Pierwsze odważyło się Mini. W 2010 r. Brytyjczycy zaprezentowali małego crossovera z elementami estetyki retro. Mimo początkowego sceptycyzmu fanów oryginalnego Mini, Countryman stał się dla tej marki jednym z filarów egzystencji.

Fiat poszedł tym śladem i w 2012 r. w Genewie pokazał rodzinne 500L, a teraz w Paryżu – mniejsze 500X. Mieliśmy okazję przyjrzeć się mu dokładniej. 500X mierzy 4,25 m długości, czyli dokładnie tyle, by odwieść klientów Opla od zakupu Mokki.

Podobnie jak w niemieckim crossoverze, także i w Fiacie występują wersje z napędem zarówno na przednią, jak i na obie osie. Nie jest to byle jaka technika, bowiem tę samą stosuje Jeep w bliźniaczym modelu Renegade (patrz ramka). Z tego samego powodu pod maską 500X znajdziemy też imponujący wybór jednostek napędowych.

Topowy motor to 2,4-litrowy wolnossący benzyniak (to nie pomyłka!) o nazwie Tigershark. Rozwija on moc 184 KM i seryjnie zestawiono go z 9-stopniową skrzynią automatyczną oraz napędem 4x4. Aż o litr mniejsza, ale tylko o 14 KM słabsza, jest turbodoładowana jednostka 1.4 Multiair II. Występuje także w słabszym, 140-konnym wariancie, który pojawił się opcjonalnie w połączeniu z 6-biegową skrzynią dwusprzęgłową i napędem obu osi.

Wśród diesli zobaczymy 95-konnego Multijeta 1.3 i 2-litrową jednostkę o mocy 140 KM. Dla miłośników prostych i sprawdzonych rozwiązań przewidziano ponadto wolnossące benzynowe 1.6/110 KM. Wnętrze 500X pozytywnie zaskakuje poprawą jakości wykończenia w stosunku do 500L. Materiały są szlachetniejsze, ergonomia kokpitu – nieco wyższa, a fotele zostały lepiej wyprofilowane. Nareszcie unowocześniono też zestaw zegarów – zamiast archaicznego wyświetlacza teraz centralne miejsce zajmuje czytelny kolorowy ekran.

Multimedia obsługuje się za pomocą systemu U-Connect z 5- lub 6,5-calowym ekranem dotykowym. Urządzenie zapewnia szerokie możliwości integracji ze smartfonami, co pozwala korzystać m.in. z sieciowych serwisów muzycznych czy też baz informacji o ruchu drogowym, radarach itp. Zastrzeżenia mamy jedynie do ilości przestrzeni w tylnym rzędzie siedzeń i widoczności.

Zza kierownicy widać... niewiele i to pokazuje, że stylistom bardziej zależało na wyglądzie niż praktyczności. Jednak tę przypadłość Fiat dzieli z innymi crossoverami tego segmentu. Jak wypadnie w porównaniu z konkurentami? Przekonamy się o tym w lutym, gdy auto trafi do Polski.