Pan Emil, członek Stowarzyszenia Prawo na Drodze, jest internetowym tropicielem fotoradarowych absurdów. Jego filmiki pokazujące nadużycia straży miejskiej biją rekordy popularności. Niestety nie wszystkim przypadły do gustu. Z jego działalności nie są zadowoleni lokalni strażnicy miejscy, którzy już od kilku lat objęci są stałą obserwacją pana Emila, a ich poczynania obiegły całą Polskę.

Pan Emil nagrywa i umieszcza w sieci filmy pokazujące fotoradary straży miejskiej - zamaskowane i poukrywane w krzakach czy koszach na śmieci.

Powodów do zadowolenia nie mają szczególnie strażnicy miejscy z gminy Kargowa (woj. lubuskie). Pan Emil przygląda się ich pracy od 2010 roku i wielokrotnie wytykał im błędy na forum publicznym.

Na bakier ze strażą

Perypetie pana Emila ze strażą miejską, to scenariusz na dobry kryminał.

– Wszystkie sprawy zaczęły się 26 października 2010. Leszek W., dzierżawca fotoradaru dla gminy Kargowa, wraz ze strażnikiem z Nowego Miasteczka wypuścili pierwszą sprawę przeciwko mnie o przestawienie fotoradaru i odmowę wylegitymowania się. Następnie w 2012 Leszek W. stwierdził, że go nękam, popchałem go, a on wpadł na fotoradar. Rzekomo złośliwie nadepnąłem też na jego nogę. Sprawa toczyła się przez rok i zakończyła moim uniewinnieniem – wspomina.

Uniewinniono go także w kolejnych sprawach.

– Druga dotyczyła przekroczenia linii podwójnej ciągłej na skrzyżowaniu, na którym takiej linii nigdy nie było. Trzecią wytoczono mi o ochronę dóbr. Zostałem oskarżony przez SM o nagrywanie i publikowanie materiałów z ich udziałem – mówi pan Emil.

Teraz toczy się kolejna sprawa. O stalking.

Wypadek przypadek?

- 3 sierpnia 2012 roku straż miejska ustawiła fotoradar w granicach miasta Kargowa. Moja obecność powodowała, że nie mogli zrobić zdjęć, więc zdecydowali się przestawić urządzenie. Miejsc do rejestrowania prędkości nie ma dużo, więc udałem się w najbardziej prawdopodobne i trafiłem. Wjechałem w to miejsce zgodnie z przepisami, po czym strażniczka miejska Katarzyna S. po ok. 40 minutach stwierdziła, że popełniłem wykroczenie, bo nie dostrzegłem znaku zakazu. Rzeczywiście stał, ale ustawiony tyłem do mojego kierunku jazdy. Strażniczka stanęła przed moim zderzakiem, żebym nie odjechał. Zgięła się, jakby chciała podrapać się po kolanie. W tym czasie z samochodu wyskoczył Leszek W., dzierżawca fotoradaru. Nie był jednak zainteresowany stanem kobiety, tylko nagrywaniem zdarzenia. Strażniczka udała się na obdukcję do lekarza pediatry. Prokurator uznał, że doszło do potrącenia – mówi pan Emil.

Sprawa trafiła do sądu. Dodatkowo pan Emil został oskarżony o stalking.

Czarny trójkąt bermudzki

Pan Emil swoje perypetie nazywa czarnym trójkątem bermudzkim lub strażniczym trójkątem bermudzkim. Dlaczego? Bo w sprawach toczącym się przeciwko niemu wciąż udział biorą te same osoby.

– Nowe sztuki w starym teatrze, w składzie bez zmian – podsumowuje sytuację. –  Wszystkie sprawy są ze sobą powiązane, w sprawach występują te same osoby. Gdy pokrzywdzony jest Leszek W., świadkiem jest Katarzyna S. i odwrotnie – dodaje.

Dostaje mu się, jak twierdzi, za utrudnianie pracy strażnikom, a tym samym utrudnianie zarabiania.

– Jestem intruzem, osobą niepożądaną, jak to się godzi, że śmiem wytykać błędy straży miejskiej, czytać w ich obecności instrukcje obsługi fotoradarów. Nie mogą zrozumieć, jakim prawem wszedłem w jej posiadanie, skąd mam grafiki ustawiania fotoradarów – mówi pan Emil.

W sprawach sądowych jest już mocno wprawiony. To nie pierwsze jego utarczki ze strażami miejskimi. Cztery sprawy o wykroczenie wytoczyła mu Straż Miejska Kożuchów.

– Oskarżono mnie o złośliwe niepokojenie strażników (tak zeznania strażników zakwalifikowała policjantka), siedzenie na ławce obok fotoradaru z kamizelkami, ostrzegającymi kierowców przed fotoradarem. Miałem też dwie sprawy za wywieszenie kamizelki bez napisów, ostrzegającej kierowców przed pomiarem prędkości – mówi.

We wszystkich został uniewinniony. Sprawy wytoczyła mu też SM z Nowego Miasteczka. Oskarżono go m.in. o znieważenie funkcjonariusza na służbie.

– Zostałem uniewinniony w jednej sprawie karnej, podobnie w sprawie o wykroczenie, plus jedno umorzenie przez prokuraturę – mówi.

Teraz zostaje mu sprawa wytoczona przez SM z Kargowej. Na razie, bo z tropienia polskich absurdów nie zamierza rezygnować.