Niemniej jednak nie jest tak, jak sugeruje Ministerstwo Finansów, że każdy, kto zapłacił za auto mniej, niż wynosi jego wartość w Polsce, powinien mieć się na baczności, bo może nawet będzie musiał dopłacić. Po pierwsze, prawie każde sprowadzone po 1 maja 2004 roku z krajów UE auto zostało kupione taniej, niż trzeba by zapłacić za nie w Polsce. Właśnie różnica cen pomiędzy krajami spowodowała masowe sprowadzanie aut. Kupowanie czegokolwiek tanio nie jest przestępstwem i nie da się go w przestępstwo obrócić.Po drugie, przepisy mówią wyraźnie: akcyzę nalicza się od kwoty, za jaką auto zostało kupione, a nie od jego wartości. Choćby nawet ktoś chciał zapłacić więcej, nie mógł i nie może. Wiceminister finansów spuszcza już wprawdzie z tonu, przyznając, że przyjęcie średniej wartości nie zawsze jest właściwe, bo auto mogło być w chwili kupna uszkodzone, ale i tak chciałby ograniczyć zwroty pieniędzy. To się chyba jednak fiskusowi nie uda. Wyrok obowiązuje jużPo trzecie, zmienić przepisów wstecz na niekorzyść podatników nie wolno, bo jest to sprzeczne z zasadą niedziałania prawa wstecz. Da się je zmienić tylko na ich korzyść. Odwlekanie wykonania wyroku Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości lub odmowa wykonania go może skończyć się ogromnymi karami finansowymi dla państwa, za które - pośrednio - zapłacimy wszyscy. Chodzi m.in. o pomysły stworzenia ustawy regulującej zwrot podatku. Nie ma takiej potrzeby m.in. dlatego, że wyrok ETS jest prawem, które działa bezpośrednio i nie wymaga "korygowania" czy wprowadzania ustawą. Ponadto odpowiednie przepisy już istnieją. Wyrok obowiązuje natychmiast nie tylko w stosunku do Ministerstwa Finansów, lecz także sądów i organów admistracyjnych. Twierdzenie wiceministra finansów, że "każda próba zwrotu akcyzy przez urzędnika celnego przed uregulowaniem tej sprawy przez Ministerstwo Finansów lub parlament może być obarczona błędem", to skandal! Skoro urzędnicy nie potrafią stosowaćobowiązującego prawa, to może należy im odebrać prawo wydawania jakichkolwiek decyzji? Przecież na co dzień urzędnicy nia mają żadnych rozterek, np. nakładając różne kary na podatników! Ze swojego doświadczenia wiem, że dwuinstancyjne postępowanie administracyjne (przynajmniej jeśli chodzi o administrację celną) to fikcja, bo urzędnik wyższej rangi często jest skłonny kopiować błędne decyzje z bezmyślności, braku doświadczenia albo z obawy przed szefem. Oświadczenia urzędników, że "czekają na wytyczne z Warszawy" są też nie do przyjęcia. Jeśli na złożony teraz wniosek o zwrot pieniędzy nie otrzymamy odpowiedzi w przewidzianym prawem terminie, urząd złamie prawo.Choć ogromna większość podatników może spać spokojnie i zignorować pogróżki mnistrów, nie znaczy to, że wszyscy. Urzędy zachowują prawo do weryfikacji prawdziwości składanych oświadczeń. Jeśli ktoś zostanie złapany na oszustwie, będzie miał kłopoty. Jeśli jednak dowody zebrane przez urząd okażą się niewystarczające, należy wykorzystywać możliwość odwoływania się. Obok na przykładach wyjaśniamy typowe przypadki sprawdzania umów i faktur. Sfałszowałeś fakturę - drżyj!Pan Stanisław S. z Poznania kupił Audi A6 w komisie w Niemczech za 2700 euro. Otrzymał niemiecką fakturę VAT. W urzędzie celnym w Poznaniu przedstawił fakturę, na której zgadzało się wszystko (dane auta, sprzedawcy i kupującego) z wyjątkiem ceny. Ta wynosiła 10 euro. Urząd celny dotarł do kopii oryginalnej faktury wystawionej przez komis niemiecki (to bardzo łatwe!) i odkrył fałszerstwo. Na tej podstawie urząd celny obliczył należną akcyzę - 4530 zł. Dodatkowo importer został ukarany wysoką grzywną za fałszywe oświadczenie. Ponieważ wyszło na jaw fałszerstwo faktury, importer ma niewielkie szanse na uniknięcie kary.Dowody winy muszą być przekonująceUrzędy od dawna sprawdzają kupujących. Pan Ireneusz Z. zadeklarował kupno VW Golfa 1.4 z 1992 roku za 1 euro. Nazwisko sprzedawcy uwidocznione na umowie nie pokrywało się z nazwiskiem ostatniego użytkownika auta wpisanego do niemieckiej książki pojazdu. Właściciel z Farzeugbriefu zadeklarował: "Sprzedałem auto za 800 euro panu Falay R." Kolejny właściciel, który odsprzedał auto ostatniemu już pośrednikowi, odmówił wyjaśnień. Ostatni pośrednik zadeklarował: sprzedałem auto panu Ireneuszowi Z. za 1 euro. Urząd nie uwierzył: obliczył wartość auta na 4048 zł i naliczył akcyzę - 2631 zł. My też panu Ireneuszowi Z. nie wierzymy, ale stwierdzamy, że urząd nie zebrał przekonujących dowodów jego winy. Od takiej decyzji można się skutecznie odwołać.Nie kupuj od anonimowego pośrednika!Pani Dorota Z. kupiła auto w Polsce od zawodowego pośrednika. Zgodziła się przystąpić do umowy już wcześniej podpisanej przez niemieckiego sprzedawcę widniejącego w niemieckiej książce pojazdu. Zadeklarowana wartość 7-letniego VW Passata to 200 euro. Osoby formalnie sprzedającej auto pani Z. nie widziała jednak na oczy.Pani Z. zapłaciła akcyzę (520 zł) i zarejestrowała auto. Po 7 miesiącach otrzymała wezwanie do urzędu. Stwierdzono fałszerstwo umowy, bo niemiecki sprzedawca miał umowę opiewającą nie na 200 euro, a na 1400, i twierdził, że po pierwsze za tyle właśnie sprzedał auto, a po drugie innej osobie. Auto zostało zatrzymane przez policję do wyjaśnienia sprawy. Pani Z. choć sama padła ofiarą oszustwa, to także podpisała lewą umowę - będą kłopoty!Zapłaciłeś uczciwie? Ubiegaj się o zwrot!Tomasz B. Z Warszawy kupił za granicą w maju 2004 roku Renault 19 z 1991 roku za 600 euro. Obawia się, że choć zapłacił uczciwie akcyzę, fiskus stwierdzi, że zaniżył wartość auta, bo w Polsce jego wartość była w chwili sprowadzenia z Niemiec kilkakrotnie wyższa. Czy trzeba się bać? Nie! Kupno samochodu za granicą za cenę niższą, niż wynosi jego wartość w Polsce, jest dopuszczalne i o jakimkolwiek wykroczeniu ze strony nabywcy nie ma mowy! Pan Tomasz ma prawo domagać się zwrotu nadpłaconej akcyzy, a sugestie, że mogą z tego wyniknąć kłopoty, może puszczać mimo uszu. Pamiętaj - masz do tego prawo- Od niesatysfakcjonującej decyzji naczelnika urzędu celnego(w każdej sprawie) można się odwołać do dyrektora izby celnej.- Decyzję dyrektora izby celnej można zaskarżyć do wojewódzkiego sądu administracyjnego.- Na każdej decyzji (na końcu) znajdziemy pouczenie, do kogo i w jakim terminie można się odwołać. Jeśli pouczenia nie ma, nie jesteśmy związani terminem.- W przypadku skarg do sądu administracyjnegowarto skorzystać z pomocy prawnika. Sąd wydaje wyrok wyłącznie na podstawie materiałów dostarczonych przez zwaśnione strony. Cena, a nie wartośćTrudno zgodzić się z przedstawicielami Ministerstwa Finansów, że w celu dokonania zwrotu nadpłaty podatku akcyzowego podmiotom, które sprowadziły samochody osobowe z innych państw członkowskich, jest niezbędne wprowadzenie specjalnej ustawy. Zasady zwrotu nadpłaty regulują w sposób dostateczny obowiązujące przepisy ordynacji podatkowej. Absolutnie niedopuszczalne byłoby natomiast wprowadzenie z mocą wsteczną innego sposobu obliczania podstawy opodatkowania (zamiast ceny nabycia przyjęcie wartości rynkowej). W tym względzie przepisy ustawy akcyzowej są bezwzględnie precyzyjne, a ich retrospektywna zmiana oznaczałaby złamanie jednej z fundamentalnych zasad państwa prawa, jaką jest zasada niedziałania prawa wstecz.Zmiany takiej nie można byłoby wprowadzić nawet, gdyby Trybunał uznał, że przepisy ustawy akcyzowej określającej podstawę opodatkowania były niezgodne z prawem wspólnotowym. O ile podatnicy mogą powołać się na prawo wspólnotowe, jeśli jest ono dla nich korzystniejsze niż przepisy krajowe, to takiego prawa nie ma państwo. W przypadku państwa absolutnie niedopuszczalne jest powoływanie się na niezgodność przepisów krajowych (wprowadzonych przecież przez organy państwowe) z prawem wspólnotowym w celu zastosowania mniej korzystnych dla podatników przepisów wspólnotowych. Natomiast trzeba podkreślić, że Europejski Trybunał Sprawiedliwości nie wypowiadał się w sprawie zgodności z prawem wspólnotowym podstawy opodatkowania. Całe zamieszanie związane z rzekomym powoływaniem się przez Trybunał na cenę rynkową wynika z nieprecyzyjnego tłumaczenia polskiej wersji wyroku - w wersji angielskiej czy niemieckiej jest to już cena zakupu/sprzedaży. Należy więc stwierdzić, że podatnicy mają obecnie pełne prawo do ubiegania się o zwrot nadpłaconej akcyzy na podstawie obecnie obowiązujących przepisów. Jerzy Martini, kancelaria Baker&McKenzie