Ale skoro kierowcy tego modelu tak chętnie go modyfikowali, to czy taki egzemplarz jak na naszych zdjęciach nie jest bardziej autentyczny?

Być może potrzeba modyfikacji wynikała z tego, że Escort nigdy nie mógł dorównać Golfowi. Opracowanie i produkcję obu modeli firmy z Wolfsburga i Kolonii powierzyły Karmannowi, który dziś jest własnością koncernu VW. Specjalizacją zakładów w Osnabrücku były otwarte nadwozia. Wysoka sztywność karoserii i wymyślna konstrukcja składanego dachu świadczą o wysokim kunszcie zatrudnionych tam inżynierów – w tych dyscyplinach Escort dorównuje Golfowi.

Nieco mniej korzystnie na tle VW przedstawia się fordowski silnik – 1,6-litrowy benzyniak nie imponuje zrywem ani dobrym wkręcaniem się na obroty. Choć na papierze osiągi prezentują się nieźle (tylko Peugeot 205 CTI szybciej osiąga „setkę”), jednak czyni to ostatnim wysiłkiem i przy nieprzyjemnie wyjącym silniku. 105 KM tkwiących pod maską nie lubi takiego traktowania.

Również wysokie spalanie świadczy na niekorzyść Forda. W naszym teście auto zużyło aż 10,8 l/100 km. Tak wysokiego wyniku wcale nie należy tłumaczyć średnim stanem auta, bowiem archiwalne wyniki testów „Auto Bilda” z lat 1987-1993 potwierdzają paliwożerność tej jednostki.

Niedociągnięcia napędu Escort nadrabia sportowo zestrojonym zawieszeniem. Zakręty pokonuje się nim pewnie, również nagłe manewry nie wyprowadzają auta z równowagi. Kręcenie kierownicą wymaga jednak nieco krzepy – wspomaganie należało do wyposażenia opcjonalnego, z którego pierwszy właściciel zrezygnował przy zamawianiu auta.