Logo

Wpadłeś autem w dziurę? To musisz zrobić, żeby dostać odszkodowanie

Po zimie czas na żniwa! Na razie nie te na polach, a w warsztatach. Do serwisów trafia coraz więcej aut z poważnymi uszkodzeniami, spowodowanymi przez fatalny stan dróg po roztopach. Tak źle nie było od lat. Drogowców to nie dziwi — w tym sezonie były i siarczyste mrozy i sporo "przejść przez zero", kiedy lód na krótko się topił, woda wnikała w podłoże, a później, kiedy znów chwytał mróz, lód rozsadzał nawierzchnię. Tyle że to nie zwalnia drogowców, a przede wszystkim zarządców dróg, z odpowiedzialności — nawierzchnie muszą być utrzymane w takim stanie, żeby korzystanie z nich było bezpieczne. Jeśli droga jest uszkodzona, to zarządca powinien zadbać m.in. o ustawienie znaków, które będą o tym ostrzegały i o zabezpieczenie szczególnie niebezpiecznych miejsc. Jeśli tego nie zrobi, to odpowiada za szkody.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Poznaj kontekst z AI

Jakie uszkodzenia auta mogą wystąpić po wpadnięciu w dziurę?
Jak sprawdzić, kto jest zarządcą drogi?
Co zrobić, gdy wpadłem w dziurę?
Jakie są szanse na uzyskanie odszkodowania?

Co się może zepsuć w aucie po wpadnięciu w wyrwę?

Niestety, samochody, którymi dziś jeździmy, są bardzo wrażliwe na uszkodzenia w wyniku wjechania w dziurę. Zresztą, często na nasze życzenie, bo wprawdzie chętnie kupujemy SUV-y, ale wybieramy duże koła z niskoprofilowymi oponami, z ozdobnymi alufelgami, do tego sportowe, sztywne zawieszenia — nieco podwyższony prześwit nie zrobi z SUV-a terenówki, którą da się bez strat przejechać przez wyrwy. Szczególnie w wielu hybrydach wydech zwisa nisko pod autem, bo musi omijać baterię, z kolej w autach elektrycznych pod podłogą znajduje się najdroższy element samochodu, czyli jego bateria.
Zawieszenia też są delikatniejsze niż kiedyś, bo coraz więcej elementów wykonanych jest ze stopów lekkich, które nie są tak sprężyste i odporne na uszkodzenia jak stal. Więc jeśli wpadłeś autem z impetem w dziurę, lepiej licz się z tym, że może nic się nie stało albo że ewentualne usterki uda się tanio naprawić. Będzie drogo, więc lepiej, żeby nie trzeba było za to płacić z własnej kieszeni!

Wjechałem w dziurę. Co się zepsuło?

Jeśli wpadłeś w dziurę i czujesz, że coś w aucie mogło się uszkodzić, zatrzymaj się w najbliższym bezpiecznym miejscu i sprawdź stan samochodu. Nawet jeśli z koła nie zeszło powietrze, bardzo niepokojące objawy to m.in.:
  • przekoszona kierownica podczas jazdy na wprost, ściąganie auta w bok
  • zapalenie się kontrolki ciśnienia powietrza w kołach
  • wibracje podczas jazdy, wrażenie poruszania się na "kwadratowych kołach"
  • stuki z zawieszenia, których nie było przed wpadnięciem w dziurę
  • zmieniony dźwięk pracy silnika
  • zapalenie się kontrolek "check engine", ciśnienia lub poziomu oleju ("lampa Alladyna" w kolorze czerwonym lub żółtym, ładowania (piktogram akumulatora).
  • komunikat o awarii systemu oczyszczania spalin/AdBlue
Często efekty wpadnięcia w dziurę widać od razu, ale pogięta felga, uszkodzona opona to często tylko wierzchołek góry lodowej!
Najlepiej zatrzymać się bezzwłocznie i od razu sprawdzić ewentualne szkody. Jeśli rzeczywiście coś się stało, warto wezwać policję lub przynajmniej straż miejską.
Najlepiej zatrzymać się bezzwłocznie i od razu sprawdzić ewentualne szkody. Jeśli rzeczywiście coś się stało, warto wezwać policję lub przynajmniej straż miejską.Auto Świat
Jeżeli uszkodzenia widać, o ile oddaliłeś się już od dziury, w którą wpadłeś, w miarę możliwości (o ile to bezpieczne) warto do niej wrócić i na miejsce wezwać policję lub przynajmniej straż miejską. Niestety, takie zgłoszenia nie należą do priorytetów służb, więc pewnie trzeba będzie poczekać. Nie daj się spławić — często to od notatki służb z miejsca zdarzenia zależy, czy ubezpieczyciel zarządcy drogi będzie chciał bez walki wypłacić odszkodowanie, czy stwierdzi, że nie ma żadnych dowodów na to, że uszkodzenie miało coś wspólnego ze stanem konkretnego odcinka drogi.
Poza wezwaniem służb warto zebrać tyle dowodów, ile się da — jeśli coś od auta odpadło, to zabezpiecz te pozostałości, ale przede wszystkim zrób dokumentację zdjęciową zniszczonego auta i uszkodzonej nawierzchni. Jeśli w aucie masz kamerkę, zabezpiecz nagranie, tak żeby automatycznie się nie nadpisało podczas dalszej jazdy. Takie nagranie to też dowód, ale zanim przedstawisz je ubezpieczycielowi, upewnij się, czy się nim nie obciążysz, bo np. na nagraniu widać, że prędkość była zbyt duża.
Ważne! Jeśli stoimy na drodze, to mamy obowiązek zabezpieczyć samochód (trójkąt ostrzegawczy, światła awaryjne) i przynajmniej prowizorycznie zabezpieczyć (oznakować) niebezpieczne miejsce.
Następnie postępujemy tak, jak przy typowej stłuczce — jeśli to konieczne, to wzywamy lawetę, albo samodzielnie wybieramy się do warsztatu.

Jak sprawdzić, kto jest zarządcą drogi? Mamy rozpiskę

Kolejny krok: trzeba ustalić, kto jest zarządcą danego odcinka drogi, co nie zawsze jest łatwe. W Polsce zgodnie z przepisami za poszczególne rodzaje dróg odpowiadają:
  • za drogi krajowe: GDDKiA (Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad);
  • za drogi wojewódzkie: zarząd danego województwa;
  • za drogi powiatowe: zarząd powiatu;
  • za drogi gminne: wójt (w miastach burmistrz lub prezydent miasta).
Szczególnie w większych miastach z określeniem zarządcy konkretnego odcinka drogi bywa trudno, bo np. za "ekspresówki" czy obwodnice prowadzące przez miasto odpowiadają nie władze miasta, a GDDKiA. Przez miasta prowadzą też drogi wojewódzkie, krajowe i powiatowe, a także drogi gminne, którymi mogą opiekować się odpowiednie jednostki np. w urzędach dzielnic. Są jeszcze drogi wewnętrzne, które mają swoich zarządców, np. spółdzielnie, wspólnoty mieszkaniowe czy firmy deweloperskie. Na tym nie koniec komplikacji — bo jeśli dziurą jest np. zarwana studzienka, to niekoniecznie jest to z formalnego punktu widzenia element drogi — za studzienki odpowiadać może zarówno miasto (jeśli to studzienka element kanalizacji deszczowej), jak i zakłady energetyczne, przedsiębiorstwa wodociągowe czy telekomunikacyjne. Najczęściej operatora danej studzienki da się określić po oznaczeniach na pokrywie, a jeśli ich nie ma, to można przyjąć, że studzienka to element odwodnienia drogi, za który odpowiada jej zarządca. W praktyce, jeśli na pierwszy rzut oka nie widać po oznaczeniach drogi, kto nią zarządza, najlepiej udać się do najbliższego urzędu gminy, do wydziału, który odpowiada za drogi — tam będą wiedzieli, co do kogo należy.
Dziurawa droga?  Niech płacą! Wyjaśniamy kto zapłaci za uszkodzenia na dziurawej drodze
Dziurawa droga? Niech płacą! Wyjaśniamy kto zapłaci za uszkodzenia na dziurawej drodzeAuto Świat

Likwidacja szkody: tego możesz oczekiwać od zarządcy drogi

Większość zarządców dróg ma polisy OC, często na stronach danego urzędu znaleźć można namiary bezpośrednio do ubezpieczyciela. Jeśli nie, to zgłaszamy się do zarządcy drogi, który albo rozpatrzy sprawę we własnym zakresie, albo skieruje nas do swojego ubezpieczyciela. Niestety, w takich przypadkach zwykle nie da się skorzystać z najwygodniejszej metody likwidacji szkód, jaką jest BLS (Bezpośrednia Likwidacja Szkody — zgłaszamy się do swojego ubezpieczyciela, a on załatwia sprawę z ubezpieczycielem sprawcy).
Tak jak przy innych szkodach likwidowanych z OC, można samemu zlecić naprawę, a później próbować odzyskać pieniądze, albo od razu uzgodnić to z ubezpieczycielem zarządcy drogi. W pierwszym przypadku trzeba bardzo starannie udokumentować uszkodzenia i koszty naprawy! Przy wyborze drugiej metody zakres uszkodzeń i ewentualnej naprawy określi likwidator po uzyskaniu informacji od rzeczoznawcy lub na podstawie zdjęć. Niestety, tu również tak jak w przypadku innych szkód likwidowanych z OC, pierwsza wycena ubezpieczyciela bywa rażąco niska, ale wypłata kwoty bezspornej nie zamyka drogi do ubiegania się o dodatkowe pieniądze, które pokryją całość szkód.
Jeżeli zarządca drogi lub jego ubezpieczyciel odmawiają wypłaty odszkodowania, pozostaje czasochłonna droga sądowa.
Jeśli wpadłeś w dziurę i uszkodziłeś auto, a następnie odjechałeś, nie przekreśla to szans na odszkodowanie, ale bardzo utrudnia sprawę od strony dowodowej. Na zgłoszenie roszczeń wobec zarządcy drogi masz w teorii nawet trzy lata, ale w praktyce, im więcej czasu upłynęło od zdarzenia, tym mniejsze szanse na odszkodowanie.
Odszkodowania prawdopodobnie nie dostaniesz w sytuacji gdy:
  • przy przepisowej jeździe można było uniknąć szkody
  • uszkodzony fragment drogi był odpowiednio oznakowany
  • zarządca drogi ustawił znaki zakazujące ruchu na danym odcinku drogi.
Posłuchaj artykułu
Posłuchaj artykułu
Przeczytaj skrót artykułu
Zapytaj Onet Czat z AI
Poznaj funkcje AI
AI assistant icon for Onet Chat

To jest materiał Premium

Dołącz do Premium i odblokuj wszystkie funkcje dla materiałów Premium:

czytaj słuchaj skracaj

Dołącz do premium
Skrót artykułu