Reportaż zamieścił miesięcznik „Auto". Dla polskiego czytelnika był to temat bardzo egzotyczny i mógł sprawiać takie samo wrażenie jak... bajka o żelaznym wilku.

Dlaczego? W roku 1930 w Nowym Jorku jeździło po ulicach aż 40 tys. taksówek! To ponad dwa razy więcej niż w tym samym czasie było wszystkich samochodów osobowych w całej Polsce!

40 tys. taksówek w Nowym Jorku!

Foto: auto świat / Auto Świat
Taksówki w Nowym Jorku w 1930 roku

W tym samym okresie po Warszawie jeździło 3348 samochodów osobowych. Nie wiemy, ile było taksówek, ale na pewno nie więcej niż kilkadziesiąt.

Autor reportażu chwali nowojorskich taksówkarzy za umiejętności sprawnego manewrowania dużym samochodem na ruchliwych ulicach i za znajdowanie najkrótszej trasy przejazdu.

15 centów za pierwsze ćwierć mili

Foto: auto świat / Auto Świat
Taksówki w Nowym Jorku w 1930 roku

Chwali także ich samochody za czystość i wygodę: „Nie ma prawdopodobnie miasta na świecie, które mogłoby poszczycić się bardziej luksusowemi taksówkami i większą ich różnorodnością, jak Nowy York.

Są one obszerne, bardzo wygodne i doskonale utrzymane. Szofer, który nie dba o to, ażeby jego wóz był utrzymany w jak najlepszym stanie, traci zarobek.”

Co ciekawe, mimo wielu konkurujących ze sobą firm taksówkarskich, opłata za przejazd wszędzie była taka sama: 15 centów za pierwsze ćwierć mili (ok. 450 m), a za każde następne ćwierć mili – 5 centów.

Taktowni taksówkarze

Foto: auto świat / Auto Świat
Taksówki w Nowym Jorku w 1930 roku