Porady Ile ciężarków na kole to za dużo? Ten chiński SUV ma ich tak dużo, że wystarczyłoby na wyważenie kół w czterech SUV-ach

Ile ciężarków na kole to za dużo? Ten chiński SUV ma ich tak dużo, że wystarczyłoby na wyważenie kół w czterech SUV-ach

Zachowanie tego samochodu na drodze od początku wydawało mi się niepokojące – i nie tylko mi zdawało się, że coś jest nie tak. Od prędkości ok. 90 km na godz. czuć było wibracje całego nadwozia – ale nie bezpośrednio na kierownicy. Uszkodzona opona, coś nie tak z półosią? Bliższe oględziny wykazały, że raczej chodzi o wyważenie kół. Na prawym tylnym kole kompaktowego chińskiego SUVa marki Hongqi ktoś, prawdopodobnie w fabryce, wyważał koło z kiepską oponą albo krzywą felgą za pomocą niestandardowej ilości ciężarków. Wyszło, jak wyszło. Podobne problemy dotyczą wielu samochodów używanych, choć tak naprawdę niewiele trzeba, by się ich pozbyć

Ciężarki wyważające na kole – na tej obręczy były dwa takie paski. Nie za dużo?
Auto Świat / Maciej Brzeziński
Ciężarki wyważające na kole – na tej obręczy były dwa takie paski. Nie za dużo?
  • Nie ma normy mówiącej o tym, ile maksymalnie ciężarków można nakleić na koło podczas jego wyważania, ale są dobre warsztatowe standardy dotyczące tej kwestii, o których dowiecie się z artykułu
  • To, że ostatecznie koło da się wyważyć, naklejając na obręcz nierozsądnie wysokie obciążenie, nie znaczy, że takie koło będzie w każdej sytuacji zachowywać się prawidłowo
  • Nadmierna ilość ciężarków świadczy albo o problemie z oponą, albo z obręczą (może być krzywa) albo z tym, że mamy w warsztacie do czynienia z nie-fachowcem. Radzimy, jak poprawić wyważenie koła, by ciężarków było mniej

Źle złożone koło potrafi skutecznie zepsuć przyjemność jazdy samochodem. Może się nawet zdarzyć, że – według wyważarki – koło z dodatkowym obciążeniem rzędu stukilkudziesięciu gramów toczy się prawidłowo, ale czasem wystarczy trafić takim kołem w jakąś większą nierówność, by wpadło ono w nagły rezonans przenoszący się na cały samochód.

W przypadku testowego chińskiego kompaktowego SUV-a marki Hongqi (mającego ambicję przynależności do klasy samochodów premium) mamy akurat do czynienia z autem prawie nowym, który zapewne tak został zmontowany w fabryce. Możliwości jest kilka: bardzo niska jakość obręczy, problem z oponą, ewentualnie niska jakość montażu i dziurawa kontrola jakości. Bo w to, że coś takiego zrobił temu pojazdowi polski autoryzowany warsztat, nie chce mi się wierzyć...

Dalsza część tekstu pod filmem:

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Dość powiedzieć, że ponadstandardowa liczba ciężarków w liczbie 22 (na pozostałych kołach było ich mniej) niewiele pomogła. Jazda tym samochodem z prędkością powyżej 90 km/h nie wiązała się może z wibracjami powodującymi wypadanie plomb, ale jednak wibracje były odczuwalne i niezwykle irytujące, na dłuższą metę męczące. Tyle że ktoś, kto nie ma punktu odniesienia, może pomyśleć, że "ten typ tak ma". To dlatego, że prawdopodobnie przednie koła wyważone były lepiej albo nawet całkiem dobrze i na kierownicy wibracje odczuwalne były w umiarkowanym stopniu – nie bardziej niż na fotelu. Warto wiedzieć, że wyważenie tylnych kół naprawdę ma znaczenie, a jeśli ktoś to ignoruje, robi błąd.

Wyważanie koła: jak dużo ciężarków to za dużo?

Jeszcze parę ciężarków na wewnętrznej stronie felgi – oprócz 14 przyklejonych bliżej zewnętrznej strony tej obręczy
Jeszcze parę ciężarków na wewnętrznej stronie felgi – oprócz 14 przyklejonych bliżej zewnętrznej strony tej obręczyŻródło: Auto Świat / Maciej Brzeziński

Nie ma "urzędowej" normy mówiącej o tym, ile maksymalnie ciężarków można nakleić na obręcz koła podczas wyważania go. To oznacza, że teoretycznie nasz "chińczyk" jest w porządku. Fachowcy z branży – m.in. Piotr Sarnecki reprezentujący Polski Związek Przemysłu Oponiarskiego – podpowiadają, że w typowym samochodzie osobowym maksymalna masa ciężarków na kole nie powinna przekraczać 60 g. W SUV-e wyposażonym w koła 19-calowe i większe masa ciężarków może być wyższa, lecz nie powinna przekraczać 100 g. To jednak nie znaczy, że taką masę ciężarków należy bezmyślnie akceptować podczas składania koła. Im mniej, tym lepiej! Dobry mechanik zakładający oponę ma możliwość i powinien wykorzystać fakt, że opona i obręcz mogą się "wzajemnie wyważać".

Ostatecznie jednak liczy się efekt końcowy: albo koło toczy się idealnie, albo nie. W naszym przypadku do ideału jest daleko.

Wyważanie koła: najpierw znajdź optymalne położenie opony względem obręczy

To, co powinien zrobić wulkanizator, widząc, że wyważenie koła wymaga zastosowania dużej liczby ciężarków, to ustawić oponę na obręczy w taki sposób, aby najcięższy punkt opony ustawiony był po przeciwnej stronie najcięższego punktu obręczy. Niektórzy producenci opon zaznaczają na oponach, gdzie jest ich najcięższy punkt za pomocą kolorowej kropki, podobnie producenci obręczy zaznaczają najcięższy punkt na feldze. W przypadku, gdy na obręczy nie ma żadnych oznaczeń tego rodzaju, można domyślnie przyjąć, że tym najcięższym miejscem jest punkt, w którym obsadzony jest zaworek (choć wcale nie musi tak być). Fabryczne oznaczenia nie sprawdzają się czasem w przypadku obręczy i opon używanych, w którym najcięższy punkt mógł się przesunąć – felga może być np. skrzywiona.

W przypadku opon dochodzi jeszcze jeden problem: sztywność opony nie musi być identyczna na całym jej obwodzie. Jeśli w jednym miejscu, np. w tym, w którym spotykają się różne warstwy konstrukcyjne opony w taki sposób, że w jednym punkcie jest ona sztywniejsza i mniej ugina się pod wpływem obciążenia, to nawet dobre wyważenie wykonywane na kole obracanym w powietrzu niekoniecznie zadziała: pod wpływem obciążenia koło będzie delikatnie podskakiwać podczas jazdy, a odczuwalny efekt będzie dokładnie taki, jakby koło było niewyważone. Tę nierównomierną sztywność opony oczywiście można "oszukać" za pomocą wyważenia (przynajmniej do pewnego stopnia).

Wyważanie koła: optymalizacja przynosi efekty

Tak czy inaczej problematyczne koło należy "zoptymalizować", czyli tak obrócić oponę na obręczy, aby do wyważenia koła potrzebne było jak najmniej ciężarków. Ma się rozumieć, dla wulkanizatora jest to dodatkowa praca, za którą nikt mu nie zapłaci. Nie mając specjalistycznych urządzeń, pomagających zoptymalizować koło, trzeba działać metodą prób i błędów. W praktyce oznacza to, że jeśli wyważarka każe nakleić duże obciążenie, to wypadałoby spuścić powietrze z koła, zdjąć oponę i nałożyć ją jeszcze raz w nieco innej pozycji względem obręczy – i tak czasem nawet 3-4 razy, aż do skutku. Dlatego niektórzy mechanicy nie walczą o ideał – w końcu to nie im będą wypadać plomby podczas jazdy autostradą...

Prawdopodobnie w chińskiej fabryce również coś takiego (kilkukrotne obsadzanie tego samego koła) jest absolutnie niedopuszczalne. Ma być szybko! Inna rzecz, że jeśli koło złożone z nowych elementów wymaga aż takiego obciążenia (w naszym przypadku łącznie 22 ciężarki po 5 g), to wypadałoby coś z tym zrobić: od razu wymienić oponę albo obręcz.

W przypadku samochodów używanych wymiana albo prostowanie obręczy nierzadko nasuwają się same. Jeśli felga jest krzywa (a niektóre odkształcają się naprawdę łatwo np. od wjechania na krawężnik), to należy albo ją wyprostować, albo wymienić – naklejanie nieskończonej liczby ciężarków to nie jest drogą, która prowadzi do płynnej jazdy.

Wyważanie koła – są specjalne urządzenia do optymalizacji kół

Są różne sposoby na w miarę szybkie i poprawne optymalizowanie kół samochodu, jeśli zwykła wyważarka nie daję sobie z tym rady. Jednym ze sposobów jest wyważenie koła na wyważarce z tzw. testem drogowym. Wyważane koło na tym urządzeniu nie toczy się w powietrzu, lecz dociskane jest do specjalnej rolki z siłą zbliżoną do tej, która będzie działać na oponę podczas eksploatacji, gdy jest ona dociśnięta do podłoża masą samochodu. Wyważarka nie tylko podpowiada, gdzie nakleić ciężarki, by było dobrze, lecz także sugeruje niezbędną zmianę położenia opony na obręczy.

Ciekawostka: mając na jednym placu 16 różnych nowiutkich SUV-ów, zaczęliśmy przeglądać się, ile mają odważników na poszczególne kołach. Okazuje się, że z reguły wystarczą trzy-cztery, czasem sześć – czyli znacznie mniej niż maksimum, o którym mówi branżowy "dobry standard".

Autor Maciej Brzeziński
Maciej Brzeziński
Dziennikarz AutoŚwiat.pl
Pokaż listę wszystkich publikacji