Niewiele jest na rynku samochodów o takiej budowie jak Jeep Wrangler TJ. Debiutujący w 1996 r. model ma ramę i obydwie osie sztywne, ale – w przeciwieństwie do poprzednika YJ – resory piórowe zamieniono na sprężyny śrubowe.

Jeep Wrangler jest autem o wybitnie rekreacyjnym nastawieniu. Dlatego nie przewidziano wersji „zamkniętej”, każde auto ma duży pałąk w środku i twardą nadstawkę lub dach typu Soft Top. Konstruktorzy niezbyt przejmowali się też bagażnikiem, podawana pojemność (około 300 l) dotyczy całej przestrzeni za tylną kanapą (do dachu). W praktyce zmieścimy tam bardzo mało. Ciasno jest też w kabinie, na przednich fotelach podróżujemy jakotako, ale tylna ławeczka sprawdzi się tylko na krótką metę. Przedłużone Unlimitedy nie były oferowane w Europie i występują tu bardzo rzadko. Łatwiej już spotkać vana – z poprzecznymi ławkami.

Patrząc na dzisiejsze standardy, wyposażenie Jeepa Wranglera określimy jako ubogie. Dwie poduszki powietrzne i manualna klimatyzacja to prawie wszystko. Niektóre auta nie mają nawet pełnych drzwi.Zabawa raczej nie idzie w parze z oszczędzaniem, dlatego pod maskę trafiały tylko silniki benzynowe. Zdecydowanie najlepsza jest 4-litrówka. To silnik znany też z innych modeli. Jest niesamowicie elastyczny i bardzo trwały. Oczywiście spalenie poniżej 15 l będzie trudne, częściej wyjdzie około 20 l. Tanio i bez kłopotu da się podkręcić go do około 250 KM.

Wybierając wersję 2.5 można zaoszczędzić najwyżej 2 l na „setkę”, jeździ ona akceptowalnie, choć chyba jednak warto odżałować różnicę w paliwie. Kompletną pomyłką okazał się za to najnowszy i najnowocześniejszy pod względem budowy silnik 2.4, który jest mało elastyczny i wymaga utrzymywania wysokich obrotów, a co za tym idzie oszczędności na paliwie okażą się tylko iluzoryczne.

Czy Jeep Wrangler będzie dobrym przyjacielem na co dzień? Wymaga trochę wyrzeczeń. Droga hamowania bez ABS dziś jest już nie do pomyślenia (nawet 58 m). Już przy 30 km/h samochód zaczyna się bujać, trudno mówić o precyzji prowadzenia. Urlopowy wyjazd w składzie powyżej dwóch osób będzie sporym wyzwaniem. Do ergonomii sterowania można się przyzwyczaić. Dłuższe przebiegi mogą okazać się bolesne dla portfela, zaś założenie instalacji LPG (szczególnie starsze auta tolerują ją całkiem dobrze) oznacza całkowitą rezygnację z bagażnika.

Jeśli w mieście Jeep Wrangler sprawdza się przeciętnie, to może doskonale nada się do terenu? Tu jest zdecydowanie lepiej, choć seryjnym samochodem też wiele nie zdziałamy. Oczywiście myśląc o spokojnych wyjazdach turystycznych czy podróżowaniu po leśnych drogach będzie on zdecydowanie pewniejszy i przyjemniejszy od delikatnych SUV-ów, ale poważniejsze wykorzystanie wymaga przeróbek. Jest też drugie, prostsze rozwiązanie – trzeba poszukać odmiany Rubicon, która przeszła fabryczny tuning. Ma mocny reduktor (4,0 zamiast 2,73), solidniejsze podwozie, „pełne” blokady mostów, mocniejsze mosty, hamulce tarczowe z tyłu i większe koła. Oczywiście i tę wersję można poprawić, ale to potrzebne jest już tylko do wyczynu.

Eksploatacja Jeepa Wranglera nie jest szczególnie kosztowna. Wiele egzemplarzy to import indywidualny z USA, po różnych kolizjach. Niestety, sporo z nich ma tzw. restrykcję, co oznacza, że są usunięte z bazy producenta. Będzie to przeszkodą w precyzyjnym zamówieniu części w ASO oraz np. przy konieczności przeprogramowania komputera. Warto też zwrócić uwagę na to, czy egzemplarz nie był „katowany” w terenie, a potem przywrócony do stanu „cywilnego”. Silniki, skrzynie biegów, rama i nadwozie są trwałe (oczywiście w warunkach jazdy miejskiej lub mało forsownej terenowej). Sporadycznie zaobserwować można korozję zewnętrzną na ramie. Pod kątem eksploatacyjnym najgorzej wypada 2.4, do którego trudno o zamienniki.

Warto pomyśleć o wymianie tylnych bębnów na tarcze, to koszt około 2000 zł. Samochód powstawał w bardzo dużej liczbie wersji: tylnonapędowych (tylko USA), z przeróżnymi przełożeniami mostów (dyferencjały „otwarte”, z blokadą samoczynną lub pełną). Do absolutnych rarytasów należą np. afrykańskie wersje z silnikiem… 2.8 CRD i reduktorem Rubicona!

Podsumowanie

Wraz z Jeepem Wranglerem kupujemy cząstkę Ameryki. I to jest w nim bardzo pociągające. Oczywiście autu nie brak zalet praktycznych: ma przyzwoitą trwałość, wersja 4.0 gwarantuje bardzo dobre osiągi. Jeśli mamy świadomość wad wynikających ze sztywnych mostów i ramy, możemy pokusić się nawet o codzienną eksploatację.

Bez kłopotu wybierzemy się również w teren (choć seryjne egzemplarze warto trochę wzmocnić). Kolejna istotna zaleta to niesamowita oferta części: akcesoria, niemal dowolne przeróbki, szeroki wybór nieoryginalnych części zamiennych. Dzięki temu przeróbka Wranglera to duża przyjemność. Wady? Ciasne wnętrze utrudniające rodzinne wykorzystywanie, brak silników wysokoprężnych (wysokie koszty paliwa), przeciętne prowadzenie na asflacie (słabe hamulce, mało stabilne zawieszenie).