Odpalanie na kable - Czyli, rozruch "na pożyczkę"

Odpalanie na kable - Czyli, rozruch "na pożyczkę"
Podziel się
Explorer
Wyposażenie: Napęd na cztery koła, Skórzana tapicerka, Hak holowniczy, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Octavia
Wyposażenie: Metalic, Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie kierownicy, ABS, Układ ESP, ...
Cherokee 4,0 GAZ 4X4 SUPER STAN
Wyposażenie: Napęd na cztery koła, Skórzana tapicerka, Alufelgi, Centralny zamek, Elektryczne ...
Focus C-Max C-MAXTDCI Rok 2005 Przebieg tylko 12
Wyposażenie: Centralny zamek, Elektryczne szyby, Immobilizer, Wspomaganie ...
Sonda
kanał RSS

Z różnych sposobów awaryjnego rozruchu „pożyczka prądu” jest najmniej ryzykowna, ale i tak wymaga ostrożności

Zimą w niskich temperaturach spada sprawność akumulatorów, a alternatory często nie są w stanie sprostać zwiększonemu zapotrzebowaniu auta na energię elektryczną. W czasie mrozów jeździ się z reguły spokojniej niż latem, a przecież im niższe są obroty silnika, tym mniej prądu. Każdy dodatkowy włączony odbiornik pogarsza tylko sytuację, ale jak zimą nie korzystać z ogrzewania tylnej szyby czy dmuchawy nawiewu?

Trudno się więc dziwić, że czasem może zabraknąć prądu na poranny rozruch. Co należy zrobić w takiej sytuacji? Na pewno zapomnieć o metodzie „na pych” – nowe auta znoszą ją bardzo źle. Dużo bezpieczniej jest „pożyczyć prądu” z drugiego pojazdu.

REKLAMY GOOGLE

 

Trzeba jednak zrobić to ostrożnie, bo można sporo zepsuć! Należy zachować właściwą kolejność podłączania przewodów i uważać, żeby nie doszło do zwarcia. Poważnymi usterkami grozi też pomylenie „plusa” z „minusem” lub dopuszczenie do tego, by w czasie rozruchu samochody stykały się z sobą. Przed próbą rozruchu należy się też upewnić, że kable nie wkręcą się np. w wentylator. Zasady podłączania prezentujemy obok.

 

Rozruch „na kablach” – warto zapamiętać

W wielu instrukcjach awaryjnego uruchamiania aut znajduje się zalecenie, żeby w momencie podłączania przewodów  silnik w samochodzie „dawcy” był wyłączony. Jest to rzeczywiście bezpieczniejsze dla jego instalacji elektrycznej, ale w niektórych sytuacjach grozi tym, że oba pojazdy zostaną unieruchomione. Jeżeli w aucie „biorcy” brakuje prądu np. z powodu zwarcia płyt akumulatora, to podłączona do niego całkiem sprawna bateria może rozładować się, zanim kierowca zdąży uruchomić silnik. Częstym błędem jest też łączenie przewodów bezpośrednio do akumulatora „biorcy”. W czasie szybkiego ładowania bateria ta intensywnie „gazuje”. Ulatniający się z niej wodór w połączeniu z powietrzem tworzy mieszaninę wybuchową. Wystarczy iskra, żeby wywołać eksplozję – a o to przy łączeniu przewodów naprawdę nietrudno. Takie przypadki nie zdarzają się często, jednak ryzyko jest znaczne!

 


 

Jak wybrać dobre przewody?

Przewody rozruchowe to coś, czego nie powinno zabraknąć w żadnym bagażniku. Do rozruchu małolitrażowego benzyniaka można użyć nawet tanich kabli z hipermarketu. Do uruchomienia diesla potrzebne będą jednak solidniejsze przewody. Parametry podawane na ich opakowaniach nie mają znaczenia – najlepiej wybrać takie, które zrobiono z możliwie grubego kabla miedzianego (liczy się grubość rdzenia, nie izolacji!), z solidnymi „krokodylkami”. Im dłuższe kable, tym ważniejsza jest ich grubość!

WAŻNA RADA

Jeżeli wiesz, że w twoim aucie rozładował się akumulator, nie zwlekaj z awaryjnym uruchomieniem silnika lub z doładowaniem baterii. Akumulator rozładowany  „do zera” zwykle nadaje się tylko do wyrzucenia. Jeśli nawet uda się go doraźnie „zreanimować”, to
i tak ucierpi na tym jego trwałość oraz parametry robocze. Im niższa temperatura, tym większe ryzyko, bo w rozładowanej baterii elektrolit może zamarznąć!

Dodaj komentarz

Komentarze