Kto by pomyślał, że samochody z dawnej Niemieckiej Republiki Demokratycznej (NRD) będą kiedyś budzić pożądanie? A jednak! Szybujące ceny Wartburgów i Trabantów zaskoczyły znawców niemieckiego rynku aut zabytkowych — kolekcjonerzy potrafią sięgnąć głęboko do kieszeni, nawet licytując najzwyklejszego Trabanta P601. Skądś to znamy, w polskich serwisach ogłoszeniowych nie brakuje bowiem szokująco drogich Fiatów 126p i 125p czy Polonezów. Niemieccy fani klasycznych aut wpadli w tę samą pułapkę co polscy już wiele lat wcześniej.
Poznaj kontekst z AI
Na jakich samochodach można dużo zarobić?
Jeszcze kilka dekad temu uchodziły za zwykłe, dostępne środki transportu, dziś stały się ewenementem na rynku aut klasycznych. Po upadku Muru Berlińskiego auta z NRD zaczęły szybko znikać z ulic — Trabanty i Wartburgi podzieliły los wielu Maluchów, Syren i Polonezów. Powód? Wypierały je niedostępne wcześniej, bardziej zaawansowane technicznie i staranniej zmontowane auta zachodnie.
Masowa przesiadka do nowocześniejszych pojazdów sprawiła, że wiele aut z NRD zakończyło swój żywot na złomowisku. Wyszydzane i zapomniane na kilka dekad samochody wracają jednak do łask. Nawet najprostsze i najbardziej pospolite wersje tych aut potrafią osiągać dziś zawrotne ceny na aukcjach. Ku zaskoczeniu ekspertów rynkowych Trabanty, Wartburgi i EMW wylądowały na liście pożądanych klasyków.
Za ile można sprzedać auto z NRD?
Samochody wyprodukowane w NRD osiągają dziś ceny, o których dawni właściciele mogli tylko pomarzyć. Po wielu latach negowania istnienia tych pojazdów kolekcjonerzy zaczęli przymykać oko na oczywiste ułomności wschodnich aut, czyli przestarzałą konstrukcję i poważne wpadki jakościowe. Dzisiaj do głosu dochodzi sentyment — takie auta to wehikuł do czasów młodości, za który jesteśmy w stanie niemało zapłacić. Nie powinno więc dziwić, że to właśnie we wschodnich Niemczech najczęściej dochodzi do takich transakcji.
Ile Niemcy płacą za tę podróż w czasie? Przytoczone przez serwis t-online.de dane rynkowe pochodzące od rzeczoznawców z Classic Data pokazują, że naprawdę dużo. Jeszcze kilkanaście lat temu nikt by nie pomyślał, że za zwykłego Trabanta 601 w oryginalnym stanie trzeba będzie zapłacić 7000 euro (niemal 30000 zł), a za Wartburga 353 nawet 10000 euro (ponad 42000 zł). Mniej dziwią wysokie ceny rzadziej spotykanych wersji i modeli — np. 35000 euro (blisko 150 tys. zł) za Wartburga 311 Coupe czy 100 tys. euro (około 423 tys. zł) za EMW 327.
Co jest kluczowe dla wartości auta zabytkowego?
Oryginalny, dobry stan techniczny i pełna dokumentacja poświadczająca historię auta. To te rzeczy gwarantują konkretnym egzemplarzom możliwość osiągnięcia najwyższych cen. Oczywiście, wyjątkowa wersja (nadwoziowa, silnikowa czy wyposażeniowa) zwiększa szansę na jeszcze lepszy wynik na aukcji. Ciekawostka: auta po kompleksowej renowacji są drogie, ale jeszcze droższe bywają te zachowane w oryginalnym stanie, bo noszą na sobie ślady historii.
Eksperci rynkowi wydają się zaskoczeni tym zauważalnym wzrostem cen pojazdów wyprodukowanych w NRD. To ewenement, bo w ostatnich latach niewiele segmentów pojazdów historycznych zaliczyło tak dynamiczny wzrost wartości. Na pewno jest to dziwne w kontekście tego, że takie pojazdy wciąż można spotkać na niemieckich drogach — według danych urzędowych (KBA) ostało się jeszcze około 8900 Wartburgów i blisko 40800 Trabantów.
Nas to nie dziwi, bo polscy kolekcjonerzy już wcześniej "przeprosili" się z wątpliwymi pod względem jakości i techniki peerelowskimi reliktami motoryzacji. Ten sam napędzany sentymentem trend da się zauważyć na rynku niemieckim. Jeśli ktoś z twojej rodziny trzyma jeszcze gdzieś w szopie Wartburga czy Trabanta, może to być dobry moment na sprzedaż albo... start renowacji. Wygląda na to, że te nielubiane niegdyś samochody dziś będą już tylko drożeć.