Jechałem niedrogim SUV-em o nazwie, którą cieżko wymówić, ale mniejsza o markę i model, bo to może przytrafić się w każdym samochodzie. Przy ok. 80 km na godz. samochód zaczął gwałtownie hamować – zupełnie tak, jakbym z całej siły kopnął w pedał hamulca, usiłując go złamać. Samochód nerwowo szarpnął, ściągając trochę w bok, jakbym wykonał paniczne hamowanie, nie do końca trzymając kierownicę. Za sobą zobaczyłem nerwową reakcję innych kierowców, na szczęście byli wystarczająco daleko, by uniknąć kolizji. "Akcja" trwała może sekundę, hamulec odpuścił, ja dodałem gazu. Nic się nie stało?
Poniekąd się stało, samochód w moim imieniu popełnił wykroczenie. W końcu przepis brzmi:
Kierujący pojazdem jest obowiązany hamować w sposób niepowodujący zagrożenia bezpieczeństwa ruchu lub jego utrudnienia;
Za awaryjne hamowanie odpowiada system AEB (ang. Autonomous Emergency Braking — autonomiczne awaryjne hamowanie), który, korzystając z różnych czujników w samochodzie, monitoruje drogę przed autem, szukając przeszkód. Te systemy są obecnie standardem w nowych samochodach. Problem w tym, że nie wszystkie i nie zawsze działają bezbłędnie.
Jak działa system AEB w samochodzie?
Sama obecność innego obiektu przed naszym samochodem w założeniu nie wyzwala interwencji systemu autonomicznego hamowania, gdyż "interesuje go" nie tyle obecność przedmiotu, osoby czy samochodu przed autem, a jedynie prędkość, z jaką maleje odległość pomiędzy samochodem a potencjalną przeszkodą. Możemy być bardzo blisko, jeśli jednak obiekt oddala się, system nie będzie wkraczał do akcji.
Gdy system stwierdza, że zbliżamy się do przeszkody z niebezpieczną prędkością, interweniuje; interwencja składa się z dwóch etapów (ale w niektórych autach wyłącznie z jednego) – ostrzeżenia w postaci dużej czerwonej ikony symbolizującej zderzenie, dużego napisu "hamuj!" lub podobnego wizualnego ostrzeżenia, któremu towarzyszy głośny sygnał akustyczny. W drugiej kolejności (lub od razu, bez ostrzeżenia) system uruchamia hamulec. Uruchamia hamulec z pełną mocą.
Warto wiedzieć, że jeśli system ostrzega o hamowaniu, pomiędzy ostrzeżeniem a rozpoczęciem hamowania mija zaledwie ułamek sekundy. Nie może być inaczej, ponieważ jest to sytuacja awaryjna i dynamiczna, po prostu nie ma więcej czasu.
Oczywiście, z tyłu włączają się światła stopu, ale jeśli system włączył się bez powodu, jest to zaskoczeniem dla wszystkich – i dla kierowcy samochodu, który postanowił "działać we własnym zakresie", i dla jadących za nim.
Kiedy system autonomicznego hamulca awaryjnego reaguje prawidłowo?
Systemy AEB bez wątpienia zapobiegły niejednej kolizji. Okazują się przydatne zwłaszcza w sytuacji, gdy kierowca z jakichś względów jest rozproszony, np. korzysta z telefonu podczas jazdy. Bardzo często dobrze skalibrowany system "budzi" kierowcę zapatrzonego w ekran telefonu i nawet sam nie musi hamować, bo kierowca robi to wcześniej. Im niższa prędkość jazdy, tym większa szansa na uniknięcie kolizji. Przy większych prędkościach, np. w nocy, dzięki temu systemowi hamowanie rozpoczyna się wcześniej niż gdyby decydował o tym wyłącznie kierowca, dochodzi wprawdzie do wypadku, ale jego skutki są mniejsze.
Pozostaje jednak problem fałszywych alarmów.
Kiedy fałszywy alarm hamulca-widmo jest łatwy do przewidzenia?
Najczęściej fałszywe alarmy – z tych łatwych do przewidzenia – pojawiają się, gdy zbliżamy się do innego samochodu, który zasygnalizował zamiar skrętu. Rzecz w tym, że kierowca, który zbliża się do takiej przeszkody, kalkuluje, że przeszkoda wprawdzie jest, ale za chwilę jej nie będzie – i rezygnuje z hamowania, by zachować płynność jazdy i oszczędzać paliwo. System jednak tego nie wie, dlatego, jeśli zbliżamy się do innego samochodu przed nami, nie zmieniając prędkości (podczas gdy tamten zwolnił, by za chwilę skręcić), system prawdopodobnie zainterweniuje – przynajmniej włączając alarm.
Dalsza część tekstu pod filmem:
Poznaj kontekst z AI
To jest jednak dość przewidywalne, również kierowca jadący za nami z reguły wiedzą, że droga nie jest całkiem pusta i zachowują czujność. Gorzej, jeśli do ostrego hamowania dojdzie na otwartej drodze.
Co się stało, że w aucie, którym jechałem, włączył się hamulec-widmo?
Przypuszczam, że w moim przypadku to, co wprowadziło w błąd system wyszukujący przeszkody na drodze, były ostre cienie pojawiające się przed wjazdem to przeszklonego tunelu. Absolutnie nie rozgrzeszam w tym momencie systemu, który był bliski spowodowania wypadku. Uratowało mnie to, że samochody jadące za mną były dość daleko. Nie spanikowałem też, lecz wcisnąłem gaz – po prostu bezsensowne hamowanie nie zrobiło na mnie dużego wrażenia. Uważam, że dużo bardziej niebezpieczna jest sytuacja, gdy samochód postanawia nagle skręcić albo broni się przed skrętem, które sobie zaplanowałem.
Być może jednak zrobiłem błąd: powinienem od razu zgłosić w serwisie usterkę. Systemy, które robią takie rzeczy, prędzej czy później mogą spowodować wypadek.
Co robić, jeśli system AEB w naszym samochodzie jest "nadpobudliwy"?
- Przede wszystkim warto zajrzeć do menu w systemie operacyjnym naszego samochodu i zmniejszyć czułość systemu. Z reguły do wyboru jest kilka opcji, przynajmniej trzy – środkowa z reguły jest odpowiednia, z kolei najwyższa czułość może powodować "hamowanie fantomowe".
- Jadąc z wykorzystaniem aktywnego tempomatu, należy zawsze patrzeć na drogę i być gotowym do reakcji. Ręce na kierownicy!
- Warto pamiętać, że bardziej wyrafinowane systemy zwracają uwagę nie tylko na obiekty na drodze, lecz także na ograniczenia prędkości; systemy monitorujące znaki drogowe są jednak bardzo zawodne i może się zdarzyć, że podczas jazdy autostradą kamera dostrzeże gdzieś znak ograniczenia prędkości do 40 km na godz. – i auto zahamuje, choć pewnie nie gwałtownie
- Jeśli dojdzie do nieuzasadnionego awaryjnego hamowania, należy zgłosić się do serwisu; warto zgłaszać takie przypadki – jeśli będzie się to powtarzać i w końcu dojdzie do wypadku, jest szansa, że producent wadliwego auta poniesie konsekwencje.
- Co do zasady jednak domyślnie odpowiedzialność za to, co robi samochód, ponosi kierowca. Warto o tym pamiętać, bo chodzi też o odpowiedzialność karną.