• Wyjeżdżając samochodem za granicę oprócz dowodu osobistego (lub paszportu) trzeba zabrać ze sobą prawo jazdy i dowód rejestracyjny
  • Chociaż w niektórych krajach nie musimy mieć "zielonej karty", to warto ją zabrać (w przeważającej większości towarzystw jest bezpłatna) na wypadek ewentualnej kolizji
  • Przed rozpoczęciem podróży upewnijmy się, czy nie zmieniły się zasady wjazdu do państwa, do którego się udajemy i krajów, przez które będziemy przejeżdżali

Szeroko zakrojona cyfryzacja w Polsce z jednej strony jest bardzo wygodna, bo istotnie ułatwia życie wielu obywatelom, ale w specyficznych sytuacjach może okazać się dużym problemem. Bardzo szybko przyzwyczailiśmy się do tego, że wychodząc z domu, czy nawet wyjeżdżając samochodem, nie musimy zabierać ze sobą żadnych dokumentów. W przypadku kontroli policjanci mają możliwość sprawdzenia wszelkich danych w systemach policyjnych, bazie danych CEPIK, czy wreszcie łącząc się z bazą Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego (UFG), w efekcie czego nie ryzykujemy mandatem ani możliwością zatrzymania naszego pojazdu do czasu wyjaśnienia sprawy. Ale ta sytuacja dotyczy wyłącznie Polski.

Podczas kontroli w innym kraju tamtejsi policjanci i inne służby nie mają wglądu do naszych systemów. A to oznacza, że nie będą w stanie zweryfikować danych nas i naszych pasażerów, ani pojazdu, którym się przemieszczamy. Dlatego jedynym rozwiązaniem, które pozwala myśleć o spokojnej podróży i jednocześnie ograniczyć niepotrzebne wydatki, jest zabranie ze sobą wszystkich niezbędnych dokumentów. Należą do nich:

  • prawo jazdy (musi mieć je każdy z kierowców, który ma zamiar prowadzić auto za granicą);
  • dokument tożsamości (dowód osobisty lub paszport);
  • dowód rejestracyjny pojazdu;
  • potwierdzenie wykupienia polisy OC (tzw. zielona karta wszędzie tam, gdzie jest ona wymagana).

Ważną kwestią jest zweryfikowanie przed rozpoczęciem podróży, czy nie zmieniły się zasady związane z wjazdem do danego państwa.

Dalsza część tekstu pod materiałem wideo

Jedziemy za granicę — gdzie wystarczy dowód osobisty?

Obecnie wyjazd do wielu krajów jest znacznie prostszy niż kiedyś, bo do przekroczenia granicy wystarczy nasz dowód osobisty. Bez paszportu pojedziemy do ponad 40 państw, m.in. wszystkich krajów Unii Europejskiej, które podpisały układ Schengen i zniosły kontrolę na granicach wewnętrznych państw Strefy Schengen. Wraz z wystąpieniem Wielkiej Brytanii z UE trzeba pamiętać, że dokumentem uprawniającym do wjazdu jest teraz wyłącznie paszport, chociaż nie ma potrzeby posiadania wizy. Z kolei w celach turystycznych, na maksymalnie 90 dni, możemy teraz pojechać również do Turcji.

Z dowodem osobistym wjedziemy m.in. do następujących państw: Albania, Andora, Austria, Belgia, Bośnia i Hercegowina, Bułgaria, Chorwacja, Cypr, Czarnogóra, Czechy, Dania, Estonia, Finlandia, Francja, Gibraltar, Grecja, Gruzja, Hiszpania, Holandia, Irlandia, Islandia, Kosowo (dowód osobisty biometryczny), Liechtenstein, Litwa, Luksemburg, Łotwa, Macedonia Północna, Malta, Mołdawia, Monako, Niemcy, Norwegia, Portugalia, Rumunia, San Marino, Serbia, Słowacja, Słowenia, Szwajcaria, Szwecja, Watykan, Węgry, Włochy, Turcja. W większości przypadków obywatele Polski nie muszą mieć wizy, przy czym w niektórych państwach wiza nie jest wymagana w przypadku pobytu do 90 dni w okresie 180 dni (np. Bośnia i Hercegowina).

Biała "zielona karta" wciąż niezbędna w wielu krajach

Podczas wyjazdu zagranicznego jedyną możliwością potwierdzenia zawarcia umowy ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej (OC) jest posiadanie tzw. zielonej karty. Faktycznie jeszcze do niedawna wydawany na zielonym formularzu (stąd nazwa), dokument ten teraz ma postać wydruku na białej kartce. Ta pozornie niewielka i nieistotna zmiana w rzeczywistości jest dużym ułatwieniem dla właścicieli aut, bo pozwala wydrukować "zieloną kartę" z załącznika przesyłanego w wiadomości e-mail. Wcześniej, aby otrzymać dokument, trzeba było pofatygować się do punktu obsługującego towarzystwo ubezpieczeniowe, w którym mamy wykupione ubezpieczenie OC.

Dobrą wiadomością jest to, że w wielu towarzystwach ubezpieczeniowych "zielona karta" wydawana jest bezpłatnie do już wykupionego ubezpieczenia OC. Jednym z wyjątków jest TUiR "Warta" — tutaj chęć otrzymania dokumentu wiąże się z koniecznością zapłacenia od 10 zł (dokument na okres 30 dni) do 20 zł ("zielona karta" ważna przez rok). Co ciekawe, w towarzystwie HDI, które de facto jest częścią grupy Warta, jeszcze w 2023 r. dokument ten wystawiany był bezpłatnie. Teraz zasady są takie same jak w Warcie, co oznacza konieczność płacenia za "zieloną kartę".

Alternatywą dla ww. polisy, np. w sytuacji, gdy zapomnimy poprosić ubezpieczyciela o wystawienie dokumentu, jest tzw. ubezpieczenie graniczne, które wykupujemy przy wjeździe do danego państwa. Trzeba jednak pamiętać, że jego koszt może wielokrotnie przewyższyć nawet roczną stawkę "Warty".

"Zielona karta" wymagana jest m.in. w Albanii, Mołdawii i Macedonii. Warto jednak pamiętać, że nawet wtedy, gdy "zielona karta" nie jest obowiązkowa, warto ją mieć, bowiem może ona służyć jako międzynarodowy dowód ubezpieczenia, który w razie wypadku ułatwia uzyskanie odszkodowania. W niektórych krajach zamiast "zielonej karty" wystarczy (czasami, np. w Rumunii jest to obowiązek) oryginał ubezpieczenia komunikacyjnego OC.