• Bez fotelika, ale w pasach i tylko na tylnej kanapie może jechać dziecko o wzroście od 135 cm, o ile nie mieści się w dostępnych fotelikach
  • W sytuacji przewozu dzieci najważniejsze jest to, żeby od początku wyrabiać zarówno u siebie, jak i u małych pasażerów odpowiednie nawyki
  • Starsze, samodzielne dzieci często same zapinają się w foteliku. Nic w tym złego, pod warunkiem że rodzic skontroluje, czy rzeczywiście zrobiły to prawidłowo

Ponad połowa dzieci podróżujących w autach jest źle zabezpieczona! Do takich wniosków doszli badacze niemieckiego Instytutu Rzeczoznawców Ubezpieczeniowych (UDV) w opublikowanym niedawno raporcie. To brzmi tym bardziej niepokojąco, że dane zbierano w Niemczech, gdzie generalnie trudno na ulicy zobaczyć auto, w którym dziecko podróżowałoby bez fotelika (co u nas, niestety, wciąż się zdarza), a na tamtejszym rynku dominują markowe produkty. 

Oczywiście, zawsze znajdzie się ktoś, zwykle koło czterdziestki lub starszy, kto zacznie wspominać, że za jego czasów fotelików nie było wcale, dzieci w czasie jazdy buszowały po całym aucie i jakoś nic złego się nikomu nie działo. Czyżby? Wystarczy porównać statystyki wypadków, dzisiejsze i te sprzed choćby 30 lat, żeby się przekonać, że mimo znacznie mniejszego natężenia ruchu wypadków było więcej niż teraz, więcej z nich kończyło się też tragicznie. Czy naprawdę warto tęsknić za tymi czasami? Naszym zdaniem – nie! Co najczęściej rodzice robią źle? Błędów może być mnóstwo. 

Jak wybrać odpowiedni fotelik dla dziecka?

Zacznijmy od wyboru właściwego fotelika. Właściwego, czyli takiego, który jest dobrany do wagi i wzrostu dziecka. Jeśli fotelik jest zbyt mały, główka małego pasażera wystaje poza obrys oparcia i w razie kolizji nie ma należytego podparcia. Jeżeli fotelik jest kupiony na wyrost, geometria pasów nie będzie właściwa. Fotelik ma być jednak dopasowany nie tylko do dziecka, lecz także do samochodu.

Teoretycznie foteliki są uniwersalne, ale w praktyce często okazuje się, że np. podstawy fotelika nie da się pewnie ustawić na mocno wyprofilowanej tylnej kanapie albo np. teoretycznie świetny, głęboki i rozbudowany fotelik w określonym aucie nie nadaje się do bezpiecznego użytku, bo przez zbyt wąskie drzwi rodzic nie może wygodnie usadzić na nim dziecka ani porządnie go zapiąć. Największe problemy mogą mieć wielodzietne rodziny, które muszą na tylnej kanapie zmieścić jednocześnie trzy foteliki.

Choć zakupy w sklepach internetowych są wygodne i z reguły tańsze niż w sklepach stacjonarnych, to w przypadku fotelików radzimy wybrać się do sklepu z autem i dzieckiem na przymiarkę! Przy okazji warto porównać różne modele pod względem łatwości obsługi i poprosić sprzedawcę o prezentację montażu konkretnego fotelika w aucie. 

Jak prawidłowo zamontować fotelik w aucie?

Niestety, nie wszystkie foteliki obsługuje się intuicyjnie. I tu przechodzimy do kolejnego częstego błędu – nieprawidłowego zamontowania fotelika w samochodzie.  Najwięcej problemów sprawiają z reguły foteliki przypinane pasami auta, czyli albo tańsze modele, albo te przeznaczone dla starszych dzieci. Decydujące znaczenie ma tu poprawny przebieg pasów i ich maksymalne dociągnięcie. Jeśli fotelik luźno buja się na tylnej kanapie, to nie chroni wystarczająco pasażera! Na większości fotelików z boku lub na podstawie znajduje się instrukcja montażu, pokazująca prawidłowy przebieg pasów.

Szkoda, że nie zawsze jest on intuicyjny, niekiedy okazuje się, że np. auto ma zbyt krótkie pasy bezpieczeństwa – wtedy trzeba użyć odpowiedniej przedłużki pasa. Fotelik nie może też być przekrzywiony, o co w autach z mocno wyprofilowanymi kanapami naprawdę łatwo. 

Nawet mocowanie zgodne ze standardem Isofix nie gwarantuje automatycznie sukcesu. Poza metalowymi pałąkami między oparciem a siedziskiem kanapy, współpracującymi z zatrzaskami w podstawie fotelika, do prawidłowego zamocowania z reguły jest też potrzebny pas górny (tzw. top tether) lub dodatkowa noga (podpora), rozkładana między podstawą fotelika a podłogą samochodu. 

Top tether zaczepia się do mocowań umieszczonych z tyłu kanapy – jego celem, podobnie jak rozkładanej podpory, jest zapobiegnięcie temu, żeby fotelik w razie kolizji nie przemieścił się w niekontrolowany sposób. Kanapa, na której znajduje się fotelik, jest z reguły dosyć miękka, a mocowania Isofix mogą zadziałać niczym zawiasy, na których fotelik może się poruszyć nawet o niemal ćwierć obrotu, w wyniku czego dziecko mogłoby uderzyć o oparcie przedniego fotela. 

Uwaga! Przed zamocowaniem fotelika warto sprawdzić w instrukcji auta, gdzie może on być ustawiony – w wielu samochodach, np. ze względu na konstrukcję foteli czy też rodzaj poduszek lub kurtyn bocznych, można to zrobić bezpiecznie tylko na niektórych miejscach. 

Jak prawidłowo korzystać z pasów bezpieczeństwa?

Większość dzieci podróżujących w fotelikach jest przypięta po prostu za luźno. O ile pasy bezwładnościowe, którymi przypinają się dorośli, same kasują nadmierny luz (pod warunkiem że są sprawne, a pasażer siedzi prawidłowo), o tyle pasy w fotelikach dla mniejszych dzieci trzeba samodzielnie dociągnąć. Często wymaga to dużego wysiłku, a dorośli boją się, że cała użyta do tego siła działa bezpośrednio na dziecko i może je zmiażdżyć.

Tak nie jest! Dziecko w foteliku musi być przypięte jak kierowca w sportowym bolidzie – plecki mają przylegać do oparcia, a między korpusem dziecka a pasami ma się mieścić najwyżej wsunięta płasko dłoń. To też sposób, żeby wytłumaczyć maluchowi, że tak musi być – Robert Kubica, czy inny znany dziecku motoryzacyjny bohater, też musi się tak zapinać. Uwaga! Jeśli dziecko jest ubrane w grubą odzież, o poprawnym dociągnięciu pasów nie ma mowy!

Pasy nie mogą być skręcone, bo w takim stanie w razie potrzeby nie rozłożą równomiernie obciążeń. Ich przebieg też jest ważny – pas nie może ocierać o szyję dziecka, ma dobrze podtrzymywać miednicę, nie wpijając się w brzuch malucha. 

Starsze, samodzielne dzieci często same zapinają się w foteliku. Nic w tym złego, pod warunkiem że rodzic skontroluje, czy rzeczywiście zrobiły to prawidłowo. W przypadku rezolutnych maluchów jeżdżących w fotelikach wyposażonych we własne pasy nie powinno być o tym mowy – małe dziecko zwykle nie jest w stanie samodzielnie poprawnie się zapiąć.