”).

Dodaj komentarz

Komentarze