Mercedes klasy S to symbol luksusu – co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Nawet jeśli mamy do czynienia z odmianą z podstawowymi silnikiem i wyposażeniem, to przecież nikt nie powie, że to „bieda-wersja” czy „golas” – takie określenia po prostu nie pasują do potężnej, statecznej limuzyny. Choć z drugiej strony niejedno współczesne małe auto miejskie ma w standardzie więcej „ekstrasów” niż prestiżowy model sprzed kilkudziesięciu lat.

Kiedyś do zadawania szyku niepotrzebna była ani klimatyzacja, ani elektryczne szyby – wystarczył długi przód, lśniące chromy i gwiazda na masce. Technicznymi nowinkami mogli chwalić się inni – Mercedes miał być po prostu solidny i perfekcyjny.

Fachowcy od razu oczywiście zauważą, że widoczne na zdjęciach auta to wcale nie odmiany z samego początku cennika. To wersje 280 SE, czyli warianty z wtryskiem paliwa (litera „E” to skrót od Einspritzung, czyli właśnie wtrysk), w przeciwieństwie do bazowych „esek”, których sześciocylindrówki były zasilane gaźnikiem. Tyle że nawet i one były prawdziwymi samochodami marzeń, ale te osoby, które naprawdę odniosły sukces i chciały się nim pochwalić, z reguły chętnie dopłacały za dodatkowe konie mechaniczne, wyższą kulturę pracy i niższe zużycie paliwa w wersji z wtryskiem.

Duże Mercedesy zawsze stanowiły odbicie czasów, w których powstawały. Model W108, obecny na rynku od połowy lat 60., był elegancki, ale zarazem zachowywał pewną skromność. Niemcom powodziło się wówczas coraz lepiej, choć starali się z tym jeszcze nie obnosić.

Co innego model W116 z lat 70. Wtedy pokazywanie dobrobytu i rozmachu było już w modzie. Wielki, błyszczący chromami Mercedes wprost emanował luksusem – i to nawet w swoich skromniejszych wersjach. Niestety, historia nie była dla tego samochodu zbyt łaskawa, ponieważ pojawił się on na rynku wraz z pierwszym wielkim kryzysem paliwowym (1973 r.), a zszedł z niego podczas drugiego uderzenia tego kryzysu (1979/80 r.).

Kolejna generacja klasy S, model W126, musiała już być szczuplejsza, lżejsza, oszczędniejsza, bo tego wymagał rynek. Bogacze nadal chcieli podróżować w luksusie, ale wcale aż tak bardzo nie zależało im już na tym, żeby wzbudzać zawiść wśród przechodniów. Kuracja odchudzająca nie zaszkodziła jednak urodzie tego samochodu.

Mercedes W108 - początki wielkości

W latach 60. XX wieku Niemcy mieli się coraz lepiej, zniknęły ślady wojennej klęski. To czas na dobrobyt i tym samym na Mercedesa 280 SE za 21 500 marek

Przy 180 km/h boczne szyby Mercedesa 280 SE muszą być tak ciche, jak jego silnik – tak przynajmniej można przeczytać w reklamie Mercedesa z 1969 roku. 180 km/h? W tamtych czasach taka prędkość musiała robić kolosalne wrażenie, gdyż Polski Fiat 125p, rozpędzający się z dużym wysiłkiem do 150 km/h, uchodził za całkiem szybki samochód.

Czyżby ówczesne auta niemieckiej marki były aż tak dobrze wyciszone? No cóż, na pewno nie według obecnych standardów klasy wyższej. Sześciocylindrowy silnik M-130 przypomina nieco... orkiestrę Filharmoników Berlińskich podczas strojenia instrumentów. Kto ma dobry słuch muzyczny, po wsłuchaniu się w tę kakofonię może wręcz wyłowić głosy poszczególnych solistów: grzechoczącego łańcucha rozrządu, klepiących zaworów, ryczącego wydechu. Przy 180 km/h koncert zagłuszały odgłosy wiatru opływającego umiarkowanie aerodynamiczną karoserię.

Trzeba jednak przyznać, że na tle ówczesnej konkurencji W108 rzeczywiście było dość cichym autem. Zresztą musiało takie być, bo przecież przeznaczono je dla wymagającej klienteli, która doceniała też nieco barokowe wnętrze z drewnianymi wstawkami i grubymi, solidnymi dywanami. Prawdziwe dyrektorskie auto! Co ciekawe, oficjalnie model ten nie był wcale pojazdem klasy wyższej ani luksusowej – taką rolę odgrywał wówczas model W100, czyli legendarny Mercedes 600, ulubiony pojazd miliarderów i dyktatorów z całego świata. Model 280 SE był wówczas oficjalnie zaledwie autem wyższej klasy średniej.

Mercedes W108 nie lubi przesadnego pośpiechu. Ma mięciutkie zawieszenie (i takie same fotele) oraz kierownicę, która wprawdzie lekko się obraca, ale nie daje żadnego wyczucia drogi. Podczas spokojnej jazdy to nie przeszkadza, ale jeśli ktoś chce naprawdę korzystać z niemałych możliwości 160-konnego silnika, to lepiej, żeby znał się na rzeczy, gdyż wahliwa tylna oś potrafi zaskoczyć w najmniej oczekiwanym momencie.

Mercedes W108 - nasza opinia

To propozycja dla miłośników klasycznej motoryzacji. W tym aucie jeszcze czuć, jak pracują poszczególne mechanizmy. W porównaniu z modelem W126 generacja W108 sprawia takie wrażenie, jak zegarek mechaniczny w dobie zegarków kwarcowych. Ma to swój urok!

Mercedes W116 - najlepsze auto świata

Tak przynajmniej twierdzili dziennikarze testujący niegdyś ten model. Za wersję 280 SE trzeba było zapłacić w 1979 roku 35 500 marek, i to bez „ekstrasów”!

Również w 1977 roku nie dało się zbudować jeszcze lepszego samochodu – zapewniała reklama Mercedesa z 1978 roku.

Kiedy w 1966 roku konstruktorzy Mercedesa dostali zlecenie przygotowania następcy całkiem jeszcze świeżego modelu W108, oczekiwania wobec tego auta były precyzyjnie określone. Nowy samochód miał być większy, bardziej reprezentacyjny, komfortowy, nowoczesny – w skrócie: pod każdym względem lepszy od aktualnej wówczas klasy S. Po raz pierwszy w trakcie jego projektowania niemieccy inżynierowie mogli skorzystać z komputerów!

Nie wiemy oczywiście, czy po stworzeniu prototypów konstruktorzy zameldowali prezesowi zarządu wykonanie zadania, jednak fakty mówią za siebie – w chwili debiutu w 1972 roku model W116 uchodził za najlepsze auto świata. Trzeba przyznać, że czuć to nawet dziś. Nasz egzemplarz, późną wersję z 1979 roku, wciąż prowadzi się tak, że aż nasuwa się pytanie: czy od tamtego czasu rzeczywiście dokonał się aż tak duży postęp w motoryzacji? Odpowiedź zależy od punktu widzenia i od oczekiwań.

Jeśli ktoś szuka samochodu do komfortowej jazdy, to wśród dzisiejszych aut trudno mu będzie znaleźć coś lepszego. Klasa S majestatycznie sunie, tłumiąc wszelkie niedoskonałości drogi.

Gorzej, jeżeli ktoś oczekuje od tego auta „sportowej” przyjemności z jazdy – w tej dziedzinie Mercedes rozczarowuje na całej linii. Nie, nie dlatego, że jest powolny (bo nie jest), czy że źle się go prowadzi (i tutaj trudno mu cokolwiek zarzucić). To potulny, posłuszny olbrzym. Do tego charakteru nie pasuje tylko silnik. Rzędowa sześciocylindrówka z dwoma wałkami rozrządu w głowicy poniżej 4500 obr./min ma wprawdzie niezłe maniery, ale mało temperamentu. Powyżej tej granicy silnik budzi się do życia i energicznie napędza ciężką limuzynę, ale za to robi się głośny. W naszym egzemplarzu temperament silnika studziła powolnie działająca automatyczna skrzynia biegów. Nie szkodzi!

Mercedes W116 - nasza opinia

Jeśli ktoś lubi komfortowy cruising, a nie szybkie tempo na krętych drogach, to będzie tym Mercedesem zachwycony. Ten samochód na tyle dobrze przyspiesza, skręca i hamuje, że jazda nim nawet w dzisiejszym szybkim ruchu wcale nie męczy. Z wyglądu też robi wrażenie!

Mercedes W126 - odchudzony i nowoczesny

Bardziej elegancki, a przy tym też bardziej oszczędny. Tyle że droższy od poprzedników. W 1984 roku Mercedes 280 SE kosztował 50 274 marki

Technika przyszłości – oszczędności odpowiadające współczesnym oczekiwaniom. Tak właśnie Mercedes zachwalał generację W126 w 1980 roku.

Modeli W116 i W126 nie dzieli wcale techniczna przepaść. W końcu, jak można poprawić auto, które było uznawane za najlepszy samochód świata? Odpowiedź Mercedesa: nie poprawiać! Przynajmniej nie aż tak gruntownie – drobne, ale znaczące poprawki powinny wystarczyć. I tak: układ jezdny oraz silnik przejęto bez większych zmian z poprzednika. W tym przypadku to wcale nie wada!

Najwięcej uwagi poświęcono jednak karoserii. Nadwozie odchudzono o 50 kg, a jednocześnie konstruktorzy poprawili jego sztywność. Nowy model stał się też znacznie bardziej aerodynamiczny – w czasach szalejących kryzysów paliwowych nawet majętni klienci zaczęli się tym przejmować. W modelu W126 po raz pierwszy zastosowano stale stopowe HSLA o podwyższonej wytrzymałości, uszlachetnione domieszkami tytanu lub wanadu.

Podobnie jak poprzednik, model W126 rozpieszcza pasażerów komfortem jazdy, a kierowcę – pewnym prowadzeniem. Tu jednak można zauważyć pewną różnicę, ponieważ nowszy model nie jest już tak ociężały i szybciej reaguje na ruchy kierownicą, jednak nadal nie jest to auto sportowe.

Silnik – ten sam, co w poprzednim modelu – brzmi tu znacznie delikatniej. Jednak to wcale nie następstwo (minimalnych) modyfikacji jednostki napędowej. Tajemnica lepszej kultury pracy również na wyższych obrotach tkwi w... dodatkowej ściance odgradzającej silnik od kabiny. Ta modernizacja nie zmieniła najpoważniejszej wady tej jednostki napędowej – kiepskiej dynamiki przy niskich obrotach. Podczas szybszej jazdy jest przyjemniej niż w modelu W116, ponieważ nie tylko silnik ciszej pracuje, lecz także mniej dokuczają szumy powietrza opływającego karoserię.

We wnętrzu drewniane wstawki nie są już tak masywne, jak w poprzedniku. Zapewne dlatego z czasem zdarzało im się pękać.

Mercedes W126 - nasza opinia

Niby zmieniło się głównie nadwozie, bo i silnik, i układ jezdny w znacznym stopniu przejęto przecież z poprzedniego modelu, jednak w praktyce W126 to zupełnie inne auto. Pod względem poręczności i komfortu nowsza klasa S jest wyraźnie lepsza, choć z wyglądu skromniejsza.

280 SE wygrywa. Które? Każde!

Im nowszy, tym lepszy? Może i tak, ale w przypadku Mercedesów klasy S to nie wiek się liczy, lecz charakter. Dla nas wynik porównania jest jednoznaczny – remis!

Jak porównać trzy auta, które dzielą dekady? Co zrobić, żeby nie skrzywdzić żadnego z nich? Te pytania spędzały nam sen z powiek. Przy przyjęciu czysto obiektywnych kryteriów wynik powinien być przecież zupełnie oczywisty.

Powinno wygrać najnowsze spośród przetestowanych aut, ponieważ jest najnowocześniejsze, najbardziej dopracowane, najszybsze, najoszczędniejsze...

Przecież konstruktorzy Mercedesa nie próżnowali przez lata! To dlatego postanowiliśmy przyjąć inne niż zwykle kryteria. W przypadku klasyków to nie obiektywne wartości pomiarowe są przecież najważniejsze – liczą się wrażenia i uczucia. Trzy generacje Mercedesa klasy S oceniliśmy więc według następujących kryteriów.

Czynnik frajdy.

To, że model W108 nie jest tak dobrym sprinterem ani mistrzem zakrętów, możemy wybaczyć. W tym modelu przyjemność wynika z czegoś innego – kierowca czuje się w nim niczym sternik luksusowego jachtu. To też sprawia radość. W116 i W126 prowadzi się o niebo lepiej, ale każde z nich pozwala na to na swój wyjątkowy sposób. Starszy model to prawdziwy krążownik, nowszy jest subiektywnie znacznie lżejszy, zwinniejszy i nowocześniejszy. Tylko czy w przypadku klasyka jest to aż takie ważne?

Czynnik rozkoszy.

W modelu W108 pasażerowie czują się niczym w przeszklonym letnim ogrodzie, wstawki z masywnego drewna dodają wnętrzu szlachetności. Im nowocześniejsza klasa S, tym bardziej pasażerom wydaje się, że auto ich chroni.

Komfort też z generacji na generację staje się – obiektywnie rzecz biorąc – coraz wyższy. Model W108 jest stosunkowo ciasny, fotele nie są przesadnie duże. A jak siedzi się w Mercedesie W116? Wygodniej niż w poprzedniku, ale – mimo całego przepychu i większych gabarytów auta – gorzej niż w następcy. To się nazywa zrównoważony rozwój!

Czynnik zazdrości.

W tej dziedzinie zwycięzca może być tylko jeden: najstarsza generacja wygrywa! W końcu to już klasyk pełną gębą, któremu nikt nie odmówi wartości historycznej. Tymczasem dla wielu postronnych obserwatorów W116 to wciąż tylko „wypasiona beczka, pewnie wersja na Amerykę”. Nie każdy lubi jej przepych, jednak trzeba przyznać, że i ten samochód z wiekiem staje się coraz bardziej pożądany. Ładnie i godnie się zestarzeć to też sztuka.

A co z najmłodszym w porównaniu modelem W126? Z pewnością ma wielu fanów, na pewno też zasługuje na uznanie. Tyle że po drogach wciąż jeździ sporo takich pojazdów używanych na co dzień, zatem na ogromną zazdrość przechodniów i innych uczestników ruchu można liczyć tylko w przypadku wyjątkowo zadbanych egzemplarzy. Dla niewtajemniczonych „eska” z podstawowym silnikiem i skromnym – jak na klasę wyższą – wyposażeniem długo jeszcze nie będzie samochodem marzeń.

Punktacja porównania

Mercedes W108 Mercedes W116 Mercedes W126
Czynnik frajdy
Temperament 9 10 10
Dźwięk 10 10 10
Prowadzenie 8 9 10
Wynik pośredni 27 29 30
Czynnik rozkoszy
Fotele 7 9 10
Przestronność 8 9 10
Ambiente 10 9 8
Wynik pośredni 25 27 28
Czynnik zazdrości
Jakość 10 10 9
Stylistyka 10 8 9
Image 10 8 6
Wynik pośredni 30 26 24
Wynik 82 82 82

Mercedes 280 SE - naszym zdaniem

W tym porównaniu wyrok jest salomonowy. Pat! A właściwie to zasłużony remis. Dlaczego? Bo wszystkie generacje Mercedesa 280 SE mogą uszczęśliwić swoich właścicieli.

Wiek czy rozwiązania techniczne nie są tu wcale najważniejsze. Jednym bardziej spodoba się elegancki model W108, inni zakochają się w imponującym Mercedesie W116, a jeszcze inni docenią doskonałe prowadzenie najmłodszego w porównaniu modelu W126. Co kto lubi!