Kilka miesięcy temu na rynku pojawił się nowy Mercedes klasy M. Trzecia generacja ML-a chciałaby oczywiście nawiązać do sukcesów poprzednika. Bardziej chodzi tu nie o ML-a z numerem 2., który nie był w stanie wyjść z cienia BMW X5. Wzorem jest pierwsza klasa M, która w latach 1998-2003 r. sześć razy z rzędu była w Niemczech (a to przecież istotny dla tego segmentu europejski rynek) nie tylko najczęściej kupowanym samochodem 4x4 klasy wyższej, ale w ogóle najczęściej wybieraną terenówką.

ML „2” nie powtórzył sukcesu. Mercedes próbuje powrócić do subtelnego designu pierwotnego ML-a: precz z masywnymi poszerzeniami nadkoli, olbrzymimi końcówkami wydechu, fałdami blachy na masce i drzwiach. W zamian serwuje się delikatnie zaokrąglony przód, wygładzone boki oraz zwykły tył z wstydliwie ukrytymi końcówkami wydechu.

To, że proste linie sprzedają się lepiej, potwierdza wieloletni sukces BMW X5. Jest on utożsamiany ze sportową ofertą w klasie dużych SUV-ów. Robi to z zadziwiającą konsekwencją. Jego 3-litrowy diesel w dalszym ciągu reaguje o wiele bardziej energicznie na pedał gazu niż silniki konkurencji. Automatyczna skrzynia jest szybsza, a zawieszenie pozwala na pokonywanie zakrętów z większą prędkością. Układ kierowniczy ułatwia gwałtowne skręty, prawie jak w aucie sportowym. Wadą takich rozwiązań jest wyczuwalna nerwowość. Opanowanie nie jest domeną X5, nawet w wersji z podstawowym dieslem. Pełen zapału silnik i dynamiczny układ kierowniczy wraz z zawieszeniem, podkreślającym swoją sztywność, zwłaszcza na krótkich nierównościach, udaremniają próbę spokojnej podróży. Posiadacze BMW mają skłonności do agresywnego stylu jazdy.

To, że można podróżować różnie w pojazdach tej samej klasy, po mistrzowsku pokazał już dotychczasowy Mercedes ML. Nowy model dokłada coś jeszcze – więcej komfortu i spokoju. Mercedes nie przyspiesza ani trochę wolniej niż BMW, jednak nie daje tego po sobie poznać. Ma potężny ciąg i szeleści delikatnie, podczas gdy z silnika BMW daje się słyszeć huczenie. Odrobinę większa moc ginie w działającej bardziej komfortowo automatycznej skrzyni biegów. Zmienia ona przełożenia nieco wolniej, podczas gdy BMW zaciekle, ale skutecznie, walczy o każdy ułamek sekundy.

Ostatecznie różnica staje się oczywista, gdy jeździmy po miejskich ulicach ze źle spasowanymi pokrywami studzienek kanalizacyjnych i łatami asfaltu. Komfort, który oferuje nowy Mercedes, dla innych jest w tej klasie nieosiągalny. Za to BMW nonszalancko turkoce po wybojach. Wygodne jest dopiero przy większych prędkościach, wówczas również zapewnia naprawdę dobry komfort.

Auta różnią się także w kwestii stylu wykończenia wnętrza. BMW, Mercedes i VW oferują równie dużą ilość miejsca dla wszystkich pasażerów – wszędzie czujemy się przyjemnie docenieni. Podczas gdy BMW nastawia się na sportową, perfekcyjną funkcjonalność, Mercedes pozwala sobie na kilka drobnych „igraszek”, jak na przykład lśniące ozdoby aluminiowe lub mikroskopijna dźwigienka zmiany biegów przy kolumnie kierownicy.

Taka dźwignia z pewnością nie przeszłaby przez kontrolę designerów wnętrz Volkswagena. Konstruktorzy z Dolnej Saksonii są zbyt dobrymi producentami samochodów. W Touaregu wszystko uosabia wytrzymałość. Dotyczy to również drążka zmiany biegów, chociaż mała dźwigienka, obiektywnie patrząc, działa równie skutecznie.

Touarega tak samo odbieramy podczas jazdy: jest potężny, wytrzymały i masywny, choć tak naprawdę okazuje się lżejszy od Mercedesa. Bez wątpienia pozwala na dynamiczną jazdę na drogach pozamiejskich, ale nie zachęca do tego. Tu trzeba raczej rozkoszować się uczuciem prowadzenia ciężkiego auta. Wewnątrz wzrok przyciągają umieszczone gdzieniegdzie subtelne metalowe ramki – ale nie za duże, taka jest dewiza. Komfortu Mercedesa zachęcającego do wolnej jazdy VW nie osiąga, jednak zdecydowanie wyprzedza w tej dziedzinie BMW.

Podobnie jak ML, również Touareg daje kierowcy poczucie spokoju i opanowania. W kwestii kosztów VW ma lepszą ofertę od konkurentów w różnych kategoriach. Spalanie w teście wyniosło 8,2 l/100 km, co z pewnością oszczędzi nasz portfel podczas tankowania. Mercedes i BMW w takich samych warunkach uzyskały jednak 8,6 oraz 8,7 l/100 km, co w przypadku tak dużych i mocnych samochodów również jest wynikiem godnym szacunku.

Mercedes chciał zachować właściwości terenowe ML-a. Za dopłatą można nabyć pakiet off-roadowy z blokadami dyferencjałów: centralnego i osi tylnej oraz reduktorem. Za zwiększające komfort pneumatyczne zawieszenie trzeba dodatkowo zapłacić. Dzięki niemu prześwit osiąga 280 mm. 300 mm prześwitu w Volkswagenie jest jeszcze lepsze. Również w tym przypadku za pneumatyczne zawieszenie, blokady i przekładnię redukcyjną trzeba dopłacić. Tylko w BMW nie ma takich dodatków. Zostaje 220 mm prześwitu na stalowym zawieszeniu. Nie przeszkodziło to BMW w sukcesach w sprzedaży, zwłaszcza że skutecznie uwalnia się z błota i śniegu z pomocą świetnie zestrojonego systemu antypoślizgowego.

Wszystkie auta są perfekcyjne – obszerne, dynamiczne i oszczędne. Minimalne zwycięstwo dla Volkswagena. Jest najoszczędniejszy i komfortowy oraz wyraźnie tańszy od konkurentów. Wysoka cena kosztowała Mercedesa pierwsze miejsce. To bardzo wygodne, doskonale dopracowane auto. ML i Touareg zdobywają wiele punktów w kategoriach terenowych – mogłyby mieć jeszcze więcej, ale prawdziwie off-roadowe opcje wymagają dopłaty. Właśnie właściwości terenowe grzebią szanse BMW.