Logo

Polonez Caro z 1994 r. za jedyne 149 tys. 990 zł. To okazja, bo nowy kosztował miliony

Dodaj w Google
Poniżej streszczenie artykułu:
Skrót przygotowany przez Onet Czat z AI, może zawierać błędy.
  • Na sprzedaż wystawiono Poloneza Caro z 1994 roku za 149 990 zł, z przebiegiem 42 km.
  • Samochód ma specyfikację z kierownicą po prawej stronie, przeznaczoną na rynek maltański, ale nigdy nie znalazł nabywcy, wracając do Polski.
  • Posiada pakiet stylizacyjny Orciari i sportowe fotele Inter Groclin, co czyni go nietypowym egzemplarzem.
  • Cena przypomina wartość, jaką Polonez miał w latach 90-tych, gdy cennik wynosił ponad 100 milionów złotych (wówczas w starych złotych).
  • Autor tekstu zauważa, że sentyment za starymi autami potrafi podnieść ich ceny na rynku.
  • Polonez Caro z 1994 r. w nietypowej wersji z kierownicą po prawej stronie został wystawiony na sprzedaż za 150 tys. zł
  • Samochód ma przebieg jedynie 42 km i jest wyposażony w pakiet stylizacyjny Orciari oraz sportowe fotele Inter Groclin
  • Model ten był przeznaczony na rynek maltański, ale nie znalazł tam nabywcy i wrócił do Polski
Na sentymentach można robić świetne interesy. Ludzka pamięć płata figle, z czasem nasz mózg niepostrzeżenie pozbywa się większości złych wspomnień, a pamiętamy głównie to, co było przyjemne i zwykle chętnie wracamy do takich wspomnień. To dlatego tak wiele osób tęskni za czasami swojej młodości, no a przy okazji, za namacalny powrót do takich wspomnień gotowa jest niemało zapłacić.
Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google
To nic, że ktoś, kto kilkadziesiąt lat temu miał Malucha czy Poloneza, wtedy dałby wiele, żeby ten peerelowski relikt zamienić na jakieś porządne, zachodnie auto. Gdyby ktoś w 1994 roku powiedział świeżo upieczonemu właścicielowi Poloneza, że kiedyś jego auto będzie warte tyle, co Mercedes z tego samego rocznika, to ten albo wybuchłby śmiechem, albo z politowaniem popukał się w czoło. A dziś? Motocykle WSK, które kiedyś można było kupić "za flaszkę" – powolne i awaryjne – kosztują niekiedy więcej niż Hondy czy Suzuki z tamtych lat, a za ładną motorynkę trzeba dziś niemal oddać nerkę. Nie, nie dlatego, że z czasem doceniliśmy, jaki to był świetny sprzęt (bo nie był!), płacimy za nie jak za wehikuł czasu, który przeniesie nas do czasów młodości. I właśnie dlatego z Polonezem, który niedawno pojawił się w ogłoszeniach, mam pewien problem...
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Kiedyś Polonez kosztował miliony

Cena? Zwala z nóg! Polonez Caro z 1994 roku za niespełna 150 tys. złotych, nawet jeśli jest praktycznie bez przebiegu, to absolutne szaleństwo. Oczywiście, można sobie żartować, że to i tak dużo taniej niż w czasach, kiedy auto to trafiało na rynek, bo wtedy auto wyceniano na grubo ponad 100 mln złotych (ze względu na inflację ceny w ciągu roku korygowano, pierwszej połowie roku FSO Polonez 1500 kosztował ok. 120 mln złotych!). Do tego pakiet stylizacyjny Orciari (w tamtych czasach to dla Poloneza było prawie jak "M" pakiet w BMW czy pakiet AMG w Mercedesie!) – to było kolejnych kilkanaście "baniek" dopłaty, no i sportowe fotele Inter Groclin za kolejnych kilka milionów. Tyle że później była denominacja – milion starych złotych stał się stówką nowych złotych. Nagle, przez niejakiego ministra Balcerowicza, z dnia na dzień przestaliśmy być milionerami. Są tacy, którzy nie mogą mu tego wybaczyć do dzisiaj.
Raz na jakiś czas na rynek trafiają takie perełki: tu np. nowy FSO Polonez 1.5 SLE 1989
Ardor Auctions
Raz na jakiś czas na rynek trafiają takie perełki: tu np. nowy FSO Polonez 1.5 SLE 1989

Polonez w nietypowej wersji. Czy to składak?

Co ciekawe, auto z ogłoszenia to wersja z kierownicą po prawej stronie – według sprzedającego – wyprodukowana na rynek maltański. Najwyraźniej, tym konkretnym egzemplarzem nikt się tam nie zainteresował i po latach wrócił on do Polski z przebiegiem zaledwie 42 km. To model przejściowy, łączący w sobie cechy różnych generacji Poloneza – nie jest to żaden "składak" czy "kundel" (a w zasadzie jest, tyle że fabryczny). Ówczesne szefostwo FSO wiedziało, że w latach 90. Polonez na zachodzie jest już tak niszową propozycją, że nie było sensu tworzenia zaktualizowanej wersji "szerokiego Caro" z kierownicą po prawej stronie – więc wersje na rynki z ruchem lewostronnym powstawały z tego, co zostało ze starszej produkcji. I tak np. Polonez z 1994 roku powinien już mieć plastikowe podszybie z inaczej umieszczonymi ośkami wycieraczek, maskę bez "łapacza powietrza", deskę rozdzielczą z dodatkowymi wlotami powietrza na środku, nowe zegary i układ hamulcowy Lucasa.
Silnik 1.5 w Polonezie zapewnia mierne osiągi, ale za to przynajmniej dużo pali i jest nietrwały. Idealny materiał na kultowego klasyka.
Ardor Auctions
Silnik 1.5 w Polonezie zapewnia mierne osiągi, ale za to przynajmniej dużo pali i jest nietrwały. Idealny materiał na kultowego klasyka.

Co można zrobić z nowym Polonezem?

Mogę wam obiecać jedno – ja tego auta nie kupię! Wprawdzie to egzemplarz, który trafił na rynek rok po tym, jak zdałem na prawo jazdy, a jako przedszkolak byłem wożony Polonezem dziadków (jednym z pierwszych wyprodukowanych!), więc jestem w grupie ryzyka w kwestii sentymentu wobec do Polonezów. Powstrzymuje mnie nie tylko cena! Co z takim autem zrobić? Wstawić je do gabloty? Jeździć nie ma sensu, bo ani to przyjemne, ani rozsądne, bo z każdym kilometrem znikać będzie największy atut tego egzemplarza, czyli to, że samochód zachował się jako praktycznie nowy, z fabryczną folią na tapicerce. No i ta kierownica po złej stronie! Za takim Polonezem jakoś nie tęsknię.

To jest materiałPremium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytajsłuchajskracaj

Dołącz do premium
Odpowiedź na pytanie przygotowana przez Onet Czat z AI:
Coś poszło nie tak.Spróbuj ponownie później.
Wyczerpałeś dzienny limit konwersacji z Onet Czatem z AI.Spróbuj ponownie jutro. Pamiętaj, że wciąż możesz korzystać z treści na Onecie!