Wielu z was na pewno zastanawia się co kieruje ludźmi spędzającymi setki godzin w garażu, budując wymyślne samochody swoich marzeń w tym często repliki znanych superaut. Chęć zaimponowania wśród znajomych? Czy zwrócenie uwagi przechodniów? Doceniamy starania i dobre chęci, szanujemy włożony wysiłek i pieniądze, ale... Przecież to tylko replika. Nigdy nie będzie oryginałem, nawet ta świetnie wykonana.

Sam fakt majsterkowania i nadawania formy swoim wizjom jest wart podziwu. Determinacja w dążeniu do celu i umiejętności są godne pozazdroszczenia. Tylko po co to wszystko? Biorąc za wzór najszybszy i najdroższy samochód na świecie jesteśmy skazani na porażkę. Specjaliści Volkswagena latami dopieszczali szczegóły swojego projektu. Podwozie, które utrzyma w ryzach ponad 1000-konny silnik, mechanika która przeniesie taką moc na koła, aerodynamika, specjalnie zaprojektowane opony, aby móc jechać z prędkością 400 km/h czy wnętrze na miarę osiągów. To wszystko składa się w jedną całość, nazywa się Bugatti Veyron, kosztuje miliony euro i jest jednym z najbardziej spektakularnych aut na świecie.

Są jednak ludzie, którzy stawiają sobie wysoko poprzeczkę. Pewien Amerykanin nie podszedł krytycznie do swojego pomysłu, tylko podekscytowany wizją efektu końcowego wziął się do pracy. Kupił Forda Cougar'a z 2002 roku i zaczął rzeźbić. Nadwozie wykonał całkiem starannie.

Oczywiście zauważalna jest różnica skali ale tak czy inaczej projekt prezentuje się estetycznie. Dwudziestocalowe obręcze kół, dwukolorowe malowanie, reflektory, logotypy. Wszystko na swoim miejscu, więc amator może się nabrać. Pod spodem to jednak 100% Ford Cougar z seryjnym zawieszeniem, układem przeniesienia napędu, silnikiem i elektroniką. Nawet funkcjonalność wnętrza utrzymana w oryginale: 4 miejsca siedzące, a w razie konieczności przewiezienia większych przedmiotów, tylna kanapa dzielona i składana w proporcjach 40/60.

Cena? 75 000 $ w opcji „kup teraz” wydaje się nieco wygórowana. Sam autor projektu twierdzi, że realizacja pomysłu kosztowała go ponad 90 000 $ (chyba, trochę go poniosło...). Było warto? Czekamy na komentarze