Sprawdzili, co się stanie, gdy rozładujesz samochód elektryczny do zera

  • Samochody elektryczne mają zaprogramowany "bufor bezpieczeństwa": akumulator samochodu elektrycznego zachowuje minimalny poziom energii, z której (częściowo) można skorzystać
  • W praktyce samochód elektryczny, gdy wskaźnik informuje o rozładowaniu akumulatora, może przejechać jeszcze pewien dystans
  • Zazwyczaj jazda na rezerwie samochodem elektrycznym – gdy jego akumulator jest pusty – wiąże się z wejściem w "tryb awaryjny"
  • W każdym samochodzie wygląda to jednak nieco inaczej, dużo zależy też od warunków
Całkowite rozładowanie akumulatora litowo-jonowego jest bardzo niebezpieczne – już po pierwszym razie mogłoby dojść do nieodwracalnego uszkodzenia akumulatora, a nawet do rozerwania jego obudowy w wyniku "spuchnięcia" ogniw. Dlatego w samochodzie elektrycznym akumulator zawsze zachowuje "dla siebie" trochę energii – energii, której nie da się zużyć. W praktyce stresująca dla kierowcy procedura wymuszająca na użytkowniku podłączenie samochodu do zewnętrznego źródła energii zaczyna się na długo przed tym, zanim poziom naładowania akumulatora samochodu elektrycznego osiągnie zero, a nawet zanim wskaźnik zasięgu osiągnie zero.
Dalsza część tekstu pod filmem:
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Inżynierowie ADAC postanowili przekonać się, jak zachowują się auta po rozładowaniu akumulatora. Wykonali ten okrutny test na sześciu pojazdach, korzystając z bezpiecznych warunków na torze – abyście sami nie musieli tego robić.

Co będzie, gdy rozładujesz akumulator samochodu elektrycznego?

Zwiezienie samochodu z rozładowanym akumulatorem z autostrady może być kosztowne – zdjęcie ilustracyjne
Zwiezienie samochodu z rozładowanym akumulatorem z autostrady może być kosztowne – zdjęcie ilustracyjneTanja Esser / Shutterstock
W redakcji "Auto Świata" wykonaliśmy podobny test – w nieco uproszczonej formie – już kilkanaście lat temu, mając do dyspozycji jeden z pierwszych masowo produkowanych samochodów elektrycznych – Mitsubishi i-Miev oraz fachowo przerobionego na elektryka Fiata 500 Karabag. Nie bawiliśmy się w konwenanse: z Warszawy ruszyliśmy dwoma autami trasą ekspresową w stronę Radomia z gazem wciśniętym do deski. Mitsubishi było nieco szybsze niż Fiat i nieco lepsze, niemniej poziom naładowania akumulatora już przed Radomiem osiągnął niepokojąco niski poziom – na wszelki wypadek, nie wjeżdżając głęboko do miasta, skorzystaliśmy z pierwszej możliwej "zawrotki" i wciąż z gazem wciśniętym do deski kontynuowaliśmy podróż. Nie trwała ona już długo: pierwszy poległ Fiat, w którym najpierw zapaliła się rezerwa, a niedługo później auto zaczęło zwalniać. "Odcięcie" mocy było dość gwałtowne, samochód w zasadzie od razu się zatrzymał. Mitsubishi ostrzegało dłużej, potem ograniczyło moc i w trybie ograniczonej mocy przejechało jeszcze jakieś 3 km. Żadne z tych aut z gazem wciśniętym do oporu nie pokonało nawet 100 km na pełnym naładowaniu. Na lawetę i do domu!
Teraz jednak auta elektryczne są dużo bardziej wyrafinowane, bardziej przemyślane, bardziej praktyczne, bardziej przyjazne dla użytkownika i bezpieczne.

ADAC sprawdził na sześciu samochodach elektrycznych, co się stanie po rozładowaniu akumulatora

Sześć samochodów elektrycznych testowano na torze, zaczynając jazdę, mając do dyspozycji auta z akumulatorami naładowanymi w 20-30 procentach. Jeżdżono aż do całkowitego ich rozładowania. Początkowo wszystkie auta zachowywały się tak samo.
Do tego poziomu rozładowania nie było żadnych ostrzeżeń:
  • BYD Seal – 90 proc. (zostało 10 proc.)
  • Nio EL6 – 89 proc. (zostało 11 proc.)
  • Kia EV6 – 79 proc. (zostało 21 proc.)
  • Tesla Model Y – 85 proc. (zostało 15 proc.)
  • Volvo EX40 – 93 proc. (zostało 7 proc.)
  • VW ID.3 – 80 proc. (zostało 20 proc.)

Kiedy włącza się "rezerwa" w samochodzie elektrycznym?

W każdym z testowanych samochodów wyglądało to nieco inaczej, niemniej w każdym wypadku pierwsze ostrzeżenia o rozładowanym akumulatorze pojawiają się dość wcześnie – "rezerwa" zapala się, gdy wyświetlacz wskazuje na 40-80 km zasięgu lub 15-20 proc. naładowania akumulatora. Na tym etapie jednak wszystkie samochody jadą normalnie, bez wyraźnych zauważalnego spadku mocy.
Z czasem jednak ostrzeżenia stają się bardziej natarczywe: pojawiają się wyraźniejsze grafiki na wyświetlaczu, a także sygnały akustyczne. Mogą pojawiać się zalecenia do przełączenia trybu jazdy na "eco", ewentualnie zmniejszenia mocy ogrzewania bądź klimatyzacji. W tym drugim etapie pojawiają się sporadyczne deficyty mocy – np. podczas gwałtownego przyspieszania. Inżynierowie ADAC zalecają, aby w tej fazie nie kontynuować już jazdy autostradą, chyba że zbliżamy się do stacji ładowania.

Samochód elektryczny z prawie pustą baterią sporadycznie wchodzi w "tryb awaryjny"

W większości samochodów poniżej pewnego poziomu naładowania akumulatora włącza się "tryb awaryjny" jeszcze zanim wskaźnik poziomu naładowania pokaże "zero": moc zostaje ograniczona, podobnie jak maksymalna prędkość i możliwe przyspieszenie.
Na tym poziomie rozładowania akumulatorów uruchomiło się pierwsze ograniczenie mocy w samochodach testowych ADAC:
  • BYD Seal – 6 proc.
  • Nio EL6 – brak trybu "awaryjnego" przed wskazaniem "zero proc. baterii"
  • Kia EV6 – 3 proc.
  • Tesla Model Y – 1 proc.
  • Volvo EX40 – 1 proc.
  • VW ID.3 – 5 proc.

Co się dzieje, gdy wskaźnik naładowania akumulatora w samochodzie elektrycznym pokazuje zero procent?

Teraz zaczyna robić się naprawdę ciekawie: w każdym z testowanych przez ADAC samochodów dalsza jazda była możliwa jeszcze przez jakiś czas po osiągnięciu przez akumulator poziomu naładowania zero procent. W każdym wypadku wiązało się to jednak z uruchomieniem kolejnych poziomów ograniczenia mocy. Poniższe zestawienie pokazuje, ile kilometrów pokonały testowe samochody w kolejnych trybach ograniczenia mocy od momentu, gdy poziom naładowania akumulatora osiągnął zero:
Ile kilometrów pokonały samochody po rozładowaniu akumulatora "do zera"?
  • BYD Seal – 10 km + 8 km
  • Nio EL6 – 2 km + 9 km + 5 km
  • Kia EV6 – 1 km + 11 k + 7 km
  • Tesla Model Y – 3 km + 11 k + 6 km
  • Volvo EX40 – 3 km + 9 k + 9 km
  • VW ID.3 – 11 km + 4 km

Czy oznacza to, że można bez problemu rozładować akumulator samochodu poniżej zera?

Test pokazał, że samochody zaprojektowano "idiotoodpornie" – po wyświetleniu informacji o całkowitym rozładowaniu akumulatora samochód nadal jedzie – tak jak większość samochodów spalinowych jedzie jeszcze przez jakiś czas, choć wskaźnik zasięgu pokazuje już "zero". Czytelnikom należy się jednak kilka zastrzeżeń:
  • Zasięg osiągalny po rozładowaniu akumulatora do zera jest nie tylko różny w różnych modelach samochodów, lecz także zależy od warunków jazdy;
  • W niskiej temperaturze zasięg ten może być drastycznie skrócony, możliwość dalszej jazdy może być też wykluczona;
  • Na zasięg samochodu z rozładowaną baterią wpływ ma także nachylenie terenu – nawet niewielkie wzniesienie może uniemożliwić jazdę;
  • Akumulator rozładowany do zera w pierwszej fazie ładowania może ładować się bardzo powoli, a zatem korzystanie z jego całkowitej pojemności jest nieefektywne;
  • Akumulator, który jest rozładowywany do zera, ulega szybkiemu zużyciu – szybko obniża się jego kondycja określana parametrem SOH (State of Health)
Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.
Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.
Autor Maciej Brzeziński
Pasjonat technologii, prywatnie także zapalony kolarz
Pokaż listę wszystkich publikacji

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu