Za 4-litrowe opakowanie zimowego płynu do spryskiwaczy na stacji paliw można zapłacić nawet 35 zł, podczas gdy w sklepach znajdziecie produkty za mniej niż 9 zł. Jak wytłumaczyć zatem aż tak kolosalną różnicę, skoro deklarowana przez producentów temperatura zamarzania zarówno drogich, jak i najtańszych płynów zwykle mieści się w przedziale od -20 do -22 st. C? Czy najtańsze płyny zamarzną w niższych temperaturach?

Podczas naszych testów wielokrotnie okazało się, że nie ma reguły. Wpadki zdarzały się renomowanym, jak i nieznanym produktom – choć tym ostatnim znacznie częściej. Nie należy też obawiać się toksycznych właściwości produktów z najniższej półki cenowej, bo zgodnie z prawem w płynie może być maksymalnie 3 proc. domieszki trującego metanolu. W przypadku tanich produktów trzeba się liczyć z tym, że nikt nie zbadał dokładnie ich wpływu np. na lakier czy uszczelki auta.

Na stacjach benzynowych marża jest najwyższa

Za zimowy płyn do spryskiwaczy na sieciowych stacjach paliwowych trzeba zapłacić 3-, a nawet 4-krotnie więcej niż za tanie środki sprzedawane w sklepach! W zamian za to, że słono przepłacacie, firmy oferują wam dodatkowe punkty w programach lojalnościowych. Najwięcej otrzymacie oczywiście za najdroższe płyny tzw. premium lub dwupaki małych butelek.

Jednak nie nabierzcie się – na uzbieranie odpowiedniej liczby punktów, niezbędnej do zdobycia wartościowych nagród, mogą liczyć jedynie kierowcy tirów, tankujący setki litrów paliwa. Dziwi też jednomyślność sieciowych stacji w ustalaniu cen. We wszystkich dużych sieciówkach znaleźliśmy 4-litrowe opakowania za 29,99 zł – zmowa cenowa?

Uwaga: tanie płyny do spryskiwaczy mogą śmierdzieć!

Od czasu, kiedy ograniczono dopuszczalną zawartość taniego, ale trującego metanolu w płynach, niektórzy producenci próbują oszczędzać i używają do ich produkcji np. odpadów gorzelnianych. Zapach takich płynów potrafi doprowadzić do mdłości. Niestety, znalezienie taniego, skutecznego i nieśmierdzącego płynu może być trudne.